Kamil Stoch: „Kończy się pewien etap i podróż w naszym życiu”

Kamil Stoch, fot. Bartosz LejaDo sezonu 2015/2016 Kamil Stoch przystępował ze sporymi nadziejami na skoki pozwalające na walkę w czołówce. Niestety trwająca zima mocno zweryfikowała te plany i mimo iż skoczek z Zębu był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w PŚ, to zajął dopiero 22. miejsce. – To, co się działo w tym sezonie, będzie dla mnie nauką – zapewnił.

 

W czasie weekendu z lotami na Letalnicy, Kamil Stoch plasował się na 15. oraz dwukrotnie na 21. miejscu, a jego najdłuższa konkursowa próba wyniosła 218,5 metra. 

– Tu, w Planicy, dałem z siebie wszystko, zrobiłem wszystko, co mogłem, nie poddawałem się. Walczyłem do ostatniego skoku, a to jest dla mnie ważne, żeby w takich momentach się nie poddawać. Dobre i gorsze występy, każdy skok daje nowe doświadczenie, które można później przekuć w coś lepszego. To, co się działo w tym sezonie, na pewno będzie dla mnie nauką, a praca, którą wykonałem, nie pójdzie na marne – skomentował tuż po zakończeniu niedzielnego konkursu i dodał: – Niektóre rzeczy pod koniec sezonu udało się doszlifować, inne lekcje pozostają do obrobienia, ale to dobrze. Trudno by było, gdyby nie było już co robić.

Jak się okazuje, dwukrotny mistrz olimpijski ma dość mieszane uczucia związane z kończącym się Pucharem Świata. – Zakończenie sezonu traktuję po części z ulgą, a po części cały czas wydaje mi się, że jest jeszcze szansa, żeby coś nadrobić, nadgonić, i może chciałbym, żeby ten sezon potrwał jeszcze kilka tygodni…. Z jeszcze innej strony dobrze, że sezon się kończy, bo będzie czas na refleksję, analizy i przygotowanie rozwiązań oraz planów treningowych. Może nie trzeba zacząć wszystkiego uczyć się od nowa, ale trzeba wykonać kolejną pracę – powiedział z nadzieją.

Stoch, zapytany o odejście Łukasza Kruczka ze stanowiska trenera polskiej kadry A, odparł: – Po części będzie mi szkoda. Kończy się jednak pewien etap i podróż w naszym życiu, a zaczyna się nowe. Ja jestem wdzięczny za to, co się działo, w końcu razem przeszliśmy tyle pięknych, ale i trudnych momentów. To będą na pewno wspomnienia do końca życia.

28-latek nie jest jednak skory do rozmów związanych z potencjalnym nowym szkoleniowce. – To nie zależy ode mnie, tylko od Polskiego Związku Narciarskiego – powiedział krótko, a zapytany o ewentualne utworzenie specjalnego teamu składającego się z niego samego, indywidualnego trenera oraz sztabu specjalistów (tak jak niegdyś trenował Adam Małysz), odparł: –  Na razie nie chcę o tym myśleć. Nie mówię tak i nie mówię nie.

 

korespondencja z Planicy, Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram