Jakub Wolny: „Skoki są moim życiem. Mistrzostwa Świata? Są w głowie od dawna”

Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)

Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)

Nowy rekord życiowy w długości lotu (223 metry), najlepszy pucharowy wynik w dotychczasowej karierze (6. miejsce) oraz awans na 24. pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata – tego podczas weekendu z lotami narciarskimi dokonał najmłodszy podopieczny trenera Stefana Horngachera, Jakub Wolny. To właśnie 23-letni zawodnik z Wilkowic wydaje się być czwartym ogniwem polskiej drużyny przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w Seefeld.

 

Wolny w Oberstdorfie „na pełnym gazie”

W 19 rozegranych tej zimy konkursach Pucharu Świata, Jakub Wolny 12-krotnie meldował się w finałowej trzydziestce. Sześciokrotnie nie udało mu się zdobyć punktów do klasyfikacji generalnej, raz nie przebrnął też kwalifikacji. Przed weekendem w Oberstdorfie, jego najlepszym startem był ten w fińskiej Ruce, gdzie uplasował się na 11. pozycji. Mimo, że przed tygodniem w japońskim Sapporo nie brylował (35. i 30. miejsce), to na „mamucim” obiekcie im. Heiniego Klopfera, zawodnik klubu LKS „Klimczok” Bystra znalazł się na właściwych torach i rozkręcał się ze skoku na skok. A właściwie z lotu na lot. W piątek był 25. (223,0 / 180,5 m), w sobotę 16. (201,5 / 218,5 m), a w niedzielę zajął najwyższą pozycję w dotychczasowej przygodzie ze skokami. Po pierwszej rundzie był nawet trzeci – ostatecznie uplasował się na 6. lokacie (216,0 / 211,5 m).

Co spowodowało tak szybki progres? – Myślę, że głównie moje nastawienie, w takim sensie, że od razu idę „na pełny gaz”, nie zwracam uwagi na nic innego wokół. Jak widać, w miarę dobrze to funkcjonowało. Nie zastanawiałem się jednak nad tym, czy jestem w czołówce. Staram się iść na skocznię i pokazać to, co w danym momencie umiem najlepiej – ocenił sam zainteresowany. Dodał też, że dużą rolę w dobrych wynikach większości polskich skoczków pełni dobry duch panujący w zespole. – U nas w kadrze jest na tyle dobra atmosfera, że każdy każdemu może doradzić, czy też pomóc i nie ma znaczenia czy jest to Adam Małysz, czy Kamil Stoch. Wspieramy się ogólnie, nie tylko jeśli chodzi o skoki narciarskie, „życiowo” także.

 

O poświęceniu: „Skoki są aktualnie moim życiem”

Warto przypomnieć, że już w 2014 roku, 19-letni wówczas Jakub Wolny, był w gronie najbardziej utalentowanych nastolatków nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Na przełomie stycznia i lutego tamtego roku,podczas Mistrzostw Świata Juniorów we włoskim Predazzo, sięgnął po dwa złote medale. 31 stycznia wygrał indywidualnie, zostawiając w pokonanym polu m.in. późniejszego mistrza świata w lotach narciarskich, Norwega Daniela-Andre Tande, czy późniejszego lidera Pucharu Świata, Rosjanina Evgeniya Klimova. Dzień później w rywalizacji drużynowej towarzyszyli mu Krzysztofem Biegunem, Klemensem Murańką i Aleksandrem Zniszczołem. Gwiazda tego pierwszego zabłysnęła krótko (triumf w inauguracyjnych konkursach PŚ w Klingenthal w 2013 r.), dwaj pozostali od lat próbują na stałe zagościć w kadrze A i Pucharze Świata, jednak póki co są stałymi bywalcami narciarskiej „drugiej ligi”, czyli Pucharu Kontynentalnego. Wydawało się, że to Wolny może zawojować zmagania narciarskiej elity. Stało się jednak inaczej. Upadek podczas Letniego Grand Prix w Klingenthal, zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i ponad roczna przerwa. – Nie wracam już do tego myślami, natomiast wydaje mi się, że czas kontuzji był dla mnie dość trudnym okresem i cieszę się, że udało mi się z tego wyjść z podniesioną głową – stwierdził Wolny.

Należy podkreślić, że w swojej karierze, skoczek z Wilkowic trafiał na bardzo dobrych szkoleniowców, którzy nigdy nie zwątpili w powrót jego powrót do formy. – Każdy trener jest tak naprawdę inny i ciężko ich porównywać. Jedyne co mogę powiedzieć, to że zarówno trener Maciej Maciusiak, jak i trener Stefan Horngacher odegrali duże role w mojej karierze. Jednak nie tylko oni, ponieważ wcześniejsi szkoleniowcy, Sławek Hankus, świętej pamięci Tadeusz Pawlusiak, czy trener klubowy Jarosław Konior… Tak naprawdę to im wszystkim zawdzięczam to, gdzie teraz jestem – przyznał Jakub Wolny. W nie tak dawnej rozmowie, 23-letni zawodnik przyznał nam, że bycie skoczkiem narciarskim w polskiej kadrze to praca na „pełen etat”. Pełne zaangażowanie praktycznie uniemożliwia podejmowanie dodatkowych zajęć zarobkowych, a jak powtarza wielu sportowców uprawiających „sezonowe” dyscypliny, trzeba „z czegoś żyć”. – Czuję bardzo duży stopień poświęcenia temu co robię, w sumie skoki są aktualnie moim życiem… Ale teraz kiedy mam sponsora [na jego Wolnego widnieje logo Grupy Azoty – przyp.red.], mogę się skupić na trenowaniu i staram się o tym nie myśleć. Jest jak jest i wydaje mi się, że tego się już niestety nie zmieni – skwitował.

 

Mistrzostwa Świata? „Lubię skocznię w Innsbrucku”

Podczas zbliżających się Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym, które odbędą się w austriackim Tyrolu, Jakub Wolny w jeszcze większym stopniu będzie mógł się zapisać w świadomości kibiców i w historii polskiego sportu. Co sam zainteresowany czuje przed zbliżającym się czempionatem? – W głowie Mistrzostwa Świata są już od dawna, ale wcześniej mamy jeszcze dwa Puchary Świata wiec na spokojnie – przyznał przed zmaganiami w Lahti i Willingen, po czym wspomniał o arenach MŚ: – Skocznię w Innsbrucku lubię. W Seefeld dość dawno nie skakałem, ale z tego co pamiętam, to skocznia jest całkiem przyjazna.

Nam pozostaje dodać, że to właśnie na Bergisel (HS-130) w Innsbrucku, Wolny zajął najwyższe jak dotąd miejsce (15. w 2018 r.) w konkursie Turnieju Czterech Skoczni. Na Toni-Seelos-Olympiaschanze (HS-109) w Seefeld wystąpił tylko raz – podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego w 2014 roku był tam 21. oraz 22. Czas zatem na kolejny sportowy krok. Czy nastąpi on właśnie podczas Mistrzostw Świata?

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram