Lundby chce lotów narciarskich dla kobiet, Pertile obawia się upadków

Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)

Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)

Bardzo ciekawa „korespondencyjna dyskusja” wywiązała się pomiędzy najlepszą skoczkinią minionego sezonu, Maren Lundby, a nowym dyrektorem Pucharu Świata, Sandre Pertilo. Norweżka twierdzi, że czołowe zawodniczki są już gotowe do rywalizacji w lotach narciarskich. Włoch uważa jednak, że z żeńskimi konkursami na obiektach „mamucich” trzeba się jeszcze wstrzymać.

 

Lundby chce lotów

Maren Lundby (fot. Frederik Clasen)
Maren Lundby (fot. Frederik Clasen)

Maren Lundby, która minionej zimy sięgnęła po trzecią w swojej karierze (i z rzędu) Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, po raz kolejny udowodniła, że chce się zaangażować w rozwój kobiecych skoków narciarskich. 25-letnia Norweżka, która wcześniej słowem walczyła o więcej żeńskich konkursów na dużych skoczniach, a także m.in. o dołączenie drużynowych zmagań kobiet do programu mistrzostw świata w Seefeld, tym razem apeluje o to, aby Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) dała zielone światło na zawody pań na obiektach „mamucich”.

Skoczmy na skoczni do lotów w Vikersund podczas przyszłorocznego turnieju Raw Air. Zróbmy finał z najlepszymi 10-15 zawodniczkami na świecie. Aby stać się lepszymi skoczkiniami, musimy rywalizować także na największych skoczniach – podkreśla Lundby w rozmowie z portalem VG.no. Mistrzyni olimpijskiej wtóruje dyrektor sportowy norweskich skoków, Clas Brede Braathen. – Dziewczyny skaczą dziś lepszą techniką, z lepszym sprzętem i na lepszych skoczniach niż faceci w latach 90. Wtedy nie było jednak pytań, czy oni powinni skakać – skwitował.

 

Pertile: „Potrzebujemy czasu”

Vikersundbakken (fot. Przemek Wardęga)
Vikersundbakken (fot. Przemek Wardęga)

Zupełnie odmiennego zdania jest jednak nowy dyrektor Pucharu Świata, Sandro Pertile. Włoski działacz twierdzi, że nadal nie nadszedł czas, aby kobiety zaczęły rywalizację na obiektach do lotów narciarskich. Głównym podawanym przez niego argumentem są kwestie bezpieczeństwa. – Czuję, że potrzebujemy na to więcej czasu. Sporym wyzwaniem dla dziewczyn jest już skakanie na 140-metrowych obiektach. Z technicznego punktu widzenia, tylko kilka zawodniczek poradziłoby sobie w lotach narciarskich – uważa Pertile, po czym dodaje: – Pomyślmy o tym, jak bardzo negatywny wpływ na panie miałby jakiś poważny upadek.

Bez względu na decyzję FIS-u, Norwegowie zamierzają się ubiegać o rolę gospodarzy finału żeńskiego Pucharu Świata w sezonie 2020/2021 (w ostatnich sezonach zima dla pań kończyła się w Rosji). Czy jednak żeński turniej Raw Air zakończy się na 240-metrowej Vikersundbakken? Na to zapewne przyjdzie jeszcze poczekać.

 

Panie już latały

Daniela Iraschko-Stolz (fot. Frederik Clasen)
Daniela Iraschko-Stolz (fot. Frederik Clasen)

Przypomnijmy, że w czasie minionego sezonu, na osiemnaście rozegranych konkurs PŚ, w dziewięciu panie rywalizowały na dużych skoczniach. Pozostałe zmagania odbyły się na mniejszych, „normalnych” skoczniach.

Warto też dodać, że niektóre skoczkinie miały już okazję zaznać smaku lotów narciarskich. Działo się to jednak podczas nieoficjalnych treningów w norweskim Vikersund i austriackim Tauplitz / Bad Mitterndorf. Nieoficjalny rekord świata w długości lotu kobiet należy do Austriaczki Danieli Iraschko, która w 2003 roku na Kulm-Skiflugschanze poszybowała 200 metrów. Na swoim koncie próby na „mamutach” mają także m.in. Anette Sagen, Helena Olsson Smeby, Line Jahr (Norwegia), Lindsey Van (Stany Zjednoczone), czy Eva Ganster (Austria).

 

Bartosz Leja,
źródło: VG.no / informacja własna / skisprungschanzen.com

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram