Severin Freund, fot. Julia PiątkowskaNa słynnym wzgórzu Holmenkollen Severin Freund świętował dziś swoje dziewiąte pucharowe zwycięstwo w tym sezonie. Po dzisiejszej rywalizacji niemiecki skoczek umocnił się na prowadzeniu w „generalce” i powoli zmierza ku zdobyciu swojej pierwszej w karierze Kryształowej Kuli. – Ja na pewno nie jestem nie do pobicia – zapewnił.

 

Dzisiejszy konkurs w Oslo był ostatnim w tym sezonie, rozgrywanym na dużym obiekcie. Na dwa indywidualne konkursy przed zakończeniem sezonu nic nie wskazuje na to, by rewelacyjna forma Severina Frunda miała ulec pogorszeniu. Skoczek zza naszej zachodniej granicy wyprzedza aktualnie drugiego w klasyfikacji generalnej Petera Prevca o 94 punkty. Trzeci w klasyfikacji Stefan Kraft ma już tylko matematyczne szanse na końcową wygraną. 

– Ja wcale nie jestem nie do pobicia. Stefan Kraft na przykład doskonale radził sobie w Lahti, tutaj skakał dobrze, ale nie wszystko poszło po jego myśli. Uważam, że o zwycięstwo trzeba walczy zawsze, w każdym konkursie. Jeśli chodzi o mnie, to nie mam pojęcia, dlaczego wszystko tak dobrze mi się układa. Do Planicy pojadę na pewno bardzo zmotywowany – powiedział aktualny mistrz świata, który triumfował dziś skacząc 132 i 128 metrów, w drugiej serii otrzymując nawet jedną, 20-punktową notę marzeń.

Jeśli Freund sięgnąłby w tym sezonie po Kryształową Kulę, byłby trzecim w historii Niemcem, któremu udałaby  się ta sztuka. Po raz pierwszy dokonał tego Jens Weissflog (sezon 1983/1984), nieco później, dwukrotnie Martin Schmitt (sezony 1998/1999 oraz 1999/2000). Czy teraz nadszedł czas na Severina Freunda?

– Te osiągnięcia oczywiście bardzo mnie motywują, wygrana w klasyfikacji generalnej jest największą rzeczą jaką w skokach można wygrać – podsumował 26-letni zawodnik.

 

źródło: fis-ski.com / sport.de

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram