Jan Ziobro dla SP: „To nie czas, by mówić, że Kruczek jest złym trenerem”

Jan Ziobro, fot. SkokiPolskaWielu polskich skoczków na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi zaliczyło powrót do walki o punkty w konkursach najwyższej rangi. Wśród nich był Jan Ziobro, który opowiedział nam o trudnej przerwie w pucharowych startach i rozczarowaniach związanych z niespełnionymi oczekiwaniami. Wypowiedział się też na temat ewentualnych zmian w sztabie. 

 
Jan Ziobro, fot. Julia Piątkowska
Jan Ziobro, fot. Julia Piątkowska

Pierwsza przerwa Ziobry w występach w zawodach najwyższej rangi nastąpiła po konkursach w Niżnym Tagilu, a powrót skoczek ze Spytkowic zaliczył kilka tygodni później w Willingen, by następnie wrócić do konkursów „drugiej ligi”, czyli Pucharu Kontynentalnego. Tam pewnie zdobył punkty, a w nagrodę otrzymał prawo startu w magicznym Zakopanem, z którego zresztą skorzystał, awansując do konkursu z 20. rezultatem kwalifikacji. Od swoich skoków oczekuje jednak więcej. – Skoki nie były najgorsze, nie jest źle – twierdzi Ziobro, dostrzegając jednak i cienie trwającego sezonu.  –  Nie ma też rewelacji, bo jeśli będzie rewelacja, to będę wygrywał. Nie ma się co oszukiwać, jeśli dawniej skakaliśmy dobrze, to teraz też damy radę, tylko gdzieś coś „nie trybi” i przez to jest jak jest.

Wielu kibiców winą za słabe rezultaty bało-czerwonych obarcza trenera, zwłaszcza w perspektywie dominacji kadry B, w którą przed sezonem mało kto by uwierzył. 24-letni skoczek nie chce jednak szukać winnych, tylko pracować, by eliminować błędy. – To nie czas, by wypowiadać się, czy to kwesta trenera. Wielu ludzi na pewno tak uważa, wielu dziennikarzy chciałoby, żeby ktoś to potwierdził. To jednak nie czas, by mówić, że Łukasz Kruczek jest złym trenerem, a Maciej Maciusiak super. Każdy z nich ma swoje wady, zalety i czas na to, by powiedzieć, co się działo, jak było, przyjdzie po sezonie. Wtedy będzie można rozmawiać i powiedzieć, co się myśli, a teraz lepiej skupić się na tym, co się dzieje, i walczyć. Jeśli nie wyjdzie, to trzeba będzie podjąć jakieś kroki, ale to nie są sprawy, o których ja decyduję. 

Jan Ziobro, fot. Andrzej Cienciała
Jan Ziobro, fot. Andrzej Cienciała

Magia Zakopanego wydaje się jednak działać, a jakie znaczenie ma w oczach Ziobry fakt, że rywalizacja odbywa się na rodzimej, dobrze znanej skoczni? – Na pewno jest to nasza przewaga nad rywalami, tutaj się wychowywaliśmy, trenujemy cały czas i może dlatego tak jest – mówi Ziobro, podkreślając jednak i wagę sportowej dyspozycji: – Na pewno nie skaczemy źle, bo gdyby tak było, to nie byłoby takich wyników.  Zakopane ma swoją magię – znajomość skoczni, wspaniali kibice – to nam pomaga, ale skoki też muszą być dobre.

Dobre skoki się już pojawiły, a czy zwycięzca zawodów PŚ w Engelbergu z 2013 roku może powiedzieć, że kryzys minął? – Po pierwszych skokach na Wielkiej Krokwi można powiedzieć, że coś drgnęło, jest lepiej, ale jak będzie, to się dopiero okaże po zawodach. Jeżeli tu będzie dobrze, to wtedy powiem, że coś drgnęło, jeżeli nie, to  nie – opowiada z nadziejami Ziobro, a trudny okres kryzysu formy podsumował z podobnymi emocjami.- Nie był to dla mnie łatwy czas, bo nie po to tyle wyrzeczeń, poświęceń, żeby nie skakać w PŚ, nikt przed sezonem nie myślał, że mnie w nim nie będzie. Ja sam zastanawiałem się, jak będę skakał w PŚ, a okazało się, że nie startuję wcale – powodów do radości nie było – zakończył Ziobro, życząc sobie dobrych skoków. Może dzięki nim pojawią się i powody do radości.  

 

  korespondencja z Zakopanego, Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram