Rok temu bał się o życie, teraz jest liderem PŚ. Daniel-Andre Tande: „Tego się nie spodziewałem”

Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)

Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)

Daniel Andre Tande został zwycięzcą pierwszego indywidualnego konkursu Pucharu Świata w sezonie 2019/2020. To właśnie Norweg przywdział w Wiśle żółty plastron lidera, jednak jak sam przyznaje, był tym bardzo zaskoczony. Przeżywający w ostatnich latach różne zdrowotne problemy skoczek zdaje się w końcu wychodzić na prostą. – 

 

Tande to jeden z zawodników, który w ostatnich latach borykał się z największymi problemami zdrowotnymi. Liczne kontuzje, w tym uraz kolana, a także zagrażające życiu schorzenie immunologiczno-dermatologiczne (zespół Stevensa-Johnsona) nadwątliły siły młodego Norwega. Ten jednak się nie poddał i w nowym zimowy sezon wskoczył w wymarzony dla siebie sposób.

Po pierwszej serii niedzielnego konkursu na skoczni im. Adama Małysza, zawodnik z Kongsbergu był drugi ze 127 metrową odległością. W finale zaatakował pozycję lidera i jego powietrzna szarża się powiodła. Skok na 129 metrów zapewnił mu szósty pucharowy triumf (i dziewiętnaste podium) w karierze.

– To był bardzo wymagający konkurs szczególnie dla jury, ale zrobili oni wszystko jak najlepiej. Ja zrealizowałem swoje zadanie, oddałem dobre skoki i jestem zadowolony z wygranej – mówił podczas konferencji prasowej. – To cudowne uczucie. Nie spodziewałem się tego, że będę walczył o pierwsze miejsce, kiedy tu przyjadę. Było świetnie, kiedy poczułem, że mam wiatr pod nartami, to był energiczny skok – dodał mówiąc o finałowych rozstrzygnięciach w rozmowie z norweską telewizją NRK.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

What an amazing weekend! Hope to continue with good jumps in Kuusamo🤘🤘

Post udostępniony przez Daniel-André Tande (@daniel_a24)

Co ciekawe, do Wisły przyjechała również mama Daniela, która dopingowała syna podczas zawodów. To ona była jedną z najważniejszych osób wspierających go w trakcie choroby. – Razem się rozpłakaliśmy. Z nerwów rozbolał mnie brzuch – mówiła po zwycięstwie 25-latka. Wspomniała jednocześnie walkę syna o powrót do sportu na wysokim poziomie: – To było dla niego trudne, kiedy nie mógł startować razem z innymi. Ciężko na to pracował i zasłużył na zwycięstwo.

Alexander Stoeckl również był pod wrażeniem dokonania swojego podopiecznego. Zobaczenie Daniela Andre Tande na pucharowym podium przyniosło trenerowi Norwegów sporą ulgę. Austriak ostrzega jednak przed hurraoptymizmem. – Daniel nie ma za sobą zbyt wielu skoków. Teraz całkowite zresetowanie się i pracowanie nad tym nie będzie zbyt proste. Nie możemy nagle uwierzyć, że już wszystko jest takie, jak być powinno – zaznaczył.

Warto zaznaczyć, że Tande nie skakał w niedzielę w „cudownym” białym kombinezonie, który tak chwalą sobie Norwegowie. To właśnie ten strój (a dokładnie jego właściwości), z którego w czasie indywidualnych zmagań skorzystali Robert Johansson i Johann Andre Forfang ma pomagać „Wikingom” w uzyskiwaniu dodatkowych metrów. Triumfator korzystał jednak z ciemniejszego kombinezonu. Norwegowie na czele ze szkoleniowcem i dyrektorem sportowym Clasem Brede Braathenem zapewniają jednak, że odrobili lekcję z minionego sezonu i nadrobili zaległości sprzętowe. Ich testy kombinezonów trwają.

Weryfikację formy pucharowego lidera będziemy mogli przeprowadzić już w czasie najbliższych zmagań w fińskiej Ruce. Przypomnijmy, że Daniel Andre Tande prowadził już kiedyś w klasyfikacji generalnej PŚ. Było to w 2015 roku po jego zwycięstwie w inauguracyjnych zawodach w niemieckim Klingenthal. Później stracił jednak prowadzenie na rzecz Severina Freunda. Jak będzie tym razem w Finlandii?

 

źródło: NRK / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram