Problemy finansowe w czeskich skokach, Koudelka pokrywa koszty z własnej kieszeni

Roman Koudelka, fot. Julia PiątkowskaW poniedziałek, 9 listopada, w jednym z praskich hoteli odbyła się przedsezonowa konferencja, podczas której podsumowano nowy system szkoleniowy w Czechach polegający na podziale kadry na dwie grupy. O ile trenerzy są zadowoleni z postawy swoich podopiecznych, o tyle władze Czeskiego Związku Narciarskiego borykają się z problemami finansowymi.

 

Richard Schallert i jego asystent Jaroslav Simek, fot. Julia Piątkowska
Richard Schallert i jego asystent Jaroslav Simek, fot. Julia Piątkowska

Wysokie lokaty Romana Koudelki, który miniony sezon mógł zaliczyć do najlepszych w karierze, nieco przyćmiły gorsze rezultaty pozostałych kadrowiczów. Dlatego też w maju trenerzy podjęli decyzję o podziale kadry na dwie grupy szkoleniowe. Pod skrzydła Richarda Schallerta trafił Roman Koudelka oraz młodzi, perspektywiczni zawodnicy (m.in. Tomas Vancura), a starszymi skoczkami, którzy jednak nie odnieśli minionej zimy znaczących sukcesów, zajął się Michal Dolezal. W tej grupie znalazł się choćby Jan Matura. I o ile mogło wydawać się, że takie różnicowanie zawodników nie wyjdzie im na dobre, szkoleniowcy chwalą działanie całego systemu i uznali, że będą go kontynuować. – Jesteśmy zadowoleni z postępów. Młodzi skoczkowie czerpią wiedzę z doświadczenia Romana, a on na co dzień styka się z ich młodzieńczą energią i motywacją – podkreśla Schallert, który wierzy, że szczyt formy jego podopiecznych przyjdzie w kulminacyjnym momencie sezonu, czyli podczas Turnieju Czterech Skoczni i Mistrzostw Świata w Lotach.

Jakub Jiroutek, fot. Stefan Piwowar
Jakub Jiroutek, fot. Stefan Piwowar

O ile jednak postawa czeskich skoczków budzi nadzieję w ich trenerach, o tyle włodarze Czeskiego Związku Narciarskiego, podobnie jak Słoweńcy, borykają się z problemami finansowymi. Wszystko dlatego, że ze wsparcia wycofało się dwóch sponsorów strategicznych: firma OMV, z którą Czesi współpracowali od 11 lat, i Adidas sponsorujący podopiecznych Schallerta od 2008 roku. Dziura w budżecie wynosi ok. 6 milionów czeskich koron. – Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, straciliśmy sponsorów, z którymi współpracowaliśmy przez wiele lat. W normalnych warunkach szukanie nowego partnera strategicznego zajmuje nawet rok, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy go znajdziemy, niemniej najlepiej, gdyby nastąpiło to do końca listopada – tłumaczył Jakub Jiroutek na konferencji w Pradze, przed którą podpisano umowy z nowymi sponsorami, jednak nie tak znaczącymi jak OMV i Adidas. Koordynator czeskich grup szkoleniowych mimo trudnej sytuacji stara się nie tracić optymizmu. – Mamy minimalne środki finansowe, więc praca faktycznie jest utrudniona. Wierzę jednak, że gdy pokażemy się z dobrej strony, sytuacja ulegnie poprawie. Nie zmienia to jednak faktu, że Roman Koudelka część wydatków pokrywa z własnych środków  – jak sam przyznał, wydał na ten cel ok. 250 tysięcy czeskich koron.

Problemy finansowe wynikają także ze strat poniesionych przez naszych południowych sąsiadów w 2014 roku wskutek organizacji w Harrachovie Mistrzostw Świata w Lotach, podczas których odbyły się tylko dwie z zaplanowanych czterech serii indywidualnej rywalizacji; odwołano także konkurs drużynowy. Niesprzyjające warunki powodują, że w nadchodzącym sezonie Puchar Świata w Czechach nie zagości – włodarze Związku będą musieli zadowolić się zawodami z cyklu FIS Cup. Pracują jednak nad tym, by konkursy najwyższej rangi zawitały do nich ponownie. Myślą nie tylko o Pucharze Świata w Harrachovie, ale także w Libercu. 

      

źródło: czech-ski.com / isport.blesk.cz

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram