Adam Małysz do polskich skoczków: „Chłopy, obudźcie się!”

Adam Małysz (fot. Julia Piątkowska)

Adam Małysz (fot. Julia Piątkowska)

Adam Małysz jest obecny na kolejnych już Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym. Od kilku lat przebywa na nich nie jako czynny zawodnik, a jako osoba wspierająca polską kadrę skoczków. Czterokrotny mistrz świata (z Lahti, Predazzo i Sapporo) opowiedział o tym na co stać biało-czerwonych w Innsbrucku, o obawach względem Piotra Żyły, o roli psychiki podczas tak ważnych imprez, a także o planach trenera Stefana Horngachera.

 

Małysz do kadrowiczów: „Chłopy, obudźcie się!”

Jak ocenił dziś Kamil Stoch, piątkowe kwalifikacje na skoczni Bergisel nie były momentem na przesadne szarżowanie. Polscy skoczkowie co prawda w komplecie awansowali do sobotniego konkursu, jednak rzeczywiście nie brylowali. Stoch był 11., Dawid Kubacki 24., Piotr Żyła 33., a Jakub Wolny 35. – Nie da się skakać „oszczędnie”. Zawodnik zawsze chce skoczyć jak najlepiej. Dziś w treningu i kwalifikacjach ta końcówka miała troszkę pecha, bo te warunki zaczynały „siadać” i oprócz Kobayashiego [4. miejsce] mało kto daleko skoczył. Geiger [2. miejsce] miał trochę szczęścia, ale skoczył też super skok, Eisenbichler [1. miejsce], jeśli w powietrzu go nie skręci, jest bardzo mocny. Zresztą to było widać już w Willingen – jak zaczyna go miotać w powietrzu, to już nie może odlecieć, a tutaj latał prosto, więc będzie groźny – ocenił Małysz.

Dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich w Polskim Związku Narciarskim skomentował też szerzej sytuację biało-czerwonych. – Dzisiaj jak patrzyłem na chłopaków, to wydawało mi się, jakby się nie wyspali. Po pierwszym skoku powiedziałem im nawet: „chłopy, obudźcie się”. Nie było jednak tragedii. Oczywiście Piotrek Żyła nie skakał dobrze. Trzeba przyznać, że to nie były te skoki, które były w Willingen. O niego się najbardziej boję, bo wiem, że dużo od siebie wymaga i ten stres może go dobijać, jak dziś podczas treningów. Wolałbym nawet, żeby jutro był konkurs drużynowy, bo Piotrek na drużynówkę potrafi się mocno sprężyć, a później na indywidualnym jest lżej, bo znów widzi, że wszystko jest okej. Nie raz jednak bywało tak, że Piotrek na treningach wręcz nie wiedział jak się skacze, a później przychodziły zawody, skakał zupełnie inaczej i najważniejsze skoki oddał w konkursie. Myślę, że Stefan Horngacher się z nim spotka. Zawsze jeśli pojawia się jakiś problem, to trener z nim siada, mocno z nim rozmawia i Piotrek jest później zupełnie innym człowiekiem. Jeśli chodzi o Dawida Kubackiego, Kamila Stocha i Kubę Wolnego – o nich się nie boję, bo jutro jest ten najważniejszy dzień. Sto procent koncentracji i te skoki na pewno będą inne.

 

Małysz o roli psychiki i decyzjach Horngachera

Najważniejsze skoki podczas mistrzowskiej rywalizacji w Innsbrucku czekają zawodników w sobotę, podczas konkursu indywidualnego. Wtedy rozpocznie się prawdziwa rozgrywka o medale. – Psychika ludzka jest niepowtarzalna i nieprzewidywalna. Jeśli zawodnik jest mocny i skacze dobrze, a zawaliło coś, co często nie jest jego winą, to nie ma z tym problemu. Jednak jeśli sam widzi, że coś jest nie tak i popełnia błąd, który ciężko mu wyeliminować, to pojawia się problem. Mam nadzieję, że to my będziemy mieć trochę szczęścia, bo nie mieliśmy go w treningu – ocenił Adam Małysz, a zapytany o to, czy polska kadra przygotowała na światowy czempionat jakąś technologiczną nowinkę, odparł ze śmiechem: – Czy mamy broń ostateczną? Nie wiem o co chodzi. Myślę, że nikt nie ma czegoś specjalnego. Wszystkie drobiazgi i możliwości są już tak wykorzystane, że ciężko jest coś wymyślić. Testowaliśmy różne opcje przed Mistrzostwami Świata i chłopaki wybiorą tą najlepszą.

Małysz wspomagający działania sztabu szkoleniowego z ramienia PZN, odpowiedział także na pytanie o przyszłość trenera Stefana Horngachera w polskich skokach narciarskich. Czy rozmowy z Austriakiem na temat ewentualnego przedłużenia kontraktu trwają, czy nadal jest to temat tabu? – Pierwsze rozmowy o przedłużeniu kontraktu miały miejsce już na igrzyskach olimpijskich w PyeongChang w 2018 roku. Chcieliśmy wtedy przedłużyć kontrakt o cztery lata, ale Stefan się nie zgodził. Najpierw obiecywał dwa lata, później powiedział, że rok. Następnie były rozmowy w Zakopanem. Ja nad nim pracuję cały czas i powiem szczerze, że dalej nie wiem jak będzie – skwitował były polski skoczek. Przypomnijmy, że po sezonie 2018/2019 współpracę z niemieckimi skoczkami kończy Werner Schuster i to właśnie Stefan Horngacher jest według wielu ekspertów murowanym faworytem do objęcia jego funkcji.

 

korespondencja z Innsbrucka, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram