Schlierenzauer po powrocie z Rosji: „To nie koniec świata, jednak to bardzo rozczarowujące”

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Pucharowa rywalizacja w Rosji przyniosła Gregorowi Schlierenzauerowi sporo mieszanych odczuć. W pierwszym konkursie w Niżnym Tagile zajął 4. miejsce i tym samym osiągnął najlepszy wynik w Pucharze Świata od blisko pięciu lat. W drugim przegrał w wietrznej loterii i wylądował na odległej 44. pozycji. – To nie koniec świata, jednak to bardzo rozczarowujące. Chciałbym mieć równe szanse – komentował na swoim blogu.

 

Rollercoaster emocji w Rosji

Okazuje się, że „szalony” weekend w Niżnym Tagile już na początku przysporzył Austriakowi sporo przeżyć. Już sama wyprawa do Rosji obfitowała w kłopoty, ponieważ okazało się, że bagaż, który miał tam dotrzeć drogą lotniczą… początkowo się zagubił. Później jednak 29-latek przeżył jeden z najlepszych dni na skoczni od sezonu 2014/2015. W sobotnim konkursie skacząc 126,5 i 133,5 metra był czwarty, a do podium zabrakło mu zaledwie 0,4 punktu. – Zajęte miejsce, a w szczególności występ w drugiej serii to była bardzo pozytywna strona weekendu, potwierdzenie obranej drogi. Dało mi to bardzo dużo radości – przyznał.

Jakże frustrujący musiał być zatem dla Austriaka niedzielny występ, podczas którego trafiając na trudne warunki wietrzne, uzyskał zaledwie 103,5 metra. – Zupełnym kontrastem dla soboty była niedziela. W powietrzu złapał mnie niekorzystny wiatr. Nie było szans na dobrą odległość. Dla mnie to oczywiście nie koniec świata, jednak zawsze jest to bardzo rozczarowujące. W pierwszej chwili towarzyszyła mi bardzo duża irytacja słabą odległością. Po chwili jednak ustąpiła, kiedy znowu uświadomiłem sobie, że jest to część sportu rozgrywanego w otwartej przestrzeni – napisał Schlierenzauer, starając się nabierać dystansu do całej sytuacji.

Odpowiednia pierwsza reakcja to coś, czego wciąż muszę się uczyć. Oczywiście chciałbym jednak, jak każdy z zawodników, mieć w zawodach równe szanse – dodał.

 

Schlierenzauer charytatywnie. „Sam nie słyszę na lewe ucho”

Tuż po powrocie z azjatyckiej części Rosji, Schlierenzauer mógł nieco odetchnąć od sportowych wyników i treningowego reżimu. Austriak w ramach charytatywnej akcji spotkał się w Seefeld z dziećmi z dysfunkcja słuchu. Jak przyznał utytułowany skoczek, była to okazja zarówno do wspólnej zabawy w zimowych, śnieżnych warunkach, jak i poruszenia ważnych problemów.

Porozmawiałem z dzieciakami o tym, jak koledzy ze szkoły reagują na ich niepełnosprawność. Szybko zdałem sobie sprawę, jak bardzo niekomfortowy jest to dla nich temat. Ponieważ sam nie słyszę na lewe ucho i zawsze robiłem z tego wielką tajemnicę, mogę się dobrze postawić w ich sytuacji. Starałem się zachęcić ich do tego, aby się tego nie wstydzili i wytrwale podążali swoją drogą – napisał 29-latek na swoim blogu.

Skoczek przyznał, że był to dla niego bardzo wzruszający dzień i podkreślił, że w przyszłości nadal chciałby podejmować inicjatywy na rzecz osób z niepełnosprawnością słuchową.

Zobaczcie zdjęcia z tego wyjątkowego spotkania na blogu Gregora Schlierenzauera >>>

 

Natalia Furman,
źródło: gregorschlierenzauer.at

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram