Dawid Kubacki o rekordowym skoku: „Wydawało mi się, że wyląduję telemarkiem” (WIDEO)

Dawid Kubacki i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

W kolejnym konkursie Pucharu Świata wielką klasę pokazał Dawid Kubacki, który poprowadził reprezentację Polski w udanej walce o podium. Szczególnie duży wkład w sukces można przypisać jego finałowej próbie, w której szybując aż 143,5 metra ustanowił nowy rekord zakopiańskiej Wielkiej Krokwi. Jak skomentował widowiskową rywalizację pod Tatrami? – Nie widzę przeciwwskazań, żeby konkurs rozgrywał się na dłuższych odległościach i żeby to było widowiskowe dla kibiców – ocenił.

 

Walka o podium klasyfikacji generalnej 67. Turnieju Czterech Skoczni, premierowy triumf w Predazzo, rekord zakopiańskiej Wielkiej Krokwi… Dawid Kubacki od kilku tygodni udowadnia, że jest najmocniejszym reprezentantem naszego kraju. Stąd też coraz częściej pojawiają się głosy, że to właśnie 28-latek z Szaflar jest aktualnie liderem biało-czerwonej ekipy trenera Stefana Horngachera. Jak na takie określenia reaguje sam zainteresowany? – Wiem, że takie głosy będą się przejawiały, ale wiem, że przede mną jeszcze sporo pracy. Jeszcze jest sporo elementów, nad którymi mogę pracować. Ten poziom jest fajny, ale to nie jest koniec moich możliwości. Nie wydaje mi się też, żeby rozwodzenie się nad tym kto jest na jakim miejscu było priorytetem przed pracą nad swoimi skokami. Tego się będę trzymał do końca sezonu. Pod koniec, w Planicy będziemy mogli podyskutować co i jak było – skomentował.

Tuż przed sobotnim konkursem drużynowym, rekord Wielkiej Krokwi dzierżył Kamil Stoch, który przed rokiem poszybował 141,5 metra. W trakcie konkursu wynik ten był poprawiany dwukrotnie. Najpierw zrobił to Niemiec Markus Eisenbichler (143,0 m), a chwilę później Dawid Kubacki (143,5 m). Zapytany o to, jak daleko można polecieć na dużej skoczni w Zakopanem, odparł: – Na razie udało się trzy i pół metra [poza wielkość skoczni – przyp.red]. Wylądowało mi się ciężko i przeanalizujemy z trenerem, czy przy podejściu do lądowania był jakiś mój błąd. Wydawało mi się, że będzie można to wylądować telemarkiem, próbowałem wystawiać nogę, ale ta siła przycisnęła mnie do ziemi. Pewnie da się jeszcze to podciągnąć, jak każdy rekord. My zawodnicy skaczemy w takich warunkach i z takich belek, z jakich nas sędziowie puszczają. Trenerzy też mają możliwość obniżyć belkę, więc nie widzę przeciwwskazań, żeby konkurs rozgrywał się na dłuższych odległościach i żeby to było widowiskowe dla kibiców.

Kubacki wspomniał też o pracy z psychologiem, która ma przygotowywać zawodnika zarówno do słabszych, jak i lepszych chwil w karierze i radzenia sobie z nimi. – To jest praca całościowa. Nie można tego rozgraniczać. Zakładając, że się będzie pracowało tylko nad tą pierwszą wersją, to człowiek jest na straconej pozycji – powiedział.

Czwarty zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata skomentował też zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Wernera Schuster, a także groźnie wyglądający upadek Niemca Davida Siegela. – Niemcy skakali bardzo dobrze od samego początku, więc to zwycięstwo im się należało. Przykra sytuacja z upadkiem, ale tak się czasem dzieje – zakończył.

 

 

 

korespondencja z Zakopanego,
Łukasz Szymura / Styl V – YouTube

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram