Burza w austriackiej kadrze kobiet po krytyce Iraschko-Stolz. „Daniela musi liczyć się z konsekwencjami”

Daniela Iraschko-Stolz (fot. Julia Piątkowska)

Daniela Iraschko-Stolz (fot. Julia Piątkowska)

Inauguracyjny pucharowy weekend w wykonaniu skoczkiń był bardzo udany dla reprezentantek Austrii. W Lillehammer na podium wskakiwały Eva Pinkelnig i Chiara Hoelzl. Zaskoczeniem in minus był jednak występ doświadczonej Daniel Iraschko-Stolz. 36-latka po zakończeniu zmagań mocno skrytykowała sztab szkoleniowy, co wywołało spore zamieszanie. Mówiło się nawet o wyciągnięciu konsekwencji względem utytułowanej zawodniczki.

 

Iraschko-Stolz niezadowolona: „Nie będę się narażać na śmieszność”

Podczas sobotniego konkursu na dużej skoczni w norweskim Lillehammer, drugie miejsce wywalczyła Eva Pinkelnig, a trzecia była Chiara Hoelzl. Drugiego dnia zmagań na drugim stopniu podium zdołała wskoczyć Hoelzl. Oba konkursy były jednak nieudane dla Danieli Iraschko-Stolz, która plasowała się na 23. i 15. miejscu. To dla 16-krotnej zwyciężczyni zawodów Pucharu Świata i zdobywczyni Kryształowej Kuli (w sezonie 2014/2015) było porażką.

Najbardziej doświadczona skoczkini w stawce nie kryła niezadowolenia, o którym zresztą postanowiła opowiedzieć mediom. – Są braki w wielu kwestiach. Chciałabym skakać inną techniką, ale obecnie nie potrafię wprowadzić tego w życie. To, co teraz robię wygląda naprawdę niezdarnie. Nie będę się już narażać na taką śmieszność. Opuszczę następny Puchar Świata w Klingenthal i będę trenować w domu z moim ulubionym trenerem – przyznała tuż po zawodach w jednym z telewizyjnych wywiadów dla stacji ORF. Adresatem tych słów miał być trener reprezentacji Austrii, Harald Rodlauer.

 

Ostre riposty trenera i dyrektora sportowego

Jej słowa bardzo szybko dotarły do sztabu szkoleniowego austriackiej kadry kobiet, na czele z Rodlauerem, który w jednym zdaniu skwitował krytykę ze strony swojej najstarszej podopiecznej: – Wolałbym tego teraz nie komentować. Mamy świetnie funkcjonującą drużynę i z pewnością nie pozwolimy tego teraz zepsuć.

Na emocjonalną reakcję zawodniczki w ostrzejszych słowach odpowiedział dyrektor sportowy w Austriackim Związku Narciarskim, Mario Stecher. – Będziemy rozmawiać wewnętrznie już w Austrii, jednak z pewnością Daniela musi się liczyć z konsekwencjami. Może się zdarzyć, że sprawy będą szły nie za dobrze, jednak nie można wylewać żalów za pośrednictwem telewizji. Ponadto, obecny sztab szkoleniowy działa świetnie i świadczą o tym wyniki – podkreślił.

 

Iraschko-Stolz przeprasza: „Podchodzę do skoków zbyt porywczo”

Austriaczka dość szybko zrozumiała, że opowiadanie o swoich zarzutach wobec trenerów w mediach nie spotka się ze zrozumieniem rodzimej federacji. W związku z tym za pośrednictwem Facebooka postanowiła przeprosić za zaistniałą sytuację.

Cały sztab w 100% stoi za nami, także za mną. To, że w Lillehammer nie skakałam tak dobrze, jak sama od siebie oczekiwałam, jest spowodowane głównie tym, jak prezentowałam się na skoczni. Nikogo innego nie można za to winić. Moim zadaniem jest skakanie na równi z czołówką, co jednak mi się nie udało. Miałam najlepszy trening, najlepszy materiał i wszystkie dostępne możliwości. Niestety nie potrafiłam sprawić, żeby to przełożyło się na pokazanie tego, co sobie wypracowaliśmy. To tak, jakbym z dnia na dzień wszystko zapomniała, nie wiem, gdzie w moich skokach jest przód, a gdzie tył. Moje koleżanki z drużyny były jednak bardzo mocne i wyskakały prowadzenie w Pucharze Narodów. Kiedy mi niezbyt dobrze idzie, lubię kwestionować wszystko, nawet rzeczy, które nie podlegają wątpliwości. Przykro mi, że często krzywdzę pochopnymi wypowiedziami ludzi, którzy chcą tylko jak najlepiej. Poniosę konsekwencje i wyciągnę z tego wnioski. Skoki narciarskie są i zawsze będą moją pasją, chociaż często podchodzę do nich zbyt porywczo – napisała na swoim oficjalnym profilu.

Jak się okazuje, pomimo zapowiedzi samej zainteresowanej o chęci odpuszczenia rywalizacji w Klingenthal, a także słowach Mario Stechera o wyciągnięciu konsekwencji względem doświadczonej zawodniczki, znalazła się ona w składzie na nadchodzące zawody na Vogtland Arenie. Te odbędą się już 14 grudnia. Tam Austriaczka będzie mogła poprawić swoje osiągnięcia… lub utwierdzić się w przekonaniu, że rzeczywiście coś w jej skokach jest nie tak, jak być powinno.

 

Anna Libera, Bartosz Leja
 źródło: ORF / Kleinezeitung.at / Facebook

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram