Dawid Kubacki: „Wypracowałem swoją ścieżkę na pierwsze miejsce” (WIDEO)

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Od debiutu Dawida Kubackiego w Pucharze Świata minęło niemal dokładnie 10 lat. Dzisiaj w swoim 169 starcie w zawodach narciarskiej elity, reprezentant Polski po raz pierwszy wywalczył najwyższy stopień podium. Dzięki triumfowi we włoskim Predazzo, znalazł się w gronie 9 biało-czerwonych, którzy dokonali takiego wyczynu. Udowodnił też, że cierpliwość popłaca. – Gdy było trochę gorzej i niejeden mnie przekreślał, ja wypracowałem swoją ścieżkę na pierwsze miejsce – powiedział.

 

Znaczną zwyżkę formy Dawid Kubacki zasygnalizował już podczas 67. Turnieju Czterech Skoczni. Tam wskakiwał na podium w Garmisch-Partenkirchen (3. miejsce) i Bischofshofen (2. miejsce). Do tego doszła druga lokata, po którą sięgnął w sobotnim konkursie już we Włoszech. Podczas tych konkursów musiał uznawać jednak za każdym razem wyższość niekwestionowanego lidera tegorocznych tabel, Japończyka Ryoyu Kobayashiego. 28-letni zawodnik z Szaflar był jednak w niewielkim gronie zawodników, w których upatrywano potencjalnego pogromcę wyśmienicie latającego „Samuraja”. Po pierwszej serii dzisiejszego konkursu Kubacki był liderem – jego próba była najdłuższa (129,5 m) i w uzyskaniu najwyższej noty nie przeszkodziło nawet zachwiane lądowanie. Zaledwie 1,2 punktu za plecami Polaka znajdował się jednak Kobayashi i to ataku z jego strony można było się obawiać najbardziej. Podopieczny trenera Miyahiry nie zdołał jednak sięgnąć po siódmy pucharowy triumf z rzędu, a jego zwycięską passę w wielkim stylu zatrzymał właśnie Dawid Kubacki, który szybując w finale 131,5 metra sięgnął po wygraną z przewagą aż 13,2 punktu nad drugim zawodnikiem, Stefanem Kraftem z Austrii.

Wreszcie bardzo długo oczekiwane pierwsze miejsce. Bardzo się z tego cieszę. Sporo pracy mnie to kosztowało, ale ta praca się opłaciła i z tego jestem zadowolony. Zwycięstwo zawsze dobrze smakuje, tego nie da się ukryć. Z drugiej strony mam świadomość, że na to pierwsze zwycięstwo długo sobie pracowałem. Tym bardziej jestem zadowolony, że to się opłaciło i mogę się cieszyć z takiego sukcesu. To moje pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata i wierzę, że nie ostatnie – komentował po zakończeniu zmagań. – Tym co robię udowadniam, że praca się opłaca. Czasem gdy nieraz było trochę gorzej i pewnie niejeden mnie przekreślał, ja wypracowałem swoją ścieżkę na pierwsze miejsce – dodał.

Podopieczny trenera Stefana Horngachera został dziś pierwszym polskim skoczkiem, który sięgnął po indywidualne zwycięstwo w Pucharze Świata tej zimy. Sam przyznał, że jako lider konkursu, do końca musiał pozostać w pełni skupiony na wykonaniu swojego zadania. – Głowa ma spore znaczenie jeżeli chodzi o skoki narciarskie. Po to też nad nią pracuję, żeby móc z tych umiejętności skorzystać na skoczni. Dziś umiałem z nich skorzystać. To w połączeniu z pracą fizyczną i pracą całego sztabu dało fajny wynik, jaki dziś zdobyłem. Przed belką jestem skoncentrowany na tym co mam do zrobienia. Tam emocje są na drugim planie, jest zadanie do wykonania. Emocje się pojawiają po przejechaniu kreski linii upadku. Tam skok się już skończył jeśli chodzi o konkursową część. Trzeba jeszcze bezpiecznie wyhamować przed bandą. Tam już te emocje się pojawiają – opowiadał.

Kubacki zapewnił, że w sportowej dyspozycji, którą prezentuje w ostatnich tygodniach, wciąż możliwy jest progres. – Wiem, że w moich skokach jest jeszcze dużo elementów, nad którymi muszę popracować i które mogą wyglądać lepiej. To będzie mój cel na najbliższy czasdalsza praca. W naszym sporcie nie da się czegoś zrobić i mieć zrobione. Ta praca musi być cały czas kontynuowana – stwierdził Polak, który wskakując na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, potwierdził tym samym, że przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata, które odbędą się na przełomie lutego i marca 2019 roku w Seefeld i Innsbrucku, jest w ścisłym gronie najpoważniejszych kandydatów do medali.

Zdecydowany triumfator niedzielnych zmagań zaznaczył, że nie bez wpływu na dobre samopoczucie w dolinie Val di Fiemme było wsparcie biało-czerwonych fanów, licznie zgromadzonych pod Trampolino Giuseppe dal Ben. – Polscy kibice dopisali. Może nie było ich tak dużo jak w Zakopanem, ale był to bardzo fajny spektakl, kibice dobrze się bawili, dopingowali. Można było czuć swojską, polską atmosferę.

Pierwsze w karierze zwycięstwo w gronie międzynarodowej czołówki z pewnością wiąże się ze sporymi emocjami, jednak czasu na większą celebrację nie ma. Kubacki konkretnie podchodzi do planów na kolejne dni. – Nie ma możliwości, aby świętować. Trzeba wrócić do domu, iść na trening, odpocząć, a jak odpoczniemy, trzeba już się zbierać do Zakopanego. Puchar Świata jest zimą tak „upchany”, że nawet jakby człowiek chciał i mógł, to nie ma na to czasu. Z drugiej strony sportowcowi do szczęścia nie jest koniecznie potrzebne. Po sezonie świętowanie smakuje lepiej, jak się człowiek „wygłodzi” – podsumował.

 

 

korespondencja z Predazzo, Łukasz Szymura / Styl V – YouTube

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *