Kubacki mówi o niedosycie, Wolny: „Wyszło katastrofalnie”

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Minione tygodnie w wykonaniu Dawida Kubackiego, Piotra Żyły i Jakuba Wolnego, może poza drobnymi wyjątkami, wydawały się być całkiem dobrym prognostykiem dla całej trójki przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld. Pierwszy konkurs rozegrany na dużej skoczni w Innsbrucku nie poszedł jednak po ich myśli. Zajęli oni odpowiednio 12., 19. i 40. miejsce. – Pewien niedosyt będzie, bo ambicje zawsze są większe – komentował Kubacki.

 

Kubacki: „Punkty odjęte, wsparcia wiatru nie czuć”

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Po wynikach Dawida Kubackiego także z poprzednich lat, można odnieść wrażenie, że nie przepada on za dużym obiektem w Innsbrucku. Mimo iż przeżywa on teraz swój najlepszy sezon w karierze, ani razu nie zdołał wskoczyć na Bergisel do czołowej dziesiątki stawki. Co prawda poprawił swój najlepszy rezultat na tej skoczni (do tej pory była to 17. lokata podczas Turnieju Czterech Skoczni w 2017 r.), jednak do walki o czołowej lokaty zabrakło dzisiaj. sporo. W konkursowych próbach Kubacki osiągał 128,5 oraz 125,5 metra i jak wskazywały wiatromierze, miał jedne z najlepszych warunków w obu rundach (0,73 i 0,54 m/s pod narty). Przez to odjęto mu jednak 7,2 oraz 5,3 punktu, co wiązało się ze sporą stratą do najlepszych. Do podium 28-letniemu reprezentantowi Polski zabrakło 25,9 punktu.

Skąd takie wskazania przeliczników? – Chodzi o wiaterek, który bywa na tej skoczni i o różne zawirowania. Czasami wiatromierze pokazują tak, a na skoczni jest inaczej… Taka może jej specyfika. Nie jestem ekspertem, ale można odnieść takie wrażenie, że niby ma się odjęte punkty, a tego wsparcia od wiatru nie czuć. To jednak nie tylko tutaj się tak zdarza, więc nie będziemy zwalać na pogodę. Jestem świadom, że w tych skokach dzisiaj były drobne błędy i muszę nad nimi pracować – komentował na gorąco po zawodach. – Pewien niedosyt będzie, bo ambicje zawsze są większe. Pracowałem dzisiaj nad tym, żeby te skoki były lepsze. Były co prawda lepsze niż chociażby w tych seriach treningowych, czy we wczorajszych kwalifikacjach, ale jednak tych błędów było „ciutkę” za dużo. Wygrywa ten, kto tych błędów popełnia najmniej, a dzisiaj po prostu byli tacy zawodnicy – dodał.

Mistrzostwa Świata w Seefeld są dla Kubackiego czwartym startem w imprezie tej rangi. Najlepsze starty zanotował do tej pory przed dwoma laty w fińskim Lahti, gdzie zarówno na dużej, jak i na normalnej skoczni uplasował się na ósmej pozycji.

 

Żyła bez fajerwerków

Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

O sporych ambicjach można było też mówić w przypadku Piotra Żyły, który tej zimy już sześciokrotnie wskakiwał na pucharowe podium, w tym tuż przed światowym czempionatem, w niemieckim Willingen. Po nie najlepszych treningach w wykonaniu 32-latka, niepokój o doświadczonego zawodnika wyraził nawet sam Adam Małysz. – Piotrek Żyła nie skakał dobrze. Trzeba przyznać, że to nie były te skoki, które były w Willingen. O niego się najbardziej boję, bo wiem, że dużo od siebie wymaga i ten stres może go dobijać, jak podczas treningów. Myślę, że Stefan Horngacher się z nim spotka. Zawsze jeśli pojawia się jakiś problem, to trener z nim siada, mocno z nim rozmawia i Piotrek jest później zupełnie innym człowiekiem – mówił jeszcze wczoraj dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich w Polskim Związku Narciarskim.

Dziś Żyła niestety nie błyszczał. W pierwszej rundzie poszybował co prawda dość daleki (128,5 m), jednak mocny wiatr pod narty (0,97 m/s) był powodem sporej ilości odjętych punktów (aż 9,6 pkt), a co za tym idzie lokatą w drugiej dziesiątce stawki. Finałowa próba na odległość 121 metrów spowodowała spadek o pięć lokat, co ostatecznie wiązało się z zajęciem dziewiętnastego miejsca. Tym samym Wiślanin nie zdołał powtórzyć znakomitego rezultatu sprzed dwóch lat, kiedy to na dużej skoczni w Lahti wywalczył brązowy medal. Co ciekawe, Żyła upodobał sobie dziewiętnaste miejsce podczas światowego czempionatu – taką pozycję zajmował już wcześniej w Oslo (2011 r.), Predazzo (2013 r.) i Lahti (2017 r.).

 

Wolny: „Trzeba zapomnieć”

Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)
Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)

Najniżej z podopiecznych trenera Stefana Horngachera uplasował się Jakub Wolny. 24-latek od początku tygodnia zmagał się z przeziębieniem i jego sportowa dyspozycja stała pod sporym znakiem zapytania. W treningach i kwalifikacjach nie błyszczał. Niestety potwierdziło się to w dzisiejszym debiucie podczas „seniorskich” Mistrzostw Świata. 113 metrów i dopiero 40. miejsce wyraźnie nie zaspokoiło ambicji byłego mistrza świata juniorów (z 2014 roku). – Walczyłem najbardziej jak mogłem, a wyszło katastrofalnie. Trzeba zapomnieć o tym konkursie jak najszybciej. Dzisiaj działy się dziwne rzeczy – skwitował krótko ze smutkiem po swoim występie.

Już po konkursie poznaliśmy decyzję trenera Stefana Horngachera. Austriak postanowił, że Wolny, który był pewnym punktem polskiej ekipy od dłuższego czasu (poza słabszym startem w Lahti), nie wystartuje w jutrzejszym konkursie drużynowym, podczas którego biało-czerwoni będą bronili tytułu mistrzowskiego sprzed dwóch lat. Do Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyły, dołączy doświadczony 32-letni Stefan Hula. Dla Jakuba Wolnego szansą na poprawę rezultatów będzie rywalizacja mistrzowska na normalnej skoczni HS-109 w Seefeld.

 

korespondencja z Innsbrucka, Jarosław Poloczek

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram