LGP 2020 tylko w Wiśle? Będą dwa konkursy indywidualne i… puste trybuny

Widok ze skoczni w Wiśle Malince (fot. Anna Karczewska / PZN)

Widok ze skoczni w Wiśle Malince (fot. Anna Karczewska / PZN)

Zmiany terminów, dyskusje dotyczące liczby kibiców na trybunach, wiele organizacyjnych niewiadomych… a to wszystko zależne od rozwoju pandemii koronawirusa w naszym kraju. Według najnowszych informacji, jeśli Letnie Grand Prix w Wiśle w ogóle uda się rozegrać, odbędzie się ono bez udziału kibiców, a skoczkowie wezmą udział jedynie w konkursach indywidualnych.

 

Bez drużynówki, Japończyków i Austriaków

Austriaccy skoczkowie (Huber, Kraft, Hayboeck), fot. Julia Piątkowska
Austriaccy skoczkowie (Huber, Kraft, Hayboeck), fot. Julia Piątkowska

Najpierw miał być lipiec, później sierpień ewentualnie wrzesień. Jeszcze do niedawna termin 21-23 sierpnia okazał się być ostateczny. To właśnie w tych dniach międzynarodowa stawka ma zawitać na skocznię im. Adama Małysza (HS-134) w Wiśle Malince, aby wziąć udział w inauguracji Letniego Grand Prix. Pierwotny program zakładał, że po piątkowych kwalifikacjach odbędzie się sobotni konkurs drużynowy, a w niedzielę – indywidualny. Po rozmowach Polskiego Związku Narciarskiego z przedstawicielami Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), pojawił się pomysł rozegrania dwóch konkursów indywidualnych.

To już ostateczna decyzja. Jest spowodowana tym, że na starcie mogłoby się nie pojawić osiem, wymaganych regulaminem drużyn. W konkursach indywidualnych nie ma takich przepisów. Jako gospodarz mamy prawo wystawić 13 zawodników i dzięki temu są szanse, że więcej naszych skoczków się zakwalifikuje – przyznaje szef komitetu organizacyjnego, Andrzej Wąsowicz. – Na dzisiaj mamy od dyrektora Puchar Świata Sandro Pertile informację, że Japończycy do nas nie dolecą, nie wybierają się też Austriacy, którzy zresztą sami odwołali u siebie zawody. Co do reszty reprezentacji, wszystkie się do nas wybierają – dodaje.

 

LGP 2020 tylko w Wiśle?

Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle-Malince (fot. Bartosz Leja)
Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle-Malince (fot. Bartosz Leja)

Jedną z przyczyn  takich decyzji może być też zmniejszające się grono organizatorów pozostałych zawodów. … Austriacki Związek Narciarski postanowił odwołać wszystkie międzynarodowe konkursy aż do października. W związku z tym nie odbędzie się konkurs LGP w Hinzenbach, który był zaplanowany na 27 września. Jak już informowaliśmy, większość reprezentacji nie wyraziła chęci startu we wrześniu w Kazachstanie (Szczuczyńsk, 5-6 września) i Rosji (Czajkowski, 12-13 września). Pojawiły się też nieoficjalne głosy, mówiące o tym, że do skutku mogą nie dojść nawet finałowe zmagania Grand Prix w niemieckim Klingenthal (3 października). Tym samym na „placu boju” zostałaby jedynie Wisła.

Wąsowicz zapewnił nas jednak, że nawet w takim przypadku, komitet organizacyjny będący w stałym kontakcie z władzami FIS, jest zdecydowany na przeprowadzenie zmagań na skoczni im. Adama Małysza. – Jestem po rozmowie z prezesem Apoloniuszem Tajnerem i dyrektorem PŚ Sandro Pertile, który nas w tym mocno wspiera. W przypadku imprezy niemasowej, obniżymy koszty w związku z ochroną, telebimami… to daje nam szansę na wyjście „na zero” przy organizacji – ocenił.

Nasi zawodnicy chcą startować. Ponadto hotele są pozałatwiane, więc nie chcemy tego odwoływać. Skierowaliśmy już oficjalne zaproszenia do wszystkich ekip, z dopiskiem aby do środy przyszłego tygodnia określili, ilu zawodników z ich kraju przyjedzie – powiedział Wąsowicz, po czym dodał: – Mocno zainteresowana transmisją jest także telewizja, ponieważ będzie to wydarzenie oglądać pewnie kilka milionów widzów. Nawet gdybyśmy podjęli decyzję, że w piątek tuż po kwalifikacjach robimy jeszcze jeden konkurs, też by to pokazano w telewizji na żywo. To jednak nierealny plan, ponieważ to wiąże się z dodatkową pulą nagród, a na to nie jesteśmy przygotowani. Pula nagród dla 30 zawodników to 12 tysięcy franków szwajcarskich do podziału.

 

Raczej bez kibiców

Czy tym razem trybuny w Wiśle będą puste? (fot. Julia Piątkowska)
Czy tym razem trybuny w Wiśle będą puste? (fot. Julia Piątkowska)

To nie jedyny problem organizatorów letnich zmagań najwyższej rangi. Od początku trwania obostrzeń związanych z imprezami sportowymi, trwały spekulacje dotyczące tego, czy kibice w ogóle będą mogli na żywo, pod skocznią, dopingować zawodników. Najpierw komitet organizacyjny LGP w Wiśle wykluczał przeprowadzenie zawodów przy pustych trybunach. Wraz ze zbliżaniem się terminu zawodów, działacze przyznali, że jednak możliwe jest rozegranie sportowej imprezy przy pustych trybunach, lub też jako imprezy niemasowej, kiedy na skoczni mogłoby się znaleźć mniej niż 1000 osób.

Za tydzień ma się ukazać rozporządzenie rządowe pozwalające nam na zapełnienie skoczni w 25 procentach. Tę pulę wykorzystamy jednak właśnie m.in na ekipy, sędziów, organizatorów, komitet – tłumaczy Andrzej Wąsowicz. Jak doskonale wiemy, położenie skoczni w Wiśle jest specyficzne i obiekt jest doskonale widoczny także zza ogrodzenia. Istnieje ryzyko, że również tam będą się tłumnie pojawiać kibice, nie zachowując przy tym odpowiedniego reżimu sanitarnego.

Spiker ze skoczni będzie apelował o to, aby zachować rozsądny odstęp i używać maseczek. Do czasu zawodów mogą się zmienić decyzje Ministerstwa Sportu i Ministerstwa Zdrowia. Możliwe, że więcej osób będzie mogło zgodnie z prawem wejść na skocznię. Wtedy bilety będą do nabycia nie przez internet, czy zewnętrzne firmy, ale bezpośrednio pod skocznią – podsumował włodarz wiślańskiej skoczni.

 

Bartosz Leja
źródło: informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram