Maren Lundby dla SkokiPolska: „Dążę do osiągnięcia poziomu, jaki prezentują mężczyźni”

Maren Lundby (fot. Reka Hodgyai)

Maren Lundby (fot. Reka Hodgyai)

Maren Lundby na pozycji liderki Pucharu Świata i najwyższym stopniu podium zadomowiła się tak dobrze, jak w ukochanym Lillehammer, gdzie w miniony weekend sięgnęła po pierwsze zwycięstwa w tym sezonie. Jak sama przyznaje, w osiągnięciu taki rezultatów pomaga jej ciężka praca i wsparcie drużyny. – W trakcie zawodów mogę skupić się na konkretnym zadaniu, nic mnie nie rozprasza. To daje efekty – przyznaje 25-letnia Norweżka.

 

Martyna Ostrowska (SkokiPolska.pl): Od początku sezonu skaczesz na kosmicznym poziomie. Jak to robisz?

Maren Lundby: Na moją dyspozycję wpływ ma wiele czynników. Przede wszystkim jest to codzienna ciężka praca. Mam też wokół siebie życzliwych ludzi, mogę liczyć na wsparcie całej drużyny, nie tylko w chwilach sukcesów, a to niezwykle istotne. To sprawia, że w trakcie zawodów mogę skupić się tylko na konkretnym zadaniu, nic innego mnie nie rozprasza, a jak widać, to daje efekty. Rozpoczęcie Pucharu Świata było fenomenalne, liczę na równie dobry weekend w Klingenthal.

 

Sezon rozpoczął się Lillehammer, jakie to uczucie skakać u siebie?

To wspaniałe, że zaczynamy skakać właśnie tutaj! Mieszkam w Lillehammer już około dziesięciu lat i czuję się tu jak w domu, tym bardziej, że podczas konkursów dopinguje mnie moja rodzina i przyjaciele. Dzięki temu te zawody są mniej stresujące, obecność ważnych dla mnie osób sprawia, że jestem bardziej wyluzowana. Wyniki były świetne, a jak dodamy do tego zimowe warunki panujące w Lillehammer, to lepszego miejsca na rozpoczęcie Pucharu Świata nie mogłyśmy sobie wymarzyć.

 

To, że Lillehammer to wyjątkowe miejsce podkreślają także Twoje koleżanki z Niemiec czy Austrii. Co sprawia, że tak chętnie tu wracają?

Zawsze kiedy wyjeżdżam na zawody, dość szybko łapię się na tym, że chcę już wracać do domu. Żyję tu na co dzień, trenuję i po prostu czuję się jak u siebie, dlatego wcale nie dziwią mnie opinie innych skoczkiń. Myślę, że dziewczynom przypadł do gustu urok tego miejsca. Wiele drużyn trenuje tutaj, nawet poza zawodami i wszyscy są zauroczeni wspaniałymi zimowymi warunkami, ale też często słoneczną pogodą i widokami. Lillehammer to naprawdę magiczne miejsce!

 

Jesteś młoda, a już bardzo utytułowana. Skąd czerpiesz motywację do dalszej pracy?

Dążę do osiągnięcia poziomu, jaki prezentują mężczyźni. Latem udało mi się zrobić postępy w tym kierunku, co dało mi dużego kopa. Czuję się gotowa na nadchodzące wyzwania i chcę dalej się rozwijać. Wygrywanie kolejnych konkursów jest również bardzo kuszące. Przede mną wiele możliwości, ale i celów do zrealizowania, więc zamierzam dalej robić swoje i czerpać z tego jak najwięcej radości. Motywacji na pewno mi nie braknie!

 

Jak reagujesz na to, że wielu młodych sportowców stawia sobie Ciebie za wzór?

To bardzo fajne uczucie, że można być wzorem dla innych. Wiem jak to pomaga i motywuje, bo sama kiedy byłam dzieckiem miałam swoich sportowych idoli. Ciężko wyróżnić mi jednego skoczka, ale w pierwszej trójce znajdowali się Primoż Peterka, Simon Ammann i Gregor Schlierenzauer.

 

Co jest Twoim celem na kolejne miesiące?

Nie mam konkretnych założeń wynikowych. Najbardziej skupiam się na tym, aby do każdego treningu i konkursu przystąpić maksymalnie skoncentrowaną. Zamierzam pracować ciężko i nie odbiegać myślami za bardzo w przyszłość, a do tego mieć dużo frajdy z tego, co robię.

 

rozmawiała w Lillehammer,
Martyna Ostrowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram