Skocznie w Chochołowie z opóźnieniem. „Prace ruszą w połowie 2017 roku”

Wizualizacja projektu skoczni w Chochołowie / CADO Pracownia Projektowa / cado.com.plWiosną na łamach naszego portalu prezentowaliśmy plany dotyczące budowy nowych skoczni w Chochołowie. Od tego czasu inwestycja napotkała problemy, które jednak nie zrażają przedstawicieli gminy Czarny Dunajec. – Jeżeli nie stanie się nic nieprzewidzianego, w połowie przyszłego roku ruszą prace – powiedział sekretarz gminy Michał Jarończyk.

 
Wizualizacja projektu skoczni w Chochołowie / CADO Pracownia Projektowa / cado.com.pl
Wizualizacja projektu skoczni w Chochołowie / CADO Pracownia Projektowa / cado.com.pl

Pierwsze analizy dotyczące terenu budowy kompleksu skoczni wykazały, że wykonawca może napotkać problemy związane z osuwiskiem. W związku z tym gmina zleciła dodatkowe ekspertyzy geologiczne Musimy przygotować się do tej budowy nie dobrze, a bardzo dobrze. Dlatego zdecydowaliśmy się sprawdzić wszystko bardzo dokładnie, nawet jeśli będzie wiązało się to z opóźnieniami– deklaruje sekretarz gminy Czarny Dunajec, Michał Jarończyk.

Choć analizy nie dobiegły jeszcze końca, wygląda na to, że samorządowcy i zwolennicy budowy mogą być pełni optymizmu. – Nie mamy jeszcze oficjalnego stanowiska projektanta, ale z tego co wiemy, wszystko idzie w dobrym kierunku. Warunki geologiczne nie powinny uniemożliwić budowy skoczni – zapewnia Jarończyk. Jak zapowiada, w przeciągu najbliższych kilku tygodni gmina powinna otrzymać ekspertyzę. Jeśli wszystko będzie w porządku, niezwłocznie zostanie złożony wniosek o pozwolenie na budowę.

Jakie będą kolejne kroki? W ciągu dwóch, trzech miesięcy powinniśmy uzyskać pozwolenie na budowę. Potem złożymy ponowny wniosek do ministerstwa o dofinansowanie. Mieliśmy otrzymać dotację w tym roku, ale ze względu na problemy z terenem decyzję cofnięto. Mamy jednak zapewnienie na piśmie, że możemy ubiegać się o te pieniądze raz jeszcze. Jeżeli nie stanie się nic nieprzewidzianego, w połowie przyszłego roku ruszą prace – tłumaczy przedstawiciel urzędu. Inwestycja ma kosztować 5 milionów złotych, a kosztami po połowie mają podzielić się gmina i ministerstwo. Samorząd zamierza starać się także o dodatkowe środki z zewnątrz.

Rozbieg nieczynnej skoczni w Chochołowie w 2008 roku (fot. Mikołaj Szuszkiewicz)
Rozbieg nieczynnej skoczni w Chochołowie w 2008 roku (fot. Mikołaj Szuszkiewicz)

Nie jest wykluczone, że w Chochołowie zostanie wykorzystany używany igelit z remontowanej właśnie Wielkiej Krokwi w Zakopanem. – Wolelibyśmy, żeby wszystko na naszych skoczniach było nowe, bez półśrodków – stwierdza Jarończyk. Po chwili jednak dodaje: – Ale nie mówimy „nie”. Jeżeli te maty będą w odpowiednio dobrym stanie, to wszystko jest możliwe.

Dla Zakopanego, wciąż czekającego na przebudowę małych skoczni, chochołowskie obiekty będą uzupełnieniem bazy treningowej. – Nigdy nie chcieliśmy konkurować z Zakopanem. Celem tej budowy jest przede wszystkim umożliwienie dzieciom na poziomie szkoły podstawowej „złapania bakcyla”. Dalszy rozwój młodych skoczków powinien opierać się na bazie w Zakopanem, która, mam nadzieję, zostanie wyremontowana – kończy urzędnik.

Niewielki kompleks skoczni (dwa obiekty: szesnasto- i trzydziestometrowy) będzie znajdował się na zboczu góry Beskid w przysiółku Gumolaste. Wcześniej w tych okolicach młodzi amatorzy skoków przygotowywali skocznie lepione ze śniegu, na których skakali nawet około 20 metrów. Chochołów posiadał także profesjonalną, pokrytą igelitem 20-metrową skocznię narciarską przy drodze do przejścia granicznego. Żelazna konstrukcja tego używanego w latach 80. i 90. obiektu od dłuższego czasu niszczeje.

 

rozmawiał Mikołaj Szuszkiewicz

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram