LGP w Wiśle prawdopodobnie w sierpniu! Ile kibiców wejdzie na skocznię?

Skocznia w Wiśle (fot. PZN)

Skocznia w Wiśle (fot. PZN)

W związku z niepewną sytuacją epidemiczną także na terenie naszego kraju, zmieniają się informacje docierające do nas od komitetów organizacyjnych zawodów Letniego Grand Prix. Mimo wcześniejszych przeważających głosów o wrześniowym terminie konkursów w Wiśle, na tę chwilę bardziej prawdopodobny jest jednak termin sierpniowy. Ponadto na skocznię kibice wejdą zapewne w mocno ograniczonej liczbie.

 

LGP w Wiśle jednak w sierpniu?

W aktualnie obowiązującym kalendarzu letniego cyklu FIS Grand Prix 2020, zawody w Wiśle Malince mają się odbyć w dniach 22-23 sierpnia. W pierwszym dniu konkursowych zmagań zawodnicy zmierzą się drużynowo, a w drugim indywidualnie. W ostatnich tygodniach w związku z rozwojową sytuacją epidemiczną w naszym kraju i zwiększającą się liczbą przypadków zachorowań na wirusa SARS-CoV-2, Polski Związek Narciarski skłaniał się ku rezerwowemu terminowi (19-20 września) wyznaczonemu przez Międzynarodową Federację Narciarską.

Widok ze skoczni im. Adama Małysza w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)
Widok ze skoczni im. Adama Małysza w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

– Będziemy chyba sterować w tę stronę, bo wrzesień byłby bezpieczniejszy do organizacji. W sierpniu w naszym kraju może być jeszcze bardzo różnie – mówił nam jeszcze w maju dyrektor skoczni im. Adama Małysza, Andrzej Wąsowicz. Wtórował mu sam patron skoczni, Adam Małysz. – Wrześniowy termin jest na pewno bardziej realny od sierpniowego, jeśli w ogóle się coś odbędzie. Ten pomysł jest dość mocno lobbowany. Końcem lipca ma być decyzja podjęta przez FIS – informował dyrektor sportowy PZN.

Mimo kolejnych tygodni, liczba przypadków koronawirusa niemal codziennie sięga w naszym kraju kilkuset, i według epidemiologów trudno zakładać szybką poprawę. Organizatorzy zmagań w Wiśle skłaniają się teraz ku sierpniowemu terminowi, uważając, że do września sytuacja i tak nie ulegnie znaczącej poprawie. Tym samym Wisła pozostałaby organizatorem inauguracyjnych zawodów LGP. – Po rozmowach z kierownictwem związku mamy właśnie takie przemyślenia. 22-23 sierpnia to pierwotny termin wyznaczony przez FIS. Ja też się już zgadzam z tym, że w sierpniu czy wrześniu sytuacja może być i tak podobna – przyznał nam dzisiaj Wąsowicz.

Włodarz wiślańskiego obiektu dodał, że prace komitetu organizacyjnego już ruszyły. – Rozpoczęliśmy już przygotowania do sierpniowego LGP. Wszystko jest jednak zależne od sytuacji w kraju, od tego ile będzie zakażeń koronawirusem, czy będą obostrzenia, czy będzie można wpuścić więcej kibiców. Tego na dzień dzisiejszy nie wiemy, łącznie z naszymi władzami i ministrem zdrowia – wylicza Wąsowicz.

Ponadto obecnie mówi się o tym, że podczas zawodów na trybuny skoczni w Wiśle wejdzie mniej niż tysiąc osób, ponieważ całe wydarzenie nie będzie zgłoszone jako impreza masowa. Będzie się to wiązać z mocno ograniczoną liczbą biletów i na pewno, sporą liczbą zawiedzionych kibiców, którzy nie znajdą się na skoczni. – Będziemy reagować dynamicznie. Mamy świadomość, że musimy odpowiednio wcześnie poinformować o wszystkim FIS. Przypomnę, że każdy komitet organizacyjny na dwa tygodnie przed terminem imprezy, ma prawo zawnioskować nawet o jej odwołanie. Co do naszej publiczności i jej odpowiedzialności, to uważam jednak, że kibice skoków na pewno zachowują się lepiej niż kibice piłkarscy – podkreśla działacz.

 

Skoczkowie odpuszczą Kazachstan, Rosję i… Polskę?

Skocznie w Czajkowskim (fot. Dasha Mashkina)
Skocznie w Czajkowskim (fot. Dasha Mashkina)

W związku z tym, że inauguracyjne zawody prawdopodobnie odbędą się w Wiśle w dniach 22-23 sierpnia, kolejnymi miejscami rozegrania konkursów będą kazachskie Ałmaty lub Szczuczyńsk (5-6 września) i rosyjski Czajkowski (12-13 września). Według zakulisowych informacji jest jednak mało prawdopodobne, abyśmy ujrzeli tam Polaków… i nie tylko. – Nasz związek narciarski raczej nie planuje wysyłać tam naszej kadry. Nikt tego oficjalnie nie mówi, ale z naszych kontaktów z innymi ekipami wynika, że też raczej się tam nie wybierają – powiedział dyrektor skoczni w Wiśle. Według naszych informacji, choćby Niemcy nie mają w planach dalekiej podróży do Kazachstanu i Rosji.

A to nie wszystko. Nieoficjalnie mówi się też o tym, że inauguracyjna rywalizacja w Polsce także może mieć bardzo okrojoną obsadę. Wszystko przez to, że w Polsce liczba zachorowań na koronawirusa w ostatnich tygodniach zamiast spadać, rośnie (szczególnie na Śląsku), a kierownictwo większości kadr woli dmuchać na zimne. – Nie wykluczamy, że nawet u nas coś takiego się stanie, dlatego nawet w moim głosie jest niepewność, mimo że zawsze lubię mówić o konkretach – przyznaje Wąsowicz.

Dodajmy, że poza niepokojącą sytuacją pandemiczną w Rosji (prawie 600 tys. przypadków), nieciekawie wyglądają statystyki w Niemczech (ponad 192 tys.), gdzie planowane są finałowe zawody cyklu LGP (Klingenthal, 3 października). W Polsce na dzień dzisiejszy zanotowano prawie 33 tys. przypadków, w Kazachstanie ponad 18 tys., a w Austrii, gdzie zawodnicy 27 września zmierzą się w Hinzenbach, ponad 17 tys.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram