Kubacki męczył się w Innsbrucku, Żyła: „Czuję się dobrze, ale skoki były słabsze”

Adam Małysz i Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Adam Małysz i Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Obok Kamila Stocha i Stefana Huli, na starcie mistrzowskiej rozgrywki na Bergisel stanęli dzisiaj Dawid Kubacki oraz Piotr Żyła. Nieco lepiej radził sobie ten pierwszy, który skokami na odległość 127 i 126,5 metra uzyskał dziewiątą notę w całej stawce. Wiślanin osiągał 121,5 i 119,5 metra, co dało mu czternasty indywidualny rezultat. Obaj przyznali, że na skoczni w Innsbrucku nie czuli się najlepiej. – Rywale byli lepsi. Musimy wyciągnąć wnioski – stwierdził Kubacki.

 

Kubacki: „Męczyłem się tu od początku”

Dawid Kubacki (na drugim planie), fot. Julia Piątkowska
Dawid Kubacki (na drugim planie), fot. Julia Piątkowska

Smuteczek. Walczyliśmy z całych sił, ale dzisiaj zabrakło, że stanąć na podium. Rywale byli lepsi. My musimy z tego wyciągnąć wnioski i dalej pracować, bo to nie jest ani koniec Mistrzostw Świata, ani koniec sezonu. Musimy przyjąć ten dzień na spokojnie na klatę. Uważam, że przed nami jeszcze sporo fajnych startów. Stać nas, nie tylko indywidualnie, ale też całą drużynę na bardzo dobre skoki – komentował Dawid Kubacki po zajęciu czwartego miejsca w drużynowym konkursie Mistrzostw Świata.

Jak sam przyznał, od początku nie skakało mu się na Bergisel (HS-130) najlepiej. – Nie chcę szukać winy, ale mam wrażenie, że ta skocznia jest specyficzna, jest inna. Męczyłem się tu od samego początku. Z dnia na dzień było lepiej jakościowo, ale nie wystarczająco. Dziś zrobiłem kolejny kroczek do przodu, to mały pozytyw, ale wiem, że to nie są jeszcze skoki na jakie mnie stać. Może być dużo lepiej.

Przed polskimi skoczkami są jeszcze dwie medalowe szanse na normalnej skoczni HS-109 w Seefeld. Tam odbędzie się rywalizacja indywidualna, a także konkurs drużyn mieszanych. – Taka jest kolej rzeczy, że po zawodach zmieniamy skocznię. Teraz pracujemy na Seefeld. Bez dobrych skoków nie ma co liczyć na dobre odległości, czy wyniki. To jest punkt numer jeden w mojej głowie – podsumował 28-latek z Szaflar.

 

Żyła: „Czuję się dobrze, ale skoki były słabsze”

Piotr Żyła w locie na Bergisel (fot. Julia Piątkowska)
Piotr Żyła w locie na Bergisel (fot. Julia Piątkowska)

Dla Piotra Żyły trwający sezon pucharowy jest najlepszy w całej dotychczasowej karierze. Sześć miejsc na podium nie przełożyło się jednak na udany start w światowym czempionacie na dużej skoczni. Warto dodać, że także podczas styczniowego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku, 32-latek zanotował najgorszy start tej zimy – był dopiero 42. 

Wiadomo, że chciało by się stać na podium, wygrywać, każdy chce… Nasze skoki były za krótkie. Moje skoki od początku nie były tutaj takie jakbym chciał. Ogólnie czuję się bardzo dobrze fizycznie, ale po prostu skoki były słabsze. Nie ma za dużo do zmiany, wiem że stać mnie na dobre próby. Na podsumowanie nie ma jednak czasu. Dzisiejszy dzień jest dla nas historią. Teraz patrzymy na kolejne szanse, które są w Seefeld na mniejszej skoczni – komentował na gorąco po drużynówce w tyrolskim Innsbrucku.

Jak wspominał przed zawodami Adam Małysz, w lepszej dyspozycji Piotra Żyły powinna pomóc szczera rozmowa z trenerem Stefanem Horngacherem. Sam zawodnik zapytany o rady szkoleniowca, odparł: – Ze Stefanem co chwilę mam rozmowy. Jak się z nim rozmawia, to zawsze pomaga, ale nie będę zdradzał o czym rozmawialiśmy, bo to jest nasza sprawa.

 

korespondencja z Innsbrucka, Jarosław Poloczek

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram