Kamil Stoch: „Pojawił się pewne błędy, ale nie zapomniałem jak się skacze”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch zaliczył dziś start w ósmych Mistrzostwach Świata w karierze i w swoim czternastym konkursie tej rangi zajął piąte miejsce. 31-letni lider polskiej kadry po solidnych treningach i pucharowych występach w ostatnich tygodniach był jednym z medalowych faworytów. Ostatecznie musiał uznać wyższość kilku rywali. – Pojawiły się u mnie pewne błędy związane z kierunkiem odbicia, jednak nie zapomniałem jak się skacze – zapewnił.

 

Najlepsze skoki na Bergisel (HS-130) Kamil Stoch oddał podczas środowych treningów. Wówczas 122,5 oraz 130,5 metra dało mu trzecie i pierwsze miejsce. W piątek wicelider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nieco obniżył loty – siódme miejsce w serii próbnej (122,5 m) i jedenaste w kwalifikacjach (120,0 m). Dzisiaj znalazł się „pomiędzy tymi wynikami” – zaczął co prawda od dopiero piętnastej pozycji w rundzie próbnej (119,0 m), jednak podczas konkursu 128,5 oraz 129,5 metrowa odległość pozwoliła mu zająć ostatecznie piąte miejsce. Dodajmy, że był to odpowiednio siódmy i drugi rezultat poszczególnych rund konkursowych. Do podium zabrakło jednak sporo – brązowy medalista, Szwajcar Killian Peier, miał notę o 6,6 punktu wyższą od Polaka, natomiast triumfator i świeżo upieczony mistrz świata, Niemiec Markus Eisenbichler zgromadził notę aż o 20 punktów wyższą od lidera biało-czerwonych. – Killian skakał bardzo dobrze od początku treningów i uważam, że zasłużył sobie na ten medal. Markus z kolei skoczył dzisiaj dwa super skoki i dzięki temu wygrał. Nie dostajemy medali za zasługi, tylko za to, co zrobimy danego dnia. Imprezy mistrzowskie na tym polegają, zresztą w każdych zawodach na najwyższym poziomie jest tak, że wygrywa ten, który popełnia najmniej błędów – chwalił rywali Stoch.

Po swoich skokach miał dość mieszane odczucia. – W serii próbnej i pierwszej serii pojawiły się u mnie pewne błędy związane z kierunkiem odbicia, ale to nie było coś, z czym nie mógłbym sobie poradzić. Nie zapomniałem przez kilka dni jak się skacze. Jest niedosyt, szczególnie po tej pierwszej serii, bo miałem wrażenie, że mogłem skoczyć lepiej. Z drugiej strony walczyłem do samego końca i w drugiej serii starałem się zrobić, co potrafię najlepiej. Ten drugi skok był naprawdę bardzo udany, z czego bardzo się cieszę. Tak właśnie zakończyłem te zawody. To było coś, co dało mi taką pozytywną energię i pokazuje, że jestem w dobrej dyspozycji – komentował.

Podczas obu serii konkursowych, Kamil Stoch miał według wskaźników bardzo sprzyjające warunki wietrzne – konkretnie podmuchy rzędu 0,57 oraz 0,34 m/s pod narty, za co odjęte mu zostało 5,6 i 3,4 punktu. Jak wspominali jednak inni polscy zawodnicy, przeliczniki punktowe nie oddają w pełni tego, co dzieje się na Bergisel. – Nie chcę tutaj mówić, jak to los mnie pokrzywdził, a innych wywyższył, ale z drugiej strony nigdy w skokach nie będzie idealnie. Taki jest ten sport i wszyscy już się do tej punktacji przyzwyczailiśmy. Ja patrzę na to, co mogę zrobić lepiej i tylko tym się kieruję – uciął spekulacje 31-latek z Zębu. Dodajmy, że dla mistrza świata z 2013 roku z Predazzo był to mimo wszystko jeden z bardziej udanych konkursów mistrzowskich w karierze. Wyżej plasował się właśnie przed 6 laty we włoskiej dolinie Val di Fiemme, a także w 2009 i 2017 roku odpowiednio w czeskim Libercu i fińskim Lahti, gdzie zajmował czwarte lokaty.

Jutro podopiecznych trenera Stefana Horngachera, a dokładnie Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę i Stefana Hulę (który zastąpi w składzie słabiej prezentującego się dziś Jakuba Wolnego), czeka rywalizacja w konkursie drużynowym. Na dużej skoczni w Innsbrucku, Polacy będą bronić tytułu mistrzowskiego zdobytego przed dwoma laty w fińskim Lahti. Po kapitalnym występie, zgarnięciu złotego (Eisenbichler) i srebrnego medalu (Geiger), w roli faworytów wystąpią Niemcy. Jakie podejście do zmagań powinni mieć nasi reprezentanci? – Nie uważam, że trzeba robić coś więcej, bo każdy z nas jest na poziomie, na którym jeśli zrobi to co umie najlepiej, to w zupełności wystarczy. Mamy i możliwości i dysponujemy odpowiednim materiałem, żeby w pełni się tutaj realizować – zakończył Stoch.

 

korespondencja z Innsbrucka, Jarosław Poloczek

 

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram