Norweski kryzys w żeńskich skokach zażegnany? Pierwsza trenerka zachowa posadę

Zawodniczki z "Projektu 2022" (fot. Facebook.com/prosjekt2022)

Zawodniczki z "Projektu 2022" (fot. Facebook.com/prosjekt2022)

Grupa młodych norweskich skoczkiń, które od kilku lat biorą udział w olimpijskim „Projekcie 2022”, może odetchnąć z ulgą. W związku z kryzysem finansowym, który uderzył w Norweski Związek Narciarski, istniało zagrożenie zamknięcia całego programu co dla wielu zawodniczek oznaczałoby koniec marzeń o międzynarodowych startach. Teraz w Kraju Fiordów pojawiły się pozytywne wieści, zgodnie z którymi cała idea będzie kontynuowana.

 

Widmo zakończenia projektu

Line Jahr (fot. Julia Piątkowska)
Line Jahr (fot. Julia Piątkowska)

Norwegowie są jedną z nacji, które w ostatnich kilku latach położyli duży nacisk na szkolenie skoczkiń narciarskich. W olimpijskim „Projekcie 2022” pokładane są spore nadzieje, a jedną z najważniejszych osób w całym przedsięwzięciu jest była zawodniczka, Line Jahr.  która od 2017 roku pełni funkcję trenerki młodej, utalentowanej grupy. Wicemistrzyni świata z konkursu drużyn mieszanych z 2015 roku została pierwszą kobietą zajmującą się szkoleniem w skokach narciarskich na tak wysokim poziomie i dzieli się swoją wiedza z młodszymi koleżankami.

Niestety wraz z nastaniem pandemii koronawirusa, sytuacja całej dyscypliny w Norwegii uległa pogorszeniu. Kryzys gospodarczy, który uderzył także w sport, mocno odczuł Norweski Związek Narciarski, którego budżet zmniejszył się z 31 do 24 milionów norweskich koron. Jako że priorytetem dla działaczy jest finansowanie kadr narodowych, projekt mający na horyzoncie Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w 2022 roku, stanął pod sporym znakiem zapytania. Także dalsza rola Line Jahr wydawała się zagrożona, nad czym ubolewała nie tylko sama zainteresowana, ale także dyrektor sportowy norweskich skoków, Clas Brede Bråthen.

Niepewność kobiet była jeszcze większa po informacji o tym, że męska kadra B… w ogóle nie powstanie. Skoczkowie rywalizujący na „zapleczu” drużyny trenera Alexandra Stöckla zostali niejako zmuszeni do samodzielnego finansowania własnych przygotowań do sezonu, treningów i późniejszych startów.

 

Pozytywny zwrot akcji, Lundby „lokomotywą”

Maren Lundby z Kryształową Kulą (fot. Konstanze Schneider)
Maren Lundby z Kryształową Kulą (fot. Konstanze Schneider)

Okazuje się jednak, że powoli norweskie skoki narciarskie wychodzą z widma „fińskiego” kryzysu i scenariusza. Jak podaje na tamtejszy dziennik Aftenposten, korzystne rozwiązanie finansowe dla „Projektu 2022” to kwestia najbliższych dni. Działacze na czele z Bråthenem, który mocno wspierał cały program, zdecydowali się nie obcinać funduszy na rozwój młodych skoczkiń. – Żeńska część naszego sportu wciąż jest w fazie rozwoju i dlatego jest bardzo wrażliwa. Dlatego bardzo ważne jest, abyśmy mogli kontynuować tę inwestycję – przyznał 51-latek.

W ostatnich kilku latach popularność skoków narciarskich kobiet w Norwegii wzrosła przede wszystkim za sprawą Maren Lundby. Znakomita zawodniczka w marcu wywalczyła trzecią Kryształową Kulę z rzędu, wyrównując tym samym rekordowe osiągnięcie Adama Małysza z lat 2001-2003. Skoczkini z Lillehammer została też mistrzynią olimpijską (Pjongczang 2018) i mistrzynią świata (Seefeld 2019), potwierdzając, że obecnie jest najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii. Nie sposób jednak nie zauważyć sporej różnicy sportowego poziomu pomiędzy nią, a pozostałymi skoczkiniami z Kraju Fiordów. Stąd trwający już czwarty rok „Projekt 2022”, który ma wykreować nowe talenty.

 

Kobieta najlepszym trenerem dla dziewczyn?

Norweżki - Lundby, Opseth Bjoerserh, Stroem (fot. World Cup Ljubno)
Norweżki – Lundby, Opseth Bjoerserh, Stroem (fot. World Cup Ljubno)

Z planowanej kontynuacji przedsięwzięcia bardzo zadowolona jest Line Jahr. – Cieszę się, że udało się wypracować dobre rozwiązanie. Dzięki temu będę spokojnie mogła pracować nad tym, czego chcemy. To bardzo dobra informacja także dla dziewczyn objętych projektem – mówi 36-latka. Trenerka przyznaje również, że dla młodych dziewcząt wkraczających do dorosłego sportu, istotne jest, że ich opiekunem jest właśnie kobieta. – Widzę, że to dla nich ważne. Dzieje się tak dlatego, że doświadczałam wiele podobnych sytuacji, z którymi teraz one się zmagają – tłumaczy.

Jahr zauważa już konkretne efekty pracy z młodymi podopiecznymi. Wśród wyróżnionych przez nią zawodniczek są Thea Minyan Bjørseth oraz Eirin Kvandal, które mają największy sportowy potencjał i już zostały włączone do kadry narodowej. – Są już bardzo dobre technicznie. Teraz chodzi nam o prawidłowy trening fizyczny i utrzymanie ich z dala od kontuzji – przyznaje pani szkoleniowiec. Przypomnijmy, że Bjørseth to dwukrotna wicemistrzyni świata juniorek z tego roku z Oberwiesenthal (indywidualnie i w drużynie), stała też na podium w drużynowych zawodach Pucharu Świata w Ljubnie. Kvandal także była w żeńskiej drużynie Norwegii, która podczas juniorskiego czempionatu sięgnęła po srebro.

Pozostaje mieć nadzieję, że również w Polsce szkolenie skoczkiń zacznie przynosić podobne rezultaty. Przykłady sukcesów z Norwegii nasuwają się same i dają sporo do myślenia.

 

Bartosz Leja,
źródło: Aftenposten.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram