Rusza modernizacja skoczni w Iron Mountain! Czy wróci tam Puchar Świata?

Rozbieg skoczni w Iron Mountain (fot. Kiwanis Ski Club)

Rozbieg skoczni w Iron Mountain (fot. Kiwanis Ski Club)

Znany amerykański ośrodek skoków narciarskich w Stanach Zjednoczonych, Iron Mountain, a konkretnie skocznia Pine Mountain (K-120 / HS-133), już niebawem zmieni się nie do poznania. Amerykanie zdecydowali się na przebudowę obiektu, na którym będą chcieli zorganizować zawody Pucharu Świata.

 

Iron Mountain - Pine Mountain (fot. Kiwanis Ski Club)
Iron Mountain – Pine Mountain (fot. Kiwanis Ski Club)

Jak podają działacze Kiwanis Ski Club, pierwsze prace na dużym obiekcie mają ruszyć już 18 maja. Przygotowania do modernizacji już ruszyły. Na początek zdjęte zostały stare konstrukcje chłodzące. Włodarze skoczni poinformowali również, że w trakcie wykonywania prac obiekt będzie całkowicie wyłączony z użytkowania i wejście na teren skoczni nie będzie możliwy.

Władze lokalnego klubu zachęcają także do uwiecznienia narciarskiej historii na fotografiach. „Jeśli chcecie teraz zrobić zdjęcie skoczni w obecnym stanie, koniecznie zróbcie to teraz, ponieważ już niebawem obiekt będzie wyglądać zupełnie inaczej. Oszczędzimy trochę drewna z konstrukcji i zamierzamy sprzedawać go na pamiątkę” – powiedział prezes klubu narciarskiego Kiwanis, Nick Blagec.

Po zakończeniu prac, które zaplanowano na 2021 rok, skocznia zostanie wyposażona w nowoczesny system mrożenia torów najazdowych, który znacząco ułatwi przygotowanie zeskoku.

Iron Mountain - Pine Mountain Jump (fot. Kiwanis Ski Club)
Iron Mountain – Pine Mountain Jump (fot. Kiwanis Ski Club)

Historia skoczni Pine Mountain sięga lat 30. XX wieku. Pierwszy drewniany obiekt wybudowano w tym mieście w roku 1929 roku.  W obecnej lokalizacji skocznia powstała w 1938 roku, a już następnej zimy rozegrano na niej pierwsze zawody. W kolejnych latach przeprowadzono szereg prac modernizacyjnych. Można do nich zaliczyć m.in. powiększenie zeskoku w 1948, a także odnowienie wieży startowej po pożarze w 1977 roku, który strawił szczyt skoczni.

Obiekt dwukrotnie gościł zawody Pucharu Świata (w roku 1996 oraz 2000). Ponadto regularnie, od 2001 roku organizowane są tam konkursy Pucharu Kontynentalnego. Rekordzistą obiektu jest Austriak Clemens Aigner, który właśnie podczas „drugoligowych” zmagań w minionym sezonie uzyskał 144 metry. Jest to rekord nieoficjalny, a ten oficjalny należy do Japończyka Masahiko Harady, który podczas zawodów Pucharu Świata przed 24 laty poszybował 140 metrów.

Clemens Aigner (fot. Przemek Wardęga)
Clemens Aigner (fot. Przemek Wardęga)

Autorem najdłuższego skoku na Pine Mountain jest jednak Norweg Eric Lyche Solheim, który w 2009 roku ustał tam skok na odległość 148 metrów. Norweg dokonał tego w ramach tzw. Longest Standing. Są to nietypowe zawody, które wielokrotnie towarzyszyły zmaganiom PK w tej miejscowości. Cieszyły się ogromną popularnością, a polegały na osiągnięciu jak najlepszej odległości, przy możliwości dobrania przez siebie długości rozbiegu. Pomysł z lekka szalony, ale bardzo widowiskowy.

Mimo goszczenia w tej miejscowości zawodów narciarskiej „drugiej ligi”, bardzo często ich rozgrywaniu towarzyszyły silne podmuchy wiatru. Podstawowym problemem okazywał się często brak sztucznego mrożenia torów najazdowych, co powodowało szereg kuriozalnych sytuacji. Podczas jednych z zawodów rozbieg zaczął się roztapiać, a organizatorzy próbowali ratować sytuację… gaśnicą śniegową.

Iron Mounatin - Pine Mountain (fot. Daniel Freeman)
Iron Mounatin – Pine Mountain (fot. Daniel Freeman)

Ponadto bardzo problematyczny był trudny profil zeskoku. Dlatego też w 2017 roku, pod naciskiem władz Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) dokonano zmiany kąta nachylenia zeskoku, a także wymieniono bandy okalające strefę lądowania. Spełnienie tych wymagań pozwoliło na dalszą organizację zawodów Pucharu Kontynentalnego.

Amerykanie liczyli także, że dokonane modernizacje pozwolą im na ponowną organizację zawodów na najwyższym szczeblu. Tak się jednak nie stało. Głównym problemem w dalszym ciągu okazały się być tory najazdowe. Przypominamy, iż Iron Mountain anonsowano we wstępnym kalendarzu Pucharu Świata na sezon 2019/20, jednak ostatecznie wybrano rumuński Rasnov. Czy planowane zmiany okażą się zbawienne dla tej amerykańskiej skoczni i zawody Pucharu Świata ponownie zagoszczą za ocean?

 

Łukasz Serba,
źródło: Facebook / skisprungschanzen.com /  informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram