„Roy” Kobayashi Superstar? O popularności skoków w Japonii, norweskiej tajemnicy… i nie tylko

Ryoyu Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)

Ryoyu Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)

Narciarska dominacja, jaką tej prezentuje Ryoyu Kobayashi nie zdarza się często. Jak zgodnie określają eksperci, talent na taką miarę to rzadko spotykany ewenement. Japończyk wskoczył na pucharowy szczyt w wielkim stylu z zaskakującym polotem i łatwością deklasując rywali. W Europie jest jednak odbierany jako postać dość enigmatyczna. Czy równie popularny jak w „narciarskiej Europie” jest także w swojej ojczyźnie? I czy rzeczywiście stroni od mediów?

 

Liczą się tylko Igrzyska? O popularności skoczków w Japonii

Popularność skoków narciarskich w Austrii, Niemczech, Norwegii, Słowenii, a szczególnie w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie. W swoich krajach tacy zawodnicy jak Thomas Morgenstern, Martin Schmitt, Bjoern Einar Romoeren, Peter Prevc, czy Kamil Stoch, jako wielcy idole są rozpoznawani prawie przez wszystkich, pojawiają się w mediach nie tylko tych sportowych, szeroko komentowane jest także ich życie prywatne. Japonia od lat również znajduje się w gronie państw, z powodzeniem rywalizujących w gronie narciarskie elity. Polscy kibice jednym tchem wymienią nazwiska mistrza stylu Kazuyoshiego Funakiego, czy długowiecznego Noriakiego Kasaiego. Teraz do słynnych „latających samurajów” niezwykle odważnie wskakuje Ryoyu Kobayashi. 22-latek w 13 rozegranych tej zimy zawodach zwyciężał 9-krotnie. Podziw może wzbudzać jego seria 6 triumfów z kolei, a także wygranie wszystkich konkursów 67. Turnieju Czterech Skoczni (jako trzeci skoczek w historii, po Svenie Hannawaldzie i Kamilu Stochu).

Noriaki Kasai (fot. Przemek Wardęga)
Noriaki Kasai (fot. Przemek Wardęga)

Czy jednak jeden z braci Kobayashi tak samo jak w naszym kręgu kulturowym, zapisał się na kartach sportowej historii także w Japonii? Okazuje się, że do tego jeszcze długa droga. Kobayashi wzbudza spore zainteresowanie… przeważnie japońskich mediów zajmujących się sportami zimowymi. Sukcesy młodego zawodnika nie przebijają się do mediów głównego nurtu w tak dużej mierze, jakby to miało miejsce choćby w Polsce. – Niestety Turniej Czterech Skoczni nie jest zbyt popularny w Japonii. Ryoyu potrzebuje złotego medalu olimpijskiego, aby zapaść Japończykom w pamięci. Na tę chwilę jest on znacznie bardziej popularny w Europie, niż w Japonii. Tak naprawdę niewiele osób znało go przed 31 grudnia 2018 roku. Teraz wygrał już kilka konkursów, Turniej Czterech Skoczni, sporo japońskich serwisów informacyjnych wyemitowało krótkie relacje, pojawiły się artykuły w prasie, więc z pewnością zyskał jakąś popularność. Nadal bardziej znany jest jednak Noriaki Kasai, ponieważ ma olimpijski medal, Ryoyu nie. Kasai też nie jest jednak „na szczycie” – mówi nam Shingo Ito, dziennikarz japońskiej agencji prasowej Kyodo News, zajmujący się m.in. skokami narciarskimi.

W naszym kraju, tylko płatne telewizyjne kanały satelitarne transmitują zawody Pucharu Świata, a te mają znacznie mniej widzów, niż ogólnodostępne stacje. W związku z tym większość Japończyków widzi skoki narciarskie co cztery lata, podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zwykle w tych okolicach czasowych odbywa się także Puchar Świata w Sapporo, jednak te zawody także pojawiają się tylko na płatnych kanałach – tłumaczy dziennikarz. – Trudno jest znaleźć wypowiedzi japońskich skoczków po konkursach, ponieważ skoki narciarskie tak naprawdę nie są w Japonii bardzo popularne, tak jak choćby w Polsce. Najchętniej oglądanym sportem w Japonii jest baseball. Później piłka nożna, tenis ziemny, golf, a także sumo – dodaje.

Kazuyoshi Funaki (fot. Michitaro / CC BY-SA 4.0)
Kazuyoshi Funaki (fot. Michitaro / CC BY-SA 4.0)

Idąc tym tokiem myślenia, okazuje się, że najbardziej popularnym rodzimym skoczkiem narciarskim w Kraju Kwitnącej Wiśni nie jest nawet wspomniany Kasai, który w wieku ponad 46 lat nadal rywalizuje w narciarskiej elicie, a do niedawna z powodzeniem mieścił się w światowej czołówce. – Nori nie był u nas popularny przed igrzyskami w Soczi, w których zdobył srebrny medal. Co prawda wygrał on 17 konkursów Pucharu Świata, i pod tym względem jest najlepszym z japońskich skoczków, to nie był on w ekipie złotych medalistów olimpijskich w 1998 roku w Nagano – zaznaczył Shingo Ito. Dodajmy, że podczas wspomnianych olimpijskich zmagań, po drużynowe złoto sięgnęli wspólnie Takanobu Okabe, Hiroya Saito, Masahiko Harada i Kazuyoshi Funaki. – Oni osiągnęli wtedy znacznie większą popularność, niż Kasai za czasów swoich największych sukcesów – przyznaje Japończyk

 

Norweska tajemnica i Ryoyu Kobayashi Superstar?

Zaledwie 22-letni Ryoyu Kobayashi dość szybko buduje swoją pozycję w narciarskim środowisku, a także, zapewne nieco mozolniej, w japońskim sporcie. Shingo Ito przyznaje, że w gronie dziennikarzy branżowych, a także ekspertów, wzbudza on spory entuzjazm. – Sam byłem zaskoczony jego fantastycznymi startami. Nie jestem jednak pewien, dlaczego jest w tym sezonie tak mocny. Myślę, że mało kto zna prawdziwy powód wzrostu jego sportowej siły, może nawet Ryoyu w pełni tego nie wie. On sam mówi, że zmienił pozycję najazdową, nieco obniżył środek ciężkości. To pozwala mu na bardziej płynne wejście w powietrze podczas wybicia.

Triumfator 67. TCS Ryoyu Kobayashi ze Złotym Orłem (fot. Julia Piątkowska)
Triumfator 67. TCS Ryoyu Kobayashi ze Złotym Orłem (fot. Julia Piątkowska)

Sporo spekulacji, szczególnie w norweskich mediach, wzbudziła obecność Stiana Andre Skinnesa, w japońskim sztabie szkoleniowym. 27-letni były skoczek z Kraju Wikingów, który swoje ostatnie występy w zawodach FIS zaliczył przed dwoma laty, wniósł do ekipy z Kraju Kwitnącej Wiśni nowoczesne rozwiązania w zakresie kombinezonów, tak ważnych we współczesnych skokach narciarskich. Mówi się, że nowy czarny materiał, który Japoński Związek Narciarski zakupił od niemieckiej firmy Meininger, stwarza dodatkowe atuty, a jego specjalna struktura pozwala na uzyskanie większej nośności w powietrzu. Sam materiał już przed rokiem stosowali Norwegowie, dla których stroje były dodatkową „tajną bronią” na igrzyska w PyeongChang, z których wywieźli aż cztery medale olimpijskie. Tej zimy do źródła strojów dotarło więcej reprezentacji, jednak to właśnie na Kobayashim, czarny kombinezon leży najlepiej. – Przedstawiciele japońskiej federacji potwierdzili, że drużyna używa materiału firmy Meininger, jednak to Stian Andre Skinnes zaprojektował kombinezony dla całej ekipy, a firma MIZUNO je wyprodukowała – przekazał nam dziennikarz Kyodo News, po czym dodał: – Nie uważam jednak, że kombinezon to najważniejsza część w świetnej dyspozycji Kobayashiego. Jeśli tak by było, czemu Kasai i inni nasi skoczkowie nie osiągają tak spektakularnych wyników jak on?

Ryoyu Kobayashi, który 9-krotnie stawał tej zimy na pucharowym podium i jest wyraźnym liderem klasyfikacji generalnej cyklu, jest mimo tego w Europie postacią dość tajemniczą. Podczas wywiadów i konferencji prasowych po pierwszych sukcesach, jego wypowiedzi ograniczały się do powiedzenia o „dobrym skoku” i o byciu „szczęśliwym”. Po kilku konkursach u boku 22-latka pojawił się tłumacz. Ciekawą teorię na temat takiej postawy podsunął w wywiadzie z Łukaszem Jachimiakiem z portalu Sport.pl, sam Adam Małysz, przed laty znakomity i utytułowany skoczek, dziś dyrektor sportowy w Polskim Związku Narciarskim. – Japończycy mają to do siebie, że nawet jak umieją jakieś języki, to tego nie pokazują, żeby mieć święty spokój. Teraz przy Kobayashim już się zaczynają pojawiać tłumacze, żeby nie było, że on zupełnie nie rozmawia. Ale ciągle mówi bardzo mało. A myślę, że jest z nim jak z Noriakim Kasaim, który dobrze rozumie i po angielsku, i po niemiecku, i jak chciał, to też odpowiadał. Takie podejście jest moim zdaniem dla zawodnika bardzo dobre. Wiem, że dla was nie, ale zawodnik się oszczędza, może powiedzieć „nie rozumiem, nie wiem o co chodzi” i się koncentrować na swojej pracy – powiedział Wiślanin.

Ryoyu Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)
Ryoyu Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)

Co o takiej opinii sądzi Shingo Ito? – Nie sądzę, żeby Ryoyu umiał język niemiecki. Zapewne nie jest zbyt dobry w języku angielskim, stąd obecność tłumaczy. Kobayashi lubi być w centrum uwagi, jednak nie chce czuć się zakłopotany, musząc rozmawiać po angielsku – mówi dziennikarz. Jak się okazuje, młody skoczek sam zaproponował, aby zagraniczni dziennikarze zwracali się do niego „Roy”. – Domyślam się, że wymawianie imienia „Ryoyu”, może być trudne dla obcokrajowców, on sam też tak uważa. Dlatego preferuje mówienie do niego „Roy”. Dodam, że mimo pozorów, to nie jest nieśmiały chłopak z małej miejscowości. On naprawdę uwielbia być w centrum uwagi, lubi się pokazać, lubi dobre ciuchy, samochody… Dwa sezony temu kupił Porsche Cayman. Tamtej zimy nie zdobył żadnego punktu w Pucharze Świata. Może zaciągnięcie dużego kredytu spowodowało w nim pewną presję, aby bardziej przyłożyć się do treningów? – podsumował ze śmiechem japoński dziennikarz.

 

Bartosz Leja
informacja własna / Sport.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram