Rosjanie w końcu na skoczni. Chcą startować za granicą. Czy będą mogli?

Evgeniy Klimov (fot. Evgeny Votintsev)

Evgeniy Klimov (fot. Evgeny Votintsev)

Podczas gdy większość reprezentacji ma już za sobą nawet kilka zgrupowań na różnych skoczniach, Rosjanie dopiero niedawno zaczęli wspólne przygotowania do letniego sezonu. Do tej pory reprezentanci Sbornej zmagali się z zakazem przemieszczania się, co uniemożliwiało przeprowadzenie zgrupowania dla kadr narodowych. W ostatnich dniach jednak rosyjscy skoczkowie i skoczkinie powrócili do pełnego treningu w Czajkowskim.

 

Denis Korniłow (fot. Evgeny Votintsev)
Denis Korniłow (fot. Evgeny Votintsev)

Już na początku pandemii koronawirusa, sytuacja ekipy Sbornej nie wyglądała najlepiej. W związku z tym, że rosyjscy zawodnicy pochodzą z różnych regionów oddalonych od siebie o setki, a nawet tysiące kilometrów, wprowadzone przez władze restrykcje dotyczące przemieszczania się, przez wiele tygodni uniemożliwiały wspólne ćwiczenia. Ponadto wiele obiektów sportowych, w tym skoczni narciarskich, było nieczynnych. Zawodnikom pozostały indywidualne treningi w domu. Samodzielna praca nad siłą fizyczną i koordynacją ruchową (nawet zlecana przez trenera) nie zastąpi jednak treningu bezpośrednio pod okiem całego sztabu szkoleniowego. Priorytetem są też przede wszystkim próby na skoczni.

Rosjanie z niemalże dwumiesięcznym opóźnieniem, względem wiodących reprezentacji, rozpoczęli ostatnio pierwsze wspólne zgrupowanie na skoczniach (HS-102 i HS-140) kompleksu Śnieżynka w Czajkowskim. Było to możliwe dzięki złagodzeniu obostrzeń przez rosyjskie władze. W mieście usytuowanym w Kraju Permskim pojawili się niemal wszyscy rosyjscy skoczkowie i skoczkinie z wybranych w połowie czerwca kadr narodowych. Przypomnijmy, że w składzie męskiej reprezentacji kierowanej przez Jewgienija Plechowa znalazło się aż dwunastu zawodników, wśród których nie zabrakło oczywiście imiennika szkoleniowca, Jewgienija Klimowa, który od kilku sezonów jest niekwestionowanym liderem Sbornej. Ponadto w drużynie nie zabrakło doświadczenia i niespodzianek, które były szeroko komentowane w narciarskim środowisku. Wśród bardziej znanych nazwisk można wymienić Denisa Korniłowa, Władisława Bojarincewa, Michaiła Maksimoczkina, czy Romana Trofimowa. W ekipie nie brakuje jednak również zawodników ze znikomym międzynarodowym doświadczeniem. Dodajmy, że skoków w Czajkowskim nie oddał jeszcze 40-letni Dmitrij Wasiljew. Doświadczony skoczek dochodzi do pełni sił po operacji kontuzjowanego kolana i jak sam zapowiadał, jesienią powinien wrócić do sportu.

Alina Borodina i Sofja Tichonowa (fot. Evgeny Votintsev)
Alina Borodina i Sofja Tichonowa (fot. Evgeny Votintsev)

Dodajmy, że w składzie żeńskiej kadry prowadzonej przez Romana Kierowa znalazło się dziesięć zawodniczek, wśród których najmocniejszymi punktami były dotychczas Sofja Tichonowa, Irina Awwakumowa, a także wielce utalentowana Lidija Jakowlewa. Skoczkinie również oddają na Śnieżynce pierwsze tego lata próby. Obie reprezentacje zostaną w Czajkowskim aż do pierwszych dni sierpnia.

Póki co jednak, głównym problemem Rosjan wydaje się być późne rozpoczęcie treningów na skoczni. Mniejsza liczba skoków w okresie przygotowawczym, może być widoczna na tle zagranicznych rywali w późniejszym etapie sezonu. Ponadto wciąż nie wiadomo, czy rosyjscy skoczkowie i skoczkinie w ogóle będą mieli możliwość startu w międzynarodowych letnich konkursach FIS, poza tymi rozgrywanymi na własnym terenie w Czajkowskim (Letnie Grand Prix, 12-13 września). Wiąże się to z zakazem wjazdu rosyjskich obywateli do wielu krajów, w tym Unii Europejskiej, a także bardzo dużą liczbą anulowanych połączeń lotniczych. Tak duże ograniczenia związane z komfortowym podróżowaniem mogą skutecznie zniechęcić rosyjską reprezentację do międzynarodowej aktywności tego lata.

Trener Plechow jest dobrej myśli. – Drużyny są w dobrym nastroju, budujemy formę fizyczną i szykujemy się do zawodów. Na nadchodzący sezon patrzymy pozytywnie, ponieważ zapowiada się w nim sporo ciekawych wydarzeń. Czekamy jednak na otwarcie granic, aby móc w ogóle uczestniczyć w konkursach skoków – powiedział nam 38-letni szkoleniowiec. Potwierdził jednocześnie, że jeśli byłaby taka możliwość, jego podopieczni chcieliby wystartować we wszystkich konkursach cyklu FIS Grand Prix tego lata, czyli w Wiśle, Szczuczyńskim, Czajkowskim i Klingenthal.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram