Słoweńska inwazja na światowe skocznie

slovenia team prevc tepes

slovenia team prevc tepes

Są rewelacją tego sezonu. W przedsezonowych typach uznawalibyśmy drużyny z tej nacji za  obiecujące; spodziewaliśmy się, że będą walczyć o podia konkursów drużynowych. Tymczasem oni zwyciężają wszędzie: i w seniorach, juniorach i juniorkach. Na średnim obiekcie w Libercu, na wielkiej skoczni w Zakopanem, w końcu na „mamucie” w Vikersund. O kim mowa? Oczywiście o reprezentacji słoweńskich skoczków i słoweńskich skoczkiń. Kraj liczący nieco ponad dwa miliony mieszkańców może wkrótce pokazać światu drużynę marzeń, która zdetronizuje najlepszych.

 

Inauguracyjna wpadka, bo tak należy określić siódme miejsce w Lillehammer, miała miejsce w kompletnie loteryjnym konkursie. Choć w drużynowym „mikście” zajęli odległe miejsce, a indywidualnie nie od początku wskakiwali do dziesiątki, ekipa Gorana Janusa z każdym kolejnym konkursem rozkręcała się. Dziś wydają się posiadać najmocniejszą i najrówniejszą kadrę we wszystkich składach spośród czołowych drużyn. Aspiracje na złoty medal w zespole, oznaczają przecież stanięcie do walki z niepokonaną od lat w turniejach mistrzowskich ekipą austriacką.

kranjec robert kd imStatystyki mówią wprawdzie co innego, przed triumfem Kranjca na Vikersundbakken tylko on z reprezentantów Słowenii stał na podium– był trzeci w Sapporo i trzeci w pierwszym konkursie lotów. Poza nim, żaden jego rodak nie wskoczył ponad piąte miejsce konkursowe (!). W klasyfikacji generalnej ich osiągnięcia nie powalają z kolan; co prawda w dwudziestce jest czterech słoweńskich skoczków, ale w dziesiątce mieści się tylko wspomniany Robert Kranjec. Zawdzięczający to solidną porcją punktów za loty, aniżeli równymi skokami w całym sezonie.

Ich zwycięska passa zespołowych zwycięstw, która przykuła moją uwagę, zaczęła się na dobre w Zakopanem. zakopane2013teampodiumW „drużynówce” Słoweńcy może nie zachwycali tak jak Polacy; w ostatecznym rozrachunku po ośmiu skokach jednak to oni byli najlepsi. Udowodnili, że tworzą najsolidniejszy kolektyw, który nie wybaczy najmniejszego potknięcia rywalowi. Z drugiej strony, następnego dnia w indywidualnej rozgrywce, kiedy emocjonowaliśmy się walką Stocha z Norwegami, Peter Prevc i Jaka Hvala, jako najlepsi Słoweńcy, zajęli ex aequo dopiero miejsce dziewiąte. Drużyna bez indywidualnego błysku?

Możemy mówić, że brakuje im dominatora w stylu Primoza Peterki, dwukrotnego zdobywcy Kryształowej Kuli, znającego regularny smak zwycięstw pucharowych. Możemy zarzucać, że brak obecnej słoweńskiej ekipie lidera, który na wzór naszego Kamila Stocha wziąłby na swoje barki walkę ze światkiem niemiecko- norweskim na wszystkich skoczniach świata. Ale to właśnie ta drużyna może przejść niedługo do historii, jeśli pokona austriacki „dream team”. A są podstawy, by wierzyć w taki scenariusz.

Szukanie wytłumaczenia w absencji Schlierenzauera w zakopiańskim konkursie drużynowym nie ma większego sensu- Austriacy stracili wtedy do Słoweńców ponad 30 punktów! Nawet zdrowy „Schlieri” nie pomógłby odrobić takiej straty. Fakt dzisiaj niezaprzeczalny, nie Austriacy, nie Niemcy, nie Norwegowie, a Słoweńcy są dziś są dzisiaj najlepszą drużyną. I, co równie ważne, tworzą ogromne podwaliny pod przyszłą dominację w skokach narciarskich. Ich młodzież właśnie wróciła z trzema złotami z Liberca, w juniorkach najlepsza Słowenka wyskakała „zaledwie” brąz. W dziesiątce znalazły się jeszcze trzy inne Słowenki. Na tym tle cieszymy się, że jedna Polka startuje w FIS Cupie…

hvala jaka spJeśli rewelacją początku sezonu ogłosiliśmy Andreasa Wellingera, to teraz zachwycamy się wyczynami młodego Jaki Hvali. W Zakopanem wyprowadził słoweńską drużynę na prowadzenie, którego już nie oddała; w Libercu zdeklasował on całą konkurencję, zwyciężając z blisko 20-punktową przewagą. Na średnim obiekcie! To jeszcze nie kompleks, jednak młody Słoweniec trzykrotnie stawał na najwyższym stopniu podium mając po prawej stronie „polski akcent” (polska drużyna w Zakopanem i dwukrotnie Liberec: drużyna i Klemens Murańka). Nie ma sobie równych wśród najmłodszych, jeśli wyeliminuje wahania formy i nierówne skoki takie jak na początku sezonu, doczekamy się kolejnej gwiazdy dyscypliny.

Warto wspomnieć jeszcze o słoweńskich juniorkach. Jak by nie było, skoki kobiet dopiero się kształtują i nie należy wyciągać z wyników pań dalece idących wniosków. Nie można jednak przejść obojętnie obok jednego wyniku z mistrzostw- słoweńskie dziewczęta zwyciężyły w Libercu z przewagą 222 punktów (!) nad kolejnymi Francuzkami. W najnowszej historii skoków próżno szukać tak zdecydowanego zwycięstwa.

Przed słoweńskimi drużynami jeszcze daleka droga, najlepszą weryfikacją obecnych poczynań na skoczniach będą z pewnością Mistrzostwa Świata w Predazzo. Podopieczni Gorana Janusa, podobnie jak skoczkowie Łukasza Kruczka, zapowiadają w nich atak na medal w drużynie. Słowiańska inwazja na skocznie świata? Wliczając fakt, że nie skaczą już Adam Małysz i Primoz Peterka brzmi to jeszcze bardziej obiecująco. 

Bartłomiej Chudy

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram