Kamil Stoch: „Może to lekcja, która zaowocuje w przyszłości. Jest mi przykro”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Czterokrotny triumfator zawodów Pucharu Świata w Zakopanem, Kamil Stoch, bardzo nieudanie zakończył dzisiejsze zmagania na Wielkiej Krokwi. Skoczek, który obiekt im. Stanisława Marusarza zna niemalże od podszewki, drugi rok z kolei zakończył konkurs indywidualny poza finałową trzydziestką. – Może to ma mnie czegoś nauczyć, może to ma być lekcja, która zaowocuje w przyszłości, niekoniecznie sportowo, ale też mentalnie. Jest mi bardzo przykro – komentował po zawodach.

 

2011, 2012, 2015 oraz 2017 – w tych latach Kamil Stoch triumfował w zawodach Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi. Zawodnik z Zębu nieopodal Zakopanego, był jednym z faworytów do wygrania także dzisiejszego konkursu w stolicy polskich Tatr. Wydarzyło się jednak to, co przed rokiem. Ku ogromnemu zaskoczeniu polskich kibiców, mistrz olimpijski nie zdołał awansować do serii finałowej i po skoku na odległość 122,5 metra zajął dopiero 36. miejsce. Jak sam przyznał, tegoroczne zmagania w Zakopanem były dla niego dość trudne. – Nie było łatwo. W dalszym ciągu czuję się bardzo dziwnie. Przyjechałem tutaj z innym nastawieniem, z dużym optymizmem, a jednak w dalszym ciągu pojawiają się u mnie takie błędy, których nie jestem w stanie rozwiązać teraz, ze skoku na skok – przyznał Stoch, który jeszcze przed tygodniem dwukrotnie stawał na pucharowym podium we włoskim Predazzo.

Jeszcze wczorajsze solidne skoki w rywalizacji drużynowej, a także drugie miejsce podczas niedzielnej serii próbnej, nie zwiastowały zupełnie nieudanego konkursu dla Stocha.  – Pomimo, że w serii próbnej było wszystko dobrze, to w pierwszej serii, w której chciałem zrobić to samo, nic więcej, coś nie zadziałało. To był ewidentnie mój błąd – przyznał zrezygnowany. Zapytany o to, czy błędy, o których wspominał wczoraj, pojawiły się także dzisiaj, odparł: – Po części tak, ale wczoraj skoki były trochę inne. Dzisiaj dostałem jednak wskazówki, których się trzymałem. Sam jednak nie jestem jeszcze w stanie, nawet przy pełnej koncentracji, maksimum zaangażowania i adrenaliny, która towarzyszy przy tych zawodach, wszystkiego upilnować. Mój błąd polega… na popełnianiu błędów. To jest masło maślane… Wszystko tworzy się z czegoś. Zaczyna się od złej pozycji, później złego kierunku odbicia, później ratowaniu tego w locie, spinaniu się i przez to wychodzą różne dziwne rzeczy.

Może to ma mnie czegoś nauczyć, może to ma być lekcja, która zaowocuje w przyszłości, niekoniecznie sportowo, ale też mentalnie. Jest mi bardzo przykro, bo uwielbiam tutaj skakać, bawić i cieszyć się z kibicami na całego… No ale dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj ewidentnie tutaj czegoś mi brakowało i nie pozwalało mi wykorzystać pełni moich możliwości – przyznał, po czym dodał z nutką nadziei: – W zeszłym roku po tym konkursie [tok temu Stoch był w Zakopanem na 38. miejscu – przyp.red] wszystko było już tylko lepiej.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram