Kamil Stoch: „Mam odczucie, że coraz bardziej oddalam się od dobrej dyspozycji”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Bardzo rzadko zdarzały się sytuacje, w których występ polskiej drużyny w zawodach Pucharu Świata nie był kończony przez Kamila Stocha. Mistrz olimpijski na tym etapie sezonu prezentuje bardzo solidne skoki, jednak jeszcze lepiej dysponowany jest Dawid Kubacki, który dzisiaj spinał klamrą występ Polaków. Stoch tymczasem, miał dziś dość mieszane odczucia dotyczące własnej formy. – Czasami mam odczucie, że coraz bardziej się oddalam od tej dobrej dyspozycji – stwierdził.

 

W konkursowych próbach Kamil Stoch osiągał 136 oraz 131,5 metra. W trzeciej grupie startowej był to odpowiednio pierwszy i trzeci wynik. 31-latek z Zębu miał zatem znaczny wkład w wywalczenie najniższego stopnia podium przez Polaków. Sam nie był jednak zadowolony z finałowego skoku, a szczególnie z zachwianego lądowania, za które otrzymał obniżone noty za styl. – Popełniłem błąd, który nie do końca rozumiem. Po zejściu z podium spotkałem się z trenerem, powiedział mi, że wie co jest nie tak. Porozmawiamy na spokojnie w hotelu – tłumaczył na gorąco po zawodach.

Stoch, który od kilku konkursów jest w ścisłej światowej czołówce, przyznaje, że jego sportowa dyspozycja, wciąż pozostawia trochę do życzenia. – Nie chcę już mówić, że forma jest blisko. Wiele razy mówiłem, że czuję, że mogę skakać lepiej, aczkolwiek czasami mam odczucie, że coraz bardziej się oddalam od tej dobrej dyspozycji. Z drugiej strony skoki są tak nieprzewidywalne, że wszystko się może zdarzyć. Mam świadomość jaką pracę wykonałem przez całe lato, jesień i od początku zimy do tego momentu. Jedyne co mi pozostaje, to wierzyć w to, że będzie lepiej i przy tym czerpać radość z tego co robię – powiedział po rywalizacji na Wielkiej Krokwi. – Chciałbym skakać jeszcze lepiej, ale kiedy na spokojnie na to popatrzę, trochę z boku… to będąc drugim w PŚ przy mniemaniu, że nie jestem w najlepszej dyspozycji, to nie wiem czy coś jest ze mną nie tak. Tak chyba powinienem do tego podchodzić – dodał.

Zapytany o to, czy nie jest mu trochę żal, że w dzisiejszym konkursie odebrany mu został rekord skoczni im. Stanisława Marusarza, odparł: – Nie, bynajmniej. Dawid w pełni zasłużył na ten rekord [143,5 metra – przyp.red.], skakał dziś tak, że wyciągnął na za uszy na to podium. A czy da się jutro skoczyć dalej? Zależy czy sędziowie pozwolą.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram