Stękała o pechowym Oslo, Kłusek: „Wiedziałem, że skoczę dość dobrze”

Bartłomiej Kłusek w Oslo, fot. Julia PiątkowskaNajmłodsi polscy skoczkowie, którzy w czasie weekendu rywalizowali w Pucharze Świata w Oslo, czyli Andrzej Stękała i Bartłomiej Kłusek, będą mogli zaliczyć ten weekend do całkiem udanych. Pierwszy spisał się solidnie w drużynówce, a drugi po powrocie do zmagań elity oddał kilka całkiem dobrych prób. Niestety dziś w walce o punkty przeszkodziła im pogoda.

 

Jedynym polskim skoczkiem, który zdołał dziś (i to dwukrotnie) zaprezentować się na skoczni w Oslo, był Bartłomiej Kłusek występujący z drugim numerem startowym. Jak ocenił swoje próby?

Bartłomiej Kłusek, fot. Julia Piątkowska
Bartłomiej Kłusek, fot. Julia Piątkowska

W serii próbnej [101,0 m] odbiłem się trochę za wcześnie, później na buli był dość mocny wiatr z przodu, lekko wciągnęło mi nartę… Musiałem się ratować i z tego skoku nic nie wyszło. W konkursie, kiedy wyszedłem z progu, to wiedziałem, że skoczę dość dobrze. Zaczęło mnie wynosić, ale nawet nie wiem, ile dokładnie skoczyłem. Zdziwiłem się, że dali mi sto metrów – śmiał się podopieczny trenera Maciusiaka, przy którego nazwisku zapisano ostatecznie 120-metrową odległość.

Nie jest łatwo, widzieliśmy jaka jest pogoda. We mgle ogóle nie widać, jak zawodnik leci, także jest ciekawie – komentował Kłusek i dodał: –  Jestem w Oslo pierwszy raz i myślę, że jak na taką pogodę i tak jest wiele polskich kibiców. Fajnie, że przychodzą nas oglądać i dopingować, to sprawia nam dużą radość.

Kolejną szansę na indywidualny start w Pucharze Świata 23-latek z Buczkowic dostanie już za kilka dni w Trondheim. Może tam Kłusek zakończy pechową passę związaną z dyskwalifikacją w Zakopanem i odwołanymi zawodami w Oslo.

Andrzej Stękała, fot. Julia Piątkowska
Andrzej Stękała, fot. Julia Piątkowska

Najmłodszym Polakiem, który był na liście startowej dzisiejszej rywalizacji, był skoczek, który wczoraj zachwycił w finale drużynówki, czyli Andrzej Stękała. W indywidualnych zmaganiach nie było mu jednak dane choćby raz zjechać po rozbiegu Holmenkollbakken.

Zły nie jestem, ale chciałoby się dziś skoczyć. Ten wczorajszy skok [129,5 m] był naprawdę dobry i liczyłem na fajny konkurs. Dzisiaj mieliśmy jednak gorzej, bo zepsuła się winda i musieliśmy szybko wejść do góry. Myśleliśmy, że za chwilę skoczymy, ale okazało się, że czekaliśmy ponad godzinę. Udało się skoczyć, ale tylko Bartkowi. Nam się nie udało, widać, jaka była pogoda, i niestety było ciężko – opowiadał po odwołaniu rywalizacji.

Zapytany o nadchodzący konkurs na norweskiej Granåsen, Stękała odparł: – W Trondheim już skakałem w Pucharze Kontynentalnym w lecie. Lubię tę skocznię, bo dość wysoko i przyjemnie się na niej leci. Nastawienie jest takie samo, jak przed każdym konkursem.

 

korespondencja z Oslo, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram