Koniec ery Waltera Hofera. Sandro Pertile oficjalnie dyrektorem Pucharu Świata

Walter Hofer (po lewej) i Sandro Pertile (po prawej), fot. Anna Trybuś

Walter Hofer (po lewej) i Sandro Pertile (po prawej), fot. Anna Trybuś

Wraz z początkiem kwietnia, w skokach narciarskich końca dobiegła pewna era. Era Waltera Hofera. Dyrektor Pucharu Świata, który swoją funkcję pełnił nieprzerwanie przez 28 lat, wprowadził tę dyscyplinę sportu w zupełnie nowe czasy. Teraz na tym stanowisku zastępuje go Sandro Pertile. Co przyniesie kadencja Włocha?

 

Era Hofera – Puchar Świata ma być dla elity

Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)
Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)

Swoją misję w świecie skoków narciarskich Walter Hofer rozpoczął w 1992 roku, kiedy to powierzono mu nowo utworzone stanowisko dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich. Międzynarodowa Federacja Narciarska uznała wówczas, że potrzebny jest koordynator, który będzie czuwał nad przebiegiem konkursów, kontaktem z komitetami organizacyjnymi i wniesie nową jakość do zmieniającej się dyscypliny sportu w dobie telewizyjnego rozwoju. Wtedy nie spodziewano się jednak, jak wielką drogę i przemianę przejdą skoki narciarskie pod skrzydłami działacza sportowego z Karyntii. Tym bardziej, że 37-letni wówczas Hofer nie miał doświadczenia jako skoczek narciarski i tak naprawdę jego dotychczasowa rola w tej dyscyplinie sprowadzała się do bycia fizjoterapeutą niemieckiej i austriackiej kadry. Należy jednak dodać, że za Austriakiem stały wieloletnie obserwacje i wiedza nabyta podczas studiów doktoranckich na Uniwersytecie Salzburskim w zakresie nauk sportowych.

Jeszcze na przełomie lat 80. i 90., zawody Pucharu Świata ciągnęły się niejednokrotnie w nieskończoność, ze względu na dużą liczbę startujących w nich zawodników. Obecne zmagania „elity” były wówczas w rzeczywistości przeglądem narciarskich nacji, a zanim najlepsi skoczkowie zasiadali na belce, mniej wytrwali widzowie mogli poczuć się znużeni. Za czasów Hofera, do narciarskiej „ligi mistrzów” wprowadzono kwalifikacje, dzięki których do konkursów głównych dostawała się najlepsza pięćdziesiątka. W późniejszych latach jednym z najbardziej odważnych pomysłów było wprowadzenie kompensacji za wysokość najazdu i warunki wietrzne, które mimo wątpliwości i słów krytyki, w pewnym sensie (pomimo tego, że nie są w pełni wymierne) wyrównują sprawiedliwość i stwarzają możliwość sprawniejszego rozegrania zmagań.

 

Skoki medialnym widowiskiem

Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)
Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)

Jednym z najważniejszych dokonań Waltera Hofera jest niewątpliwie sprawienie, że skoki narciarskie stały się dyscypliną bardziej widowiskową i medialną. Wprowadzenie znacznie lepszej jakości telewizyjnego przekazu, atrakcyjny, nowy wygląd transmisji sprawił, że konkursy były znacznie ciekawsze, bardziej zrozumiałe i przejrzyste dla kibiców śledzących zmagania przed telewizorami. Ci z kolei, którzy znajdowali się na trybunach pod skocznią, mogli lepiej bawić się na zawodach, ponieważ na tych pojawiła się muzyka, a dotychczasowe statyczne zawody zaczynały bardziej przypominać wielką sportową imprezę i święto z wieloma atrakcjami, na którą po prostu bardziej chce się przychodzić.

Co za tym idzie, Puchar Świata zaczął się otwierać na nowe lokalizacje, które przede wszystkim miały potencjał pod względem medialnym, ale też… kibicowskim. Walter Hofer zauważył, że na konkursy w miejscach, gdzie lepiej sprzedają się bilety, ludzie liczniej przychodzą na skocznię i lepiej się bawią, a to wszystko lepiej wygląda też na ekranach telewizorów. Także dzięki temu wzrosła pozycja Zakopanego, gdzie na Wielkiej Krokwi od 20 lat organizowane są jedne z najbardziej widowiskowych konkursów. Za kadencji Austriaka do pucharowej karuzeli dołączyły wcześniej niespodziewane lokacje, jak choćby Rosja, Kazachstan, Korea Południowa, Rumunia, czy Chiny. Hofer zdawał sobie sprawę, że zamknięcie się na ograniczoną liczbę kilku krajów, gdzie skoki narciarskie cieszą się dużą popularnością, będzie oznaczało tak naprawdę „zwijanie się” tej dyscypliny sportu. Stąd narciarska „ekspansja” na wschód.

 

Trudne decyzje, mróz upadki i wielka presja

Walter Hofer (fot. Adrian Kyć)
Walter Hofer (fot. Adrian Kyć)

Misję, którą rozpoczął 28 lat temu Johann Hofer (bo tak brzmi prawdziwe imię 65-latka), od początku kwietnia będzie jednak kontynuował kto inny. Stanowisko dyrektora Pucharu Świata objął oficjalnie pierwszego dnia miesiąca Sandro Pertile. Praca 51-letniego Włocha nie będzie jednak sielanką. Już Walter Hofer wiedział, że dyrektorowanie Pucharowi Świata to nie tylko odważne decyzje spotykające się z entuzjazmem i aprobatą narciarskiego środowiska. To także decyzje niepopularne, krytykowane, podjęte mimo sprzeciwu i po bardzo trudnych dyskusjach. To praca pod ogromną presją, często w świetle kamer, podczas przeciągających się konkursów w temperaturach sięgających -20 stopni Celsjusza, w deszczu i śniegu. To balansowanie pomiędzy chęcią przeprowadzenia widowiskowych zawodów z dalekimi skokami, a dbałością o bezpieczeństwo i zdrowie zawodników, obawą o upadki oraz kontuzje. 

Sandro Pertile, ma już bardzo duże doświadczenie jako działacz i organizator międzynarodowych zawodów narciarskich. Jest delegatem technicznym FIS, pełnił ważne funkcje kierownicze we Włoskim Związku Narciarskim, zajmował się też doradztwem i marketingiem podczas wielu ważnych imprez, jak choćby podczas Mistrzostw Świata w Predazzo (2013) i Falun (2015). Teraz stanie przed niełatwym zadaniem kontynuacji 28-letniej misji Waltera Hofera. Nie dość, że przejmie jego obowiązki, to stanie się to w ekstremalnie trudnych czasach pandemii koronawirusa, która opanowała świat stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia wielu osób. Odwoływane są imprezy sportowe i tak naprawdę cały sportowy świat zwolnił. Zawodnicy trenują w domach, nie jest pewne czy letni cykl Grand Prix w ogóle się odbędzie.

 

Era Pertile w czasach koronawirusa

Walter Hofer (po lewej) i Sandro Pertile (po prawej), fot. Anna Trybuś
Walter Hofer (po lewej) i Sandro Pertile (po prawej), fot. Anna Trybuś

Już pierwszy sezon (2020/2021) w nowej roli, będzie dla Włocha ogromnym organizacyjnym wyzwaniem. Zimą odbędą się dwie wielkie imprezy – grudniowe Mistrzostwa Świata w lotach w Planicy (2020) oraz lutowo-marcowe Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym w Oberstdorfie (2021). Do tego dochodzi oczywiście cała pucharowa karuzela rozpędzająca się w listopadzie, a hamująca dopiero pod koniec marca. Najbliższe miesiące w związku z decyzjami związanymi z przyszłością skoków narciarskich w czasach pandemii, pomimo kwarantannym, też nie będą okresem spokojnym. Dodajmy, że samej kwarantanny, Pertile zaznał już podczas… marcowego turnieju Raw Air. Wówczas Włoch nabywający doświadczenia u boku Waltera Hofera został odizolowany od pucharowej „rodziny” ze względów bezpieczeństwa. To w jego kraju bowiem wystąpiło do tej pory największe ognisko wirusa COVID-19. Ten czas 51-latek spędził zatem nie w pracy na skoczni, a w samotności w górskim domku, gdzie jak sam przyznał, miał sporo czasu na przemyślenia.

Czy te wykorzysta już niebawem w odważnych decyzjach, które zmienią świat skoków narciarskich? Czy postanowi o modyfikacji systemu kompensacji za belkę startową, a przede wszystkim za warunki wietrzne, w którym to w ostatnich latach odkrywane są coraz większe niedoskonałości? Era Waltera Hofera dobiegła końca. Rozpoczyna się czas Sandro Pertile. Zapewne dopiero po kilku latach przyjdzie nam ocenić, w którym kierunku poszły skoki narciarskie pod jego przewodnictwem.

 

Bartosz Leja
źródło: informacja własna / FIS

 

 

 

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram