Kto kombinuje z kombinezonami? Norwegowie, Freund i Prevc pod lupą

Skoczek w locie, fot. Julia PiatkowskaZaczęły się poważne konkursy, Turniej Czterech Skoczni jest już przecież prawdziwą bramą do kluczowych momentów tego sezonu, rozpoczęły się zatem także słowne przepychanki, psychologiczne gry i wzajemne podejrzenia. Dlaczego Norwegowie są najczęściej dyskwalifikowani i dlaczego kombinezony Freunda i Prevca wydają się być jakby nieco zbyt duże?

 

Od tego sezonu po raz pierwszy kombinezony wszystkich skoczków są kontrolowane także tuż przed skokiem za pomocą specjalnej maszyny. Elektronika ma wykluczać możliwość manipulacji sprzętowych, a także sugerowanego przez niektórych wybiórczego traktowania zawodników. Jak się okazuje, znaleziono sposób i na to. Już w lecie pojawiały się głosy mówiące o tym, że wystarczy w odpowiedni sposób stanąć na kontrolującym przyrządzie, aby pomimo obniżonego kroku, pozytywnie przejść weryfikację dokonywaną przez jury.

Na początku trwającego sezonu na zdecydowane prowadzenie w niechlubnej klasyfikacji dyskwalifikacji za nieprzepisowy sprzęt wyszli Norwegowie. Prowadzenie utrzymują w niej do dziś. Wśród 24 wykluczeń za kombinezon nazwiska skoczków z kraju Wikingów figurują aż przy siedmiu przypadkach, w czym dwukrotnie zdyskwalifikowany został Anders Fannemel (w Klingenthal i Engelbergu), a po jednym razie: Hauer, Granerud, Bjoereng, Roee i Stjernen. To może stwarzać podejrzenia dotyczące tego, czy Norwegowie grają fair play. Szkoleniowiec ekipy z północy Europy, Alexander Stoeckl (co zrozumiałe), zaprzecza i zapewnia, że na sercu leży mu sprawiedliwa rywalizacja. Jednak czy to przypadek, że to właśnie jego podopieczni bardzo często okupują czołowe miejsca w konkursach?

Peter Prevc w Oberstdorfie
Peter Prevc w Oberstdorfie

Dodajmy, że trzykrotnie swoich skoków przez manipulację przy stroju nie oddali Rosjanie oraz Finowie. Dwa razy wykluczano praktycznie nieliczących się w stawce Kazachów oraz mocnych Słoweńców. Tylko po jednej dyskwalifikacji mają Bułgarzy (a właściwie Bułgar), Czesi, Szwajcarzy, Amerykanie, Francuzi oraz Polacy (Ziobro). Wielkimi sprawiedliwymi (bądź też sprytnie lawirującymi między przepisami) są przede wszystkim Austriacy i Niemcy, startujący przecież w pucharowych zmaganiach bardzo licznie. Przypadek?

Tuż po konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie pojawiły się sugestywne ujęcia pokazujące m.in. bardzo nisko usytuowany krok w kombinezonie Severina Freunda, który zresztą na Schattenbergschanze wygrał, a także Petera Prevca, który tuż przed skokiem wyraźnie naciągał kombinezon poprzez podnoszenie ramion i układanie materiału w kroku. Czynność jakkolwiek zastanawiająca i… mało komfortowa, tak też i sugerująca wyraźne manipulacje przy stroju tuż przed kontrolą.

Severin Freund w Oberstdorfie
Severin Freund w Oberstdorfie

O szukaniu dodatkowych centymetrów, które pomagają w lepszym noszeniu, powiedział nam kilka dni temu sam… Bartłomiej Kłusek startujący dotychczas zazwyczaj w zawodach Pucharu Kontynentalnego. – Generalnie każdy czegoś szuka, głównie w kombinezonach, bo tam jest największe pole manewru. My też szukamy – przyznał bez owijania w bawełnę. Pomimo dostarczenia nowych strojów polscy zawodnicy chyba nie znaleźli tego, czego szukali, bo ich skoki nadal kuleją. – Sprzęt zawsze może pomóc, pod warunkiem dobrych skoków. Sam w żaden sposób nie spowoduje oczekiwanej poprawy. Wszystko musi współgrać – tłumaczył nam niedawno trener Łukasz Kruczek.

Dodajmy, że w norweskich mediach pojawiła się też informacja o tym, że Austriacy używają gąbczastych płytek ochraniających kręgosłup (testowanych sezon temu), które co prawda dozwolone, to jednak mają im dodawać kolejne metry odległości. W zeszłym roku głośno było z kolei o „magicznych” butach, które Stoeckl miał ponoć zalecić Norwegom. Sam szkoleniowiec zapytany, czy są to wyłącznie kwestie psychologicznej gry mającej zdekoncentrować rywali, uciął spekulacje, mówiąc: – Oczywiście, ja tak zrobiłem i to zadziałało.

Można więc postawić tezę, że sprzętowe manipulacje odgrywają sporą rolę nie tyle przy samych skokach, co… w psychice zawodników na zasadzie efektu placebo. Żeby na szali postawić dwie równorzędne opinie, należy sparafrazować klasyka i powiedzieć, że Prevc, Freund i Norwegowie wielkimi skoczkami są. A zabiegi przy strojach miewają niekiedy realny wymiar i znaczenie podczas lotu, a kiedy indziej odgrywają rolę psychologicznego „straszaka”. Warto jednak zastanowić się, czy aby na pewno wszystkim skoczkom kontrolerzy przyglądają się w jednakowej mierze, czy może niektórym puszczają po przyjacielsku oko.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram