Kamil Stoch: „Wiedziałem, że kiedyś dotrę do tego zwycięstwa. Smakuje niesamowicie”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch na swoje 32. pucharowe zwycięstwo czekał przeszło 11 miesięcy. 25 marca 2018 roku wygrał finałowy konkurs lotów w słoweńskiej Planicy, a później sięgnął po Kryształową Kulę. Dziś, 3 lutego 2019 roku, 32-latek wygrał konkurs lotów w niemieckim Oberstdorfie. – Warto było czekać. Trochę się to ciągnęło. Wiedziałem, że kiedyś może w końcu dotrę do tego zwycięstwa. Dziś smakuje ono niesamowicie – powiedział w wywiadzie z TVP.

 

Weekend w Oberstdorfie był dla Kamila Stocha i jego kibiców prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Podczas piątkowych zmagań na skoczni im. Heiniego Klopfera zawodnik z Zębu był liderem na półmetku zmagań, jednak ostatecznie wylądował na piątej pozycji. W sobotę nie włączył się do walki o triumf, lądując na szóstym miejscu. W niedzielę po pierwszej rundzie był piąty z 214,5-metrową odległością. Znakomity finałowy lot na 227,5 metra, bardzo wysoko oceniony także przez sędziów punktowych (trzy oceny 19,5-punktowe włączone do noty końcowej) przyniósł Stochowi 32. zwycięstwo i 64. podium w karierze.

Kocham tę skocznię! Jestem całkowicie szczęśliwy, że po moje pierwsze zwycięstwo tej zimy mogłem sięgnąć właśnie tutaj. Warunki atmosferyczne były dzisiaj trudne, jednak uważam, że wciąż były wystarczająco dobre dla lotów narciarskich. Dzisiaj trzeba było tylko być ostrożnym, a później tylko czerpać radość z latania na nartach – mówił szczęśliwy tuż po triumfie.

Kamil Stoch 15 pucharowych triumfów wywalczył pod okiem trenera Łukasza Kruczka. Dzisiejsze zwycięstwo było natomiast 17, którego współautorem był aktualny szkoleniowiec polskiej kadry, Stefan Horngacher. Była to jednocześnie 5 wygrana Stocha na skoczni do lotów narciarskich. Dodajmy, że poprzedni triumf wywalczył on na zakończenie minionego sezonu zimowego w Planicy. Do dziś podczas trwającego sezonu 2018/2019, zawodnik Klubu Sportowego Eve-nement Zakopane sześciokrotnie stawał na podium, jednak za każdym razem musiał uznawać wyższość jednego, bądź dwóch zawodników. Niedzielnym popołudniem w Bawarii okazał się najlepszy. – Warto było czekać. Trochę to się ciągnęło. Wiedziałem, że kiedyś może w końcu dotrę do tego zwycięstwa. Dziś smakuje ono niesamowicie. Dzień był trochę zwariowany. Padający śnieg, wiatr, trochę przeciągały się zawody, ale z mojej perspektywy można było cieszyć się lotami. Nie było żadnego niebezpieczeństwa – powiedział w rozmowie z Michałem Regulskim z TVP Sport, a zapytany o to czy polubił już niemieckiego „mamuta”, odparł: – W końcu się zaprzyjaźniliśmy. W końcu mogłem cieszyć się lotami i skakać tak jak potrafię.

Swoje zwycięstwo zadedykował żonie, Ewie Bilan-Stoch, która właśnie dziś świętowała swoje urodziny.

 

źródło: fis-ski.com / sport.tvp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram