Adam Małysz: „Kamil Stoch to dla mnie zagadka. Trzeba wyciągnąć wnioski”

Adam Małysz (fot. Bartosz Leja)

Adam Małysz (fot. Bartosz Leja)

Sześciu polskich skoczków zmieściło się w finałowej trzydziestce indywidualnego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem. Najwyżej sklasyfikowany był Dawid Kubacki, który jednak nie zameldował się w czołowej dziesiątce (był 12.). W gronie punktujących biało-czerwonych zabrakło niestety Kamila Stocha, który drugi rok z rzędu na Wielkiej Krokwi spisał się znacznie poniżej oczekiwań, także tych własnych. – Kamil to dla mnie zagadka – przyznał Adam Małysz.

 

Poza wspomnianym Kubackim, w Zakopanem zapunktowali dzisiaj 17. Stefan Hula, 19. Piotr Żyła, 22. Jakub Wolny, 27. Paweł Wąsek oraz 30. Maciej Kot. Występ biało-czerwonych skomentował dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim, Adam Małysz. – Dawid w pierwszym skoku popełnił błąd, za późno się odbił, zabrakło prędkości, warunki dodały swoje i koniec. Kamil Stoch to dla mnie zagadka. Wydawało się, że z progu jest wszystko okej, tak samo mówił trener Horngacher. Później jednak nie było tej odległości. Trudno jest powiedzieć, co mogło się wydarzyć, czy były to turbulencje, czy drobny błąd, który miał wpływ na odległość. Musimy to przeanalizować. Naprawdę fajnie skakał Stefan Hula, który po pierwszej serii był najlepszy z naszych, drugi skok też nie był zły. Widać, że wraca do swojej dyspozycji. Maciek Kot z kolei musiał szybko lecieć do góry, bo nie wiedział, że startuje w drugiej serii. Bardzo pozytywnie spisał się Paweł Wąsek, który zrobił punkty. To kolejny junior, który pokazał się z fajnej strony i oby zaczął się dobijać do ścisłej pierwszej grupy.

W serii próbnej poprzedzającej konkursowe zmagania, najlepszym zawodnikiem był Dawid Kubacki, a drugi był Kamil Stoch. To rozbudziło spore nadzieje w kibicach zgromadzonych pod Wielką Krokwią. W konkursie nie było już tak kolorowo. – Dla mnie to jest szok, bo skoki w serii próbnej były dobre, warunki równe prawie dla wszystkich. Konkurs już nie był tak równy, ale w tej formie, w której jest Dawid, powinien bez problemu cały czas kręcić się w okolicach pierwszej piątki, a nawet podium. Taki jest sport, raz jesteś u góry, raz jesteś na dole. Całą potęgą jest to, żeby potrafić się podnieść, dobrze przeanalizować co się stało, wyciągnąć z tego wnioski i przeć do przodu. Wierzcie, że konkursy w Wiśle i Zakopanem są dla nas ciężkie. Skaczemy przed swoją publicznością, a zawodnicy zawsze chcą skoczyć jak najlepiej. Do tego dochodzi podwójna presja, bo kibice chcą, żeby wygrywali Polacy. Zawodnicy to czują. Jeśli ta forma nie jest topowa, że wychodzi się na górę i oddaje perfekcyjny skok za skokiem, to presja może mieć wpływ na wynik. Nie chcę się jednak tłumaczyć i mówić, że to przypadek. Trzeba wyciągnąć wnioski – przyznaje Małysz.

Czterokrotny mistrz świata starał się też tłumaczyć słabszą dyspozycję Stocha. – Jak popatrzymy na to, że w zeszłym roku Kamil nie zakwalifikował się tutaj do finału, a później wygrał Puchar Świata, to byłbym spokojny. Trzeba jednak na pewno przeanalizować skąd takie skoki i dlaczego takie błędy, co było powodem, że nie było takich wyników, jakie zapowiedziały skoki próbne. Popatrzmy też na to, w jakiej formie jest Kamil od paru ładnych lat, to nie możemy od niego wymagać, że przez całą karierę będzie w topowej formie. Mimo tego, że ta forma nie jest optymalna, to i tak skacze dobrze. Wiemy doskonale, że Kamil jest wobec siebie bardzo wymagający i chce skakać perfekcyjnie. Może po prostu potrzeba czasu – skwitował.

Adam Małysz zapytany o plany polskich skoczków na najbliższe dni, odparł: – Ja we wtorek lecę na Mistrzostwa Świata Juniorów do Lahti. Tam też będziemy walczyć, tamtą skocznię Polacy lubią. Może nie mamy aż tylu dobrych juniorów, ale paru może walczyć o medal. Nie wiem jeszcze kiedy chłopaki wylatują do Japonii na Puchar Świata. Wyjazd do Azji zawsze jest trudny, szybka aklimatyzacja… Na skoczni w Sapporo często wieje i sypie, stąd bywają  tam przypadkowe wyniki.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram