Maciej Kot: „Dobre miejsce w konkursie da wygraną w generalce”

Maciej Kot, fot. Julia PiątkowskaMaciej Kot dzisiejszymi skokami w Hinzenbach udowodnił, że wciąż znajduje się w bardzo wysokiej formie, którą prezentował jeszcze na początku letniego sezonu. Już jutro reprezentant Polski może sobie zapewnić triumf w całym cyklu FIS Grand Prix. – Muszę zrobić swoje, dobre miejsce w jutrzejszym konkursie daje wygraną w generalce – przyznaje.

 

Kot powraca do międzynarodowej rywalizacji po prawie dwumiesięcznej przerwie, jednak wciąż jako lider Letniej Grand Prix. Jak przyznaje, ostatnie tygodnie upłynęły mu pod znakiem intensywnych i nie łatwych treningów. – Pierwsze treningi w Wiśle były bardzo ciężkie. Ciężko było wrócić do dobrego czucia i dobrego skakania, ale myślę, że to było przewidziane w tym planie. Mieliśmy czas na to, żeby wrócić do dobrego skakania przed zawodami i ta przerwa pomogła. Forma się budowała, w Planicy była ustabilizowana, także wszystko zgodnie z planem – mówił po dzisiejszym dniu w Austrii.

W piątkowych próbach w Hinzenbach Kot za każdym razem plasował się w czołówce stawki. W treningach był pierwszy (90,0 m) i czwarty (88,0 m), a w kwalifikacjach, które dla skoczków z czołowej dziesiątki LGP także były tylko kolejnymi próbami poszybował 90,5 metra. – To może jeszcze nie bombowa forma, ale myślę, że na pewno jest ona dobra. Skoki są równe, na dobrym poziomie, pozwalają walczyć o wysokie miejsca. Myśląc przyszłościowo, to jest dyspozycja, która mnie satysfakcjonuje – skomentował, a zapytany o to czy już myśli o końcowym triumfie w klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix, odparł: – To jest drugi cel. Pierwszym jest jutrzejszy konkurs i jak to się mówi – dwa dobre skoki. Muszę zrobić swoje, a dobre miejsce w jutrzejszym konkursie da wygraną w generalce. Staram się jednak o tym nie myśleć. To przyjdzie kiedy zrealizuję inne cele.

Okazuje się, że pomocne w oddaniu dobrych skoków na najmniejszym obiekcie w kalendarzu może być jego dobra znajomość. – Właściwie co roku przyjeżdżamy tu na jakiś obóz, na tory lodowe, albo jeszcze na igelit i znamy tę skocznię bardzo dobrze, jest ogólnie dostępna. Ona jest trudna i podchwytliwa, stąd często nawet najlepsi sobie nie radzą, kiedy forma nie jest odpowiednia. Mam nadzieję, ze nie będzie tu wiało, bo ta skocznia jest wrażliwa na warunki atmosferyczne, a koło południa, kiedy będą rozgrywane jutrzejsze zawody lubi tu wiać – przyznał 25-letni reprezentant polskiej kadry A.

Kot opowiedział także o czasie wolnym, który biało-czerwoni musieli zagospodarować przed rozpoczęciem dzisiejszych zmagań. – Nudno, w hotelu nie ma co robić, internet nie działa i ratujemy się jakimiś filmami i serialami – powiedział ze śmiechem i dodał: – Poszliśmy też się przespacerować przed południem, bo żal siedzieć w pokoju, kiedy jest taka pogoda. Nam ciężko jest leżeć i nic nie robić, stąd poszliśmy się przejść bo mieszkamy w ładnym miejscu nad Dunajem. Relaks, odpoczynek i przygotowanie do zawodów.

 

korespondencja z Hinzenbach, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram