Jakub Kot o słabszych skokach Stocha, upadku Siegela i roli eskperta w TVP (WIDEO)

Jakub Kot (fot. Martyna Osuchowska / Behind the Sport)

Jakub Kot (fot. Martyna Osuchowska / Behind the Sport)

Jakub Kot od początku sezonu zimowego 2018/2019 pełni rolę eksperta podczas transmisji skoków narciarskich w Telewizji Polskiej. Starszy z braci, który jeszcze kilka lat temu sam był skoczkiem narciarskim, przybliża kibicom tajniki tej dyscypliny sportu, którą sam zna od podszewki. Jak skomentował niezbyt udany występ polskich skoczków w Zakopanem? I co sądzi o decyzjach jury, po których upadek po bardzo dalekim skoku przydarzył się Davidowi Siegelowi?

 

To był przedziwny weekend z Pucharem Świata. Patrząc na wyniki poszczególnych serii, poszczególnych zawodników, działo się naprawdę dużo. Jeżeli Olek Zniszczoł w kwalifikacjach jest 6., a w konkursie 45., jeżeli Dawid Kubacki wygrywa serię próbną, a godzinę potem nie wchodzi do dziesiątki, to na pewno działo się dla nas coś in minus. To był bardzo zimny prysznic, ale na gorąco nie wysuwajmy wniosków, że już nie ma formy i wszyscy pogubieni. Z tego co wiem, Dawid miał problem z nogami, być może to przemęczenie, sam mówił, że miał gorsze czucie, być może po swoim dalekim skoku [rekordowe 143,5 metra w konkursie drużynowym – przyp.red.]. Kamil po skoku miał taką reakcję, że sam nie wiedział, czemu nie poleciało. Skok na pewno nie był najlepszy, ale awans do 30 powinno to mu dać. Może była gorsza termika, gorsze warunki. Stefan Kraft powiedział, że belka była niska, a warunki ciężkie. Najmniejszy błąd powodował dużą stratę – komentował w Zakopanem Jakub Kot.

29-letni ekspert TVP zapytany o przyczynę słabszych prób Kamila Stocha, który w niedzielnym konkursie indywidualnym był dopiero 35., odparł: –  To nie jest tak, że Kamil popełnia błąd jest za każdym razem. Ma naprawdę dobre próby, choćby w drużynówce, czy serii próbnej, ale to są pojedyncze skoki. Trzeba by, żeby było ich więcej, najlepiej w każdej serii, a nie raz na jakiś czas. Analizowałem to z Adamem Małyszem, który powiedział mi, że dobrze widać na powtórkach, że Kamil jak troszeczkę zawali odbicie, potem bardzo się spina nogami, zwęża stopy i wtedy traci to czucie w powietrzu, nie ma stabilności w locie. Wtedy ta parabola jest inna, jest to niebezpieczne przy lądowaniu, traci noty… Trzeba to poprawić.

W indywidualnym konkursie na Wielkiej Krokwi zapunktowało łącznie sześciu Polaków. 12. był Dawid Kubacki, 17. Stefan Hula, 19. Piotr Żyła, 22. Jakub Wolny, 27. Paweł Wąsek, a 30. Maciej Kot. W ramach największego pozytywnego zaskoczenia, można upatrywać pierwsze w karierze punkty PŚ Wąska. – Po takim trudnym weekendzie szukajmy plusów. Faktycznie jakiś mały plus za to, że cała grupa krajowa weszła do konkursu. Podkreślmy, w Wiśle się to nie udało, więc jakiś krok do przodu jest, z tego się cieszmy. W samym konkursie wielki plus dla Pawła, który zdobył pierwsze próby w karierze. Sam w wywiadzie podkreślił, że wygrał z Kamilem Stochem trochę przez przypadek i zmienne warunki. Nie odbieramy mu jednak tego, to był jego dzień. Olek Zniszczoł był jednak 45., a były głosy czemu nie wzięto go do drużynówki. Dużo jest ludzi, którzy po jednym skoku chcą coś komuś dać lub zabrać – ocenił Jakub Kot.

Jednym z bardziej dramatycznych wydarzeń weekendu w stolicy polskich Tatr, okazał się bardzo daleki skok Davida Siegela na 142,5 metra, który jednak 22-letni Niemiec zakończył upadkiem oraz kontuzją kolana wykluczającą go ze startów tej zimy. Jak całe zajście i decyzję jury o ustawieniu, zdaniem niektórych, zbyt wysokiego rozbiegu skomentował były polski skoczek? – Hill Size [wielkość skoczni – przyp.red.] wynosi tu 140 metrów, więc skoki w tych granicach powinny być bezpieczne. Każdy zawodnik jest jednak inny, David Siegel ma wysoką parabolę lotu i spada z wysoka. Jest młodym, nie do końca doświadczonym zawodnikiem. Być może ktoś inny, bardziej doświadczony, typu Kamil, inaczej by to wylądowało. Stała się jednak tragedia, szkoda młodego talentu niemieckich skoków. Trzymam kciuki, żeby wrócił do zdrowia i do sportu – powiedział, po czym dodał: – Jury krytykuje się bardzo łatwo, zła decyzja, za wysoka, za niska belka… Jest takie narzędzie, jak obniżenie belki na życzenie trenera. Jeżeli ma on podsłuch i wie, że są dobre warunki, zgłasza do jury, że chce obniżyć belkę i jeżeli zawodnik uzyska 90% HS, to daje mu się punkty za obniżoną belkę. Czemu z tego nie skorzystali? Ja nikogo nie krytykuję, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Zapytany przez Łukasza Szymurę z kanału Styl V na serwisie YouTube o to, czy większe wrażenia towarzyszyły mu podczas własnych skoków, czy podczas występów przed milionami telewidzów w roli eksperta TVP, Jakub Kot odparł: – Tu są emocje i tu są emocje. Nie umniejszając pracy z fajnymi ludźmi, dziennikarzami, w fajnym środowisku, nie ukrywam, że wolałbym skakać, żeby to mnie oceniano i komentowano moje występy i moje podium. Tak się nie stało i nie stanie. Stres zawsze jest, oglądają mnie jakieś ilości ludzi, padają słowa krytyki… Nie jest łatwo każdemu dogodzić, ale pozdrawiam wszystkich, i moich zwolenników i przeciwników, oby tych zwolenników było więcej.

 

 

rozmawiał Łukasz Szymura / Styl V – YouTube

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram