Mistrzowskie zwycięstwa polskich skoczków w Predazzo, czyli worek pełen medali

Kamil Stoch ze złotym medalem MŚ w Predazzo (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch ze złotym medalem MŚ w Predazzo (fot. Julia Piątkowska)

Przed nami Puchar Świata w Predazzo. Kompleks skoczni Trampolino dal Ben niejednokrotnie okazał się szczęśliwy dla polskich skoczków. Tytuły mistrzowskie zdobywali tu Adam Małysz, Kamil Stoch i Jakub Wolny.

 

Adam Małysz (fot. Julia Piątkowska)
Adam Małysz (fot. Julia Piątkowska)

Skocznia skrojona pod mistrzostwa świata. Tak o kompleksie skoczni Trampolino dal Ben mogą powiedzieć polscy kibice. Zanim tak się jednak stało, obiekty w Predazzo nieszczególnie sprzyjały naszym zawodnikom. Po raz pierwszy konkursy w tej malowniczej miejscowości znalazły się w kalendarzu Pucharu Świata trzydzieści lat temu, bo w sezonie 1989/90. Nie były to łatwe czasy dla polskich skoków narciarskich, a dobitnie potwierdziły to wyniki osiągane przez naszych reprezentantów.

Podczas mistrzostw świata, które odbyły się już sezon później, najlepszym naszym zawodnikiem na skoczni normalnej był Bogdan Papierz, który zajął odległe 30. miejsce. W sezonie olimpijskim (1991/1992) podczas konkursu indywidualnego z dobrej strony zaprezentował się Zbigniew Klimowski. Nowotarżanin zajął osiemnastą lokatę i poprawił dotychczasowy najlepszy rezultat osiągnięty przez polskiego skoczka na tym obiekcie. Punktów nie zdobył, natomiast spoglądając jak prezentowali się Biało-Czerwoni w tamtym okresie, był to rezultat warty do odnotowania. W latach 90. na skoczni normalnej rywalizował Adam Małysz, lecz bez sukcesów.

Krzysztof Biegun (fot. Magdalena Janeczko)
Krzysztof Biegun (fot. Magdalena Janeczko)

Na pierwszy sukces musieliśmy poczekać kilka następnych lat, bo do 2003 roku. Właśnie wtedy, podczas pamiętnych dla nas mistrzostw świata Adam Małysz znokautował rywali, ustanowił rekordy obu skoczni (136 i 107,5 metra) i zdobył dwa złote medale. Na skoczni normalnej rządził i dzielił, a do historii oprócz znakomitych skoków naszego reprezentanta, przeszedł legendarny już komentarz Włodzimierza Szaranowicza, który unosił „Orła z Wisły” nad zeskokiem.

Kolejne mistrzostwa świata odbyły się w Predazzo w 2013 roku. Skocznia normalna dość brutalnie zweryfikowała tego dnia dyspozycję Kamila Stocha. Skoczek z Zębu był faworytem do zdobycia medalu, niestety próby na odległość 102 metrów oraz 97 metrów, wystarczyły jedynie do zajęcia ósmego miejsca. W czołowej trzydziestce znalazło się także dwóch pozostałych naszych reprezentantów: Maciej Kot (11. miejsce) oraz Piotr Żyła (23. miejsce). Następne dni w Predazzo dla Biało-Czerwonych okazały się bardzo udane. Indywidualne złoto Kamila Stocha na skoczni dużej oraz brąz drużynowo (zdobyty po pamiętnej interwencji Thomasa Morgensterna, który zauważył błąd w punktach za wysokość belki startowej u Norwegów), był momentem wejścia w nową epokę sukcesów.

Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)
Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)

W kolejnym sezonie, jednak tego samego roku, w Predazzo gościła także Zimowa Uniwersjada. Podczas indywidualnego konkursu na normalnej skoczni srebrny medal wywalczył wówczas Krzysztof Biegun, który dorzucił też złoty krążek zdobyty na większym obiekcie. Ponadto reprezentanci naszego kraju okazali się najlepsi w rywalizacji drużynowej – na skoczni K-95 nie dali rywalom szans startując w składzie Aleksander Zniszczoł, Bartłomiej Kłusek i Krzysztof Biegun.

Kilka miesięcy później w czempionacie na normalnej skoczni rywalizowali juniorzy. W 2014 roku formą błysnął Jakub Wolny, który okazał się najlepszy na tle pozostałych konkurentów. Skoki na odległość 91 metrów i 99 metrów, pozwoliły sięgnąć zawodnikowi LKS-u Klimczok Bystra po mistrzowski tytuł. Wolny wyprzedził Austriaka Patricka Streitlera i Rosjanina Jewgienija Klimowa. Z bardzo dobrej strony pokazali się pozostali nasi reprezentanci, którzy rozbudzili nadzieje przed konkursem drużynowym. Jak się już dzień później okazało, dobre skoki Polaków indywidualnie nie były dziełem przypadku. Drużynowo znów byliśmy najlepsi, a nasza drużyna w składzie: Wolny, Biegun, Murańka, Zniszczoł sięgnęła po mistrzostwo.

Czy i tym razem normalna skocznia w Predazzo będzie sprzyjać Polakom? Za nami kwalifikacje do sobotniego konkursu, w których wygrał Dawid Kubacki, więc można mieć nadzieję na kontynuację dobrej passy. Warto przypomnieć, że przed rokiem w jednym z konkursów w regionie Val di Fiemme triumfował właśnie Kubacki, który dorzucił do tego drugą lokatę. Ponadto dwukrotnie trzeci był Kamil Stoch. Mimo, że były to zmagania na większej skoczni HS-135, można to uznać za dobry prognostyk.

W sobotnich zawodach na obiekcie HS-104 zaprezentuje się komplet naszych reprezentantów (Kubacki, Stoch, Żyła, Kot, Hula, Wolny).

 

Michał Pasek,
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram