Maciej Kot dla SkokiPolska: „Rywale naginają przepisy”

Maciej Kot, fot. Bartosz LejaDzisiejsze skoki Macieja Kota mogły napawać optymizmem – reprezentant Polski awansował do konkursu głównego w Ga-Pa, w którym zmierzy się z Michaelem Neumayerem. Zakopiańczyk wyjawił nam jednak kolejne istotne fakty dotyczące sprawy kombinezonów. – Nie spodziewaliśmy się takich zagrywek rywali, to naginanie przepisów – twierdzi.

 

Młodszy z braci Kotów, który występu na Schattenbergschanze nie mógł zaliczyć do udanych (zajął 32. miejsce), większe nadzieje wiąże z noworocznym konkursem w Garmisch-Partenkirchen. W dzisiejszych kwalifikacjach zajął 24. miejsce po skoku na 121 metrów, a we wcześniejszy treningu był nawet ósmy szybując 129 metrów.

Maciej Kot, fot. Bartosz Leja
Maciej Kot, fot. Bartosz Leja

Skacze mi się tutaj zdecydowanie lepiej niż w Oberstdorfie. Skocznię w Garmisch-Partenkirchen lubię, mam z nią związane miłe wspomnienia, także jest tutaj całkiem przyjemnie – powiedział 24-latek i wspomniał też o atmosferze w drużynie: – Zapomnieliśmy już o tym, co się stało w Oberstdorfie i skupiamy się na konkursie w Ga-Pa. Być może nastrój Piotrka Żyły podupadł po decyzji trenerów o wysłaniu go do domu, ale myślę, że poza tym jest okej. Trzeba zrobić swoje i dobrym wynikiem można podnieść morale.

Reprezentant polskiej kadry B ostro wypowiedział się także na temat mocno dyskutowanych manipulacjach przy strojach, które mają rzekomo dokonywać czołowi skoczkowie.

To, że Severin Freund i Peter Prevc kombinują przy kombinezonach zauważyłem dużo wcześniej. Nie chodzi tylko o te dwa nazwiska, ale całe nacje, bo Norwegów też nie można wykluczać z tego grona. Najlepiej było to widać przed drugą serią w Oberstdorfie, kiedy kamera pokazała Prevca. Wtedy krok miał między kolanami, później wyciągnął go ręką do góry o jakieś 10 centymetrów, przeszedł kontrolę, a po niej znowu zjechał w dół. To naginanie przepisów. Na pewno nie spodziewaliśmy się takiej zagrywki ze strony rywali – ocenia Kot.

Piotr Żyła i Maciej Kot, fot. Stefan Piwowar
Piotr Żyła i Maciej Kot, fot. Stefan Piwowar

– Kontrola kroku odbywa się trzy minuty przed danym skokiem i jeżeli wtedy kombinezon jest dobry i krok jest odpowiednio wysoko, to zawodnik może skoczyć. Ale to co dzieje się po kontroli do momentu wejścia na belkę… Tutaj są największe wątpliwości. Generalnie się nie dotykają, bo tego nie można robić. Jednak pod specjalnie uszytym kombinezonem rywale mają prawdopodobnie coś, co powoduje, że po kontroli ten kombinezon zjeżdża im na dół – dodaje.

Zapytany o ewentualne poprawki w polskim sprzęcie, podopieczny trenera Macieja Maciusiaka odparł: – Próbowaliśmy zrobić coś podobnego, ale nijak nie mogliśmy tego wymyślić i stwierdziliśmy, że po prostu się nie da. W lecie nikt tego nie pokazywał i była to słuszna zagrywka ze strony rywali. Nikt z nas nie miał wtedy pomysłu, żeby takie coś zastosować. W tym momencie próbujemy gonić, ale ciężko jest miedzy zawodami zrobić jakiekolwiek testy.

O najlepszych życzeniach, które mógłby otrzymać na nowy, 2016 rok, Kot powiedział krótko: – Zdrowia i spełnienia marzeń.

 

w Oberstdorfie rozmawiała Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram