Kamil Stoch i Maciej Kot z niedosytem po Oslo – „Trzeba skakać lepiej”

Kamil Stoch, fot. Julia PiątkowskaKamil Stoch i Maciej Kot, którzy w ostatnich sezonach dość często byli podporą biało-czerwonej reprezentacji, podczas rywalizacji w Oslo-Holmenkollen nie zachwycali i skakali zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Dzisiejsze zmagania indywidualne miały być szansą na poprawę wyników. Niestety tym razem szyki Polakom pokrzyżowała pogoda.

 
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Kamil Stoch miał okazję do oddania skoków w Oslo w piątek oraz sobotę, kiedy to nie był najmocniejszym punktem polskiej reprezentacji. Na niedzielną rehabilitację nie pozwolił wiatr i mgła. – Nie ma złości. Sytuacja jest, jaka jest, i trzeba ją przyjąć jak należy. Nic z tym nie zrobimy. Wnioski są proste, trzeba skakać lepiej. Wiem, co zagrało, a co nie zagrało. Z dobrym nastawieniem jadę na kolejne konkursy i będę się starał dalej robić swoją pracę – komentował podopieczny trenera Kruczka po odwołaniu rywalizacji.

Jak sam przyznaje, nadzieją napawają go polscy fani oraz nadchodzące zawody w Trondheim. – Fajnie, że kibice tu dopisali, jak zwykle w Oslo. Mam nadzieję, że w Trondheim też będzie ich sporo. Szkoda, że nie udało się przed nimi ani razu oddać skoku i pokazać się z dobrej strony, ale taki jest ten sport. Trzeba się skupić na tym, co jest przed nami, na kolejnych konkursach – podsumował.

Maciej Kot, fot. Julia Piątkowska
Maciej Kot, fot. Julia Piątkowska

Maciej Kot swoje jedyne próby na Holmenkollen zaprezentował w piątek. Jak komentował nerwowe niedzielne oczekiwanie na poprawę pogody w Oslo? – Wiadomo, że cały czas byliśmy w gotowości, ale po godzinach czekania troszkę ta chęć się ulatniała. Jest ulga, że w końcu jest jakaś decyzja. Dogrzewanie się, przebieranie, wyjeżdżanie na górę i zjeżdżanie to nie jest coś, co skoczkowie lubią. Szkoda, że się nie udało, ale dobrze, że ta decyzja nie była przekładana nie wiadomo ile – powiedział i dodał: Nie oddałem dzisiaj ani jednego skoku. Myślę jednak, że konkurs nie miał większego sensu, bo po pierwsze byłby bardzo loteryjny. Wiatr może nie był bardzo niebezpieczny, ale mieszał. Po drugie skacze się po to, żeby kibice mieli z tego radość i to oglądali, a kibice na dole nic nie widzieli. Widziałem skok Bartka w telewizji i właściwie też nic nie było widać. Rozegranie tego konkursu mijało się z celem – oglądalność byłaby zerowa jeśli chodzi o widoczność. Byłby to konkurs bardzo loteryjny, a ta jedna seria przeciągała by się w nieskończoność. Mam nadzieję, że odbędzie się on na innej skoczni.

'Holmenkollbakken' w Oslo, fot. Julia Piątkowska
‚Holmenkollbakken’ w Oslo, fot. Julia Piątkowska

Jak przyznał reprezentant kadry B, po niezbyt udanych piątkowych próbach, dzisiaj miał w planach przetestowanie pewnych nowych rozwiązań. – Mam lekki niedosyt, że nie udało się tego sprawdzić. Jakby seria próbna się odbyła, to wiedziałbym, czy to było to, o co chodzi, czy nie. Byłem w stu procentach przekonany do mojego jasnego planu i był on fajnie ułożony w głowie. Podejrzewam, że byłoby OK. Nie sprawdziłem tego jednak w praktyce – żałuje 25-latek.

O nadchodzących konkursach na obiekcie Granåsen w Trondheim Kot powiedział: – Nie jest to moja ulubiona skocznia. Norweskie obiekty nie bardzo trafiają w mój gust, ale trzeba walczyć. Tutaj było ciężko, ale wnioski które wyciągnąłem, pomogą mi w tym, żeby w Trondheim od pierwszego skoku zacząć z lepszego poziomu i później się rozkręcać. Jestem dobrej myśli.

 

korespondencja z Oslo, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram