Kamil Stoch: „Mam dużo doświadczenia. Myślę, że to mi pomoże”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch już po raz ósmy bierze udział w Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym. Do tej pory wywalczył jeden indywidualny medal, za to z najcenniejszego, złotego kruszcu (w 2013 roku w Predazzo). Tej zimy także jest jednym z najpoważniejszych kandydatów nawet do triumfu. Swoja wysoką formę Polak potwierdził podczas środowych treningów. W kwalifikacjach nieco obniżył loty. – Lubię tutaj skakać. Dzisiaj jednak taki był cel. Miało być luźno, treningowo, bez szarpania się – zapewnił.

 

31-letni wicelider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata znakomicie rozpoczął skakanie na Bergisel (HS-130) w Innsbrucku. Podczas środowych treningów zajmował trzecie (122,5 m) oraz pierwsze miejsce (130,5 m). Po odpuszczeniu czwartkowych prób, Stoch ponownie pojawił się na skoczni w Innsbrucku dzisiaj. Siódmy wynik serii próbnej (122,5 m) oraz jedenasty w rundzie kwalifikacyjnej (120,0 m) za każdym razem był najlepszym rezultatem w gronie polskich skoczków. – Dzisiaj było w porządku, bez rewelacji, ale taki był cel. Miało być bardzo treningowo, bardzo luźno, bez szarpania się. Czułem, że ten kwalifikacyjny skok nie był czysty technicznie, pojawiły się tam pewne błędy. Warunki może też jakoś super nie pomagały, ale nie zmienię tych warunków sam dla siebie – komentował na gorąco.

Zapytany o to, czy rzeczywiście możliwe jest zachowanie największej koncentracji i najlepszych prób właśnie na konkursową rywalizację, odparł: – W planie tak jest, a jak będzie to zobaczymy. Ja lubię tutaj skakać. Lubię ten obiekt, atmosferę, która tutaj jest. Dzisiaj było trochę grobowo, ale mam nadzieję, że jutro będzie kolorowo i radośnie. Ja sam mam się skupić na tym co mam zrobić, a nie patrzeć na to, czy słońce się świeci czy nie.

Dla tak doświadczonego skoczka jak Kamil Stoch, który w Innsbrucku i Seefeld przeżywać będzie już ósmą w karierze rywalizację o tytuły mistrzowskie podczas światowego czempionatu, zawody tej rangi nie są już nowością. Jak sam zainteresowany opisał swoje wrażenia? – Są różnice, bo mieszkamy w jednym miejscu przez dłuższy okres czasu, dokładnie przez dwa tygodnie. Poza tym te zawody odbywają się na obiektach, które znamy. Samo to, jak są one rozgrywane, nie różni się niczym od normalnych zawodów Pucharu Świata. Mamy trzy skoki danego dnia, podejście powinno być takie samo, zasady też zostają te same, także sama praca nie różni się niczym. Różni się to wszystko, co się dzieje dookoła – skwitował, po czym dodał: – Zawsze emocje są pozytywne, zawsze chcę dawać z siebie wszystko. Zawsze chcę jak najlepiej. Poza tym mam dużo doświadczenia i wiedzy, jak sobie radzić w pewnych sytuacjach. Myślę, że to mi pomoże.

Zapytany o to, czy bardziej lubi rywalizację podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich, w których ma więcej medalowych zdobyczy (trzy złote krążki) od Mistrzostw Świata, w których na swoim koncie ma „tylko” jedno złoto, odparł ze śmiechem: – Lubię skakać!

Przypomnijmy jeszcze, że podczas konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku, który został rozegrany 4 stycznia bieżącego roku, Kamil Stoch również był najwyżej sklasyfikowanym polskim skoczkiem, plasując się na piątej lokacie. Warto dodać, że zawodnik z Zębu trzykrotnie wskakiwał na Bergisel na pucharowe podium. W 2013 roku był drugi, w 2014 roku zajął trzecie miejsce, a w 2018 roku zwyciężył.

 

korespondencja z Innsbrucka, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram