Sezon 2014/2015 sezonem przetasowań w czołówce

'Grosse Olympiaschanze' w Garmisch-Partenkirchen podczas noworocznego konkursu, fot. Julia PiątkowskaPołowa 63. Turnieju Czterech Skoczni za nami, a w klasyfikacjach ścisk jak nigdy wcześniej. Żółtą koszulkę lidera nosi skoczek bez pucharowego zwycięstwa, w wyścigu o zwycięstwo w prestiżowym niemiecko-austrackim narciarskim szlemie prowadzi zaś ten, którego uznawaliśmy do tej pory co najwyżej za solidnego. Poza Hayboeckim i Kraftem do dziesiątki wdarli się też Roman Koudelka i Anders Fannemel.

Michael Hayboeck, fot. Anna Cis
Michael Hayboeck, fot. Anna Cis
 

Dwóch Austriaków, Norweg i Czech dołączyli do „starej gwardii”, która znajdowała się w czubie rankingów już przed rokiem. Mowa o Gregorze Schlierenzauerze, Simonie Ammannie, Peterze Prevcu, Noriakim Kasaim i Severinie Freundzie. W zeszłym sezonie Szwajcar do końca walczył z duetem austriackim o ostatnie brakujące w jego gablocie trofeum, jednak jak wiemy trwającego kilka lat monopolu na zwycięstwo Austriaka w TCS nie przełamał. Słoweniec, wówczas jeszcze poza dziesiątką PŚ, rozpoczynał pogoń za liderującym Kamilem Stochem. Niemiec skakał solidnie, a apogeum jego formy przyszło na mistrzostwa w lotach i końcówkę sezonu. Japończyk także zachwycał po Turnieju Czterech Skoczni, przypominając się światu na starej Kulm i podczas igrzysk w Soczi, gdzie wywalczył srebro i brąz. 

Stefan Kraft, fot. Katarzyna Służewska
Stefan Kraft, fot. Katarzyna Służewska

Dla Hayboecka, Krafta, Koudelki i Fannemela, którzy w tym sezonie dołączyli do „dziesiątki”, a aktualnie nawet „piątki” najlepszych skoczków w stawce, obecny sezon jest sezonem życia. O tej porze przed rokiem najwięcej punktów z nich miał Norweg (128, dzisiaj 530), zawdzięczający ten stan lepszym początkiem sezonu. Aktualnie najlepsi Austriacy nie łapaliby się nawet do drużynowej czwórki, o czym pisaliśmy przy austriackiej licencji na TCS. Spośród podopiecznych Pointnera zachwycaliśmy się dwoma Thomasami. Diethartem, czyli facetem, który wyskoczył z Pucharu Kontynentalnego na najwyższe, skokowe salony i utrzymał fason do końca sezonu PŚ oraz Morgensternem, drugim skoczkiem TCS, choć ten miał już za sobą nieprzyjemny upadek w Titisee-Neustadt i ostatni, po którym skończył ze skokami, na Kulm. Koudelkę zobaczyliśmy dopiero w Wiśle, nie miał więc na tym etapie cyklu żadnych pucharowych punktów.

Anders Fannemel , fot. Bartosz Leja
Anders Fannemel , fot. Bartosz Leja

Jesteśmy więc obserwatorami sezonu przetasowań. Do czołówki możemy śmiało dokoptować kolejnych czterech muszkieterów, mniej lub bardziej, ale jednak doświadczonych i oskakanych w pucharowej rywalizacji. Zmaganie o Kryształową Kulę i Mistrzostwo Świata zapowiada się ekscytująco. Nas smuci w tym momencie fakt, że w mozaice narodów skaczących i latających po kolejne setki punktów do rankingowych tabel nie ma Polski. Odkręcanie falstartu przebiega powoli, w tym momencie dwa miejsca w drugiej dziesiątce (Stoch i Żyła w Ga-Pa), mimo wszystko powinny cieszyć. Jeśli ma być lepiej to obecny punkt zaczepienia jest dobry.

A w Turnieju Czterech Skoczni? Patrząc na aktualną tabelę nie zdziwię się, jeśli o zwycięstwie zadecyduje któryś z trzech czynników: noty za styl, niższa belka lub przelicznik za wiatr. Metry to dzisiaj kwestia drugorzędna.

 

Bartłomiej Chudy

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram