Koronawirus w polskiej kadrze skoczków? Biało-czerwoni przejdą badania

Kamil Stoch i Piotr Żyła (fot. PZN)

Kamil Stoch i Piotr Żyła (fot. PZN)

W poniedziałek narciarski świat zaskoczyła informacja o tym, że Adam Małysz został zarażony koronawirusem. Jako że dyrektor sportowy polskich skoków jest stałym gościem na zgrupowaniach biało-czerwonej kadry, można się zastanawiać, czy będzie to miało wpływ na reprezentantów Polski, przebywających obecnie w Wiśle. Czy podopieczni Michala Doleżala będą przebadani na obecność groźnego wirusa?

 

Koronawirus w polskiej kadrze skoczków?

Adam Małysz (fot. PZN)
Adam Małysz (fot. PZN)

Okazało się, że zachorowałem na koronawirusa. Na szczęście na razie choroba przebiega bezobjawowo. Mam nadzieję, że tak będzie do wyzdrowienia” – poinformował wczoraj Małysz za pośrednictwem mediów społecznościowych. Przez co najmniej kilkanaście dni były skoczek będzie musiał pozostać w domu na kwarantannie, gdzie przebywa wraz z żoną. 42-letni wiślanin zaapelował również do wszystkich, którzy w ostatnim czasie mieli z nim kontakt, aby również poddali się badaniu na obecność wirusa SARS-CoV-2.

Tuż po informacji, że miał kontakt z osobą zarażoną, Małysz zdecydował się na badania w szpitalu w Bielsku-Białej. Po dwóch dniach potwierdziło się, że „Orzeł z Wisły” zachorował. Pojawiło się jednocześnie pytanie, z kim w ostatnich dniach widział się sam Małysz. Ze skoczkami polskiej kadry i sztabem szkoleniowym spotkał się ostatnio 12 czerwca. Dmuchając na zimne, władze Polskiego Związku Narciarskiego w porozumieniu z trenerami zdecydowali, że przebywający na zgrupowaniu w Wiśle skoczkowie będą mieli zaostrzony reżim sanitarny, a ponadto również zostaną poddani testom. Czy będą ponadto musieli przejść dwutygodniową kwarantannę?

Apoloniusz Tajner i Andrzej Wąsowicz (fot. Julia Piątkowska)
Apoloniusz Tajner i Andrzej Wąsowicz (fot. Julia Piątkowska)

Z rana jeszcze nic nie było wiadomo. Teraz wiem, że kadra jest objęta nadzorem epidemiologicznym przez Ministerstwo Zdrowia, w związku z tym chłopaki przejdą w środę testy. Sytuacja jest jednak tak dynamiczna, że trudno cokolwiek konkretnego powiedzieć. Nie widziałem jednak u kadrowiczów niepokojących zachowań na skoczni. Wszystko na razie odbywa się normalnie – poinformował nas dyrektor skoczni im. Adama Małysza, Andrzej Wąsowicz. 68-letni działacz zapytany o swoje samopoczucie, odparł: – Mierzyłem dzisiaj temperaturę profilaktycznie, bo człowiek jest już zaawansowany wiekiem, ale nie widzę u siebie niepokojących odznak. Sytuacja Adama nie jest jednak przyjemna i pokazuje, że każdy może się zarazić.

Dodajmy, ze w ostatnich dniach Małysz widział się z prezesem PZN Apoloniuszem Tajnerem, który z tego powodu zdecydował się na izolację we własnym mieszkaniu w Krakowie. 66-letni szef polskiego narciarstwa również planuje poddać się testowi na obecność koronawirusa. Wszystkie wyniki powinniśmy poznać w najbliższych dniach.

 

Zgrupowanie w Wiśle trwa, pogoda utrudnia zadanie

Dawid Kubacki na skoczni w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)
Dawid Kubacki na skoczni w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

Mimo niespodziewanych komplikacji, polscy skoczkowie kontynuują rozpoczęte w poniedziałek zgrupowanie w Wiśle. Po majowych skokach w Szczyrku, a także niedawnych próbach w Zakopanem, teraz mają okazję trenować na obiekcie im. Adama Małysza (HS-134). Niestety już w pierwszy dzień ćwiczeń, zadanie utrudniała im pogoda – gęsta mgła, silny wiatr i obfite opady deszczu. Przez to już po kilku próbach musieli przerwać trening i udać się do hotelu. – Dzisiaj mają jeszcze zaplanowany wieczorny trening. Znowu przeszkadza nam jednak wiatr. Pogoda się teraz mocno zmienia, a to skutkuje przerwami w treningach. Musze jednak przyznać, że zgodnie z tym co widziałem, a widziałem już tysiące skoków, na tym etapie przygotowań poziom sportowy polskich skoczków jest naprawdę dobry – ocenia Wąsowicz.

Biało-czerwoni trenujący na skoczni mają jednak w dobie pandemii koronawirusa nieco zmienione warunki i otoczenie. –  Zawsze na naszej skoczni, jak była kadra, było obecnych też dużo ludzi, którzy chcieli zobaczyć na żywo skoczków. Była możliwość zrobienia zdjęć, zawodnicy rozdawali kartki z autografami, sami skoczkowie byli z tego zadowoleni. Teraz tego kontaktu z kibicami nie ma. Musieliśmy wyznaczyć strefę ochronną, w której przebywają sami zawodnicy. Szczególnie ważne jest to w miejscu, w którym najczęściej fani przybijali „piątkę” z zawodnikami. Nawet osoby obsługujące skocznię zachowują dystans wobec kadrowiczów – podkreślił włodarz dużej skoczni w Wiśle.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram