Stefan Kraft po triumfie w PŚ: „Ogarnia mnie euforia”

Stefan Kraft, fot. Julia PiątkowskaStefan Kraft zwycięskim skokiem na odległość 250 metrów zwieńczył swój triumf w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata 2016/20117. W ostatnim konkursie indywidualnym tej zimy zawodnik powiększył przewagę nad swoim najgroźniejszym rywalem, Kamilem Stochem z 86 do 141 „oczek”. Tym sposobem zdeklasował rywali zarówno w zmaganiach na „Letalnicy”, jak i w rywalizacji o Kryształową Kulę.

 

Podczas ostatniego tej zimy konkursu w słoweńskiej Planicy doszło do ostatecznego rozstrzygnięcia walki o najważniejsze narciarskie trofeum. Przed niedzielnym konkursem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Stefan Kraft z kilkudziesięciopunktową przewagą wyprzedzał drugiego Kamila Stocha, jednakże różnica 86 punktów wydawała się, przynajmniej z matematycznego punktu widzenia, możliwa do odrobienia. Dodajmy, że obaj panowie mieli na koncie identyczną liczbę zwycięstw w pucharowych zmaganiach, co miałoby znaczenie, gdyby w finałowej rywalizacji doszło do zrównania się dorobków punktowych obu zawodników – jak miało to miejsce w finale sezonu 2014/2015, kiedy zaciętą batalię o Kryształową Kulę stoczyli: Severin Freund i Peter Prevc. Austriak już w swojej pierwszej próbie nie pozostawił cienia wątpliwości, że to właśnie on zasługuje na miano najlepszego skoczka sezonu 2016/2017. Podwójny mistrz świata z Lahti pofrunął na 250. metr, nokautując tym samym rywali. Sklasyfikowany na piątym miejscu Stoch tracił do lidera konkursu 27,5 punktu. Z uwagi na pogarszające się warunki pogodowe, finałowa seria konkursu lotów została odwołana, zatem za oficjalne wyniki uznano te z pierwszej rundy.

Mój skok był rewelacyjny. Brakowało tylko telemarku, aczkolwiek trudno było go wykonać po lądowaniu na takiej odległości – ocenił Austriak. – Czuję się bardzo dobrze. Dalekie loty sprawiają mi naprawdę dużą przyjemność. Zawsze jestem bardzo zadowolony, ale i zaskoczony lądując tak daleko – dodał triumfator zakończonej dziś odsłony PŚ.

Podium turnieju Raw Air w 2017 r.: Kamil Stoch, Stefan Kraft i Andreas Wellinger, fot. Przemek Wardęga
Podium turnieju Raw Air w 2017 r.: Kamil Stoch, Stefan Kraft i Andreas Wellinger, fot. Przemek Wardęga

Miniony sezon zimowy bez wątpienia był najlepszym w wykonaniu Krafta. Niespełna 24-letni zawodnik ośmiokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium, trzy razy był drugi, natomiast sześciokrotnie zadowalał się trzecim miejscem. Na 26 konkursów indywidualnych, w których wystąpił, aż 17 razy kończył zmagania w topowej trójce. Warto dodać, że skoczek reprezentujący klub SV Schwarzach-Salzburg tylko dwa razy wypadł poza czołową „dziesiątkę” zawodów: w jednoseryjnym konkursie w Innsbrucku zajął 18. miejsce, a podczas zmagań kończących 65. Turniej Czterech Skoczni w Bischofshofen wylądował na 25. lokacie. Dodajmy, że najwyżej w dotychczasowej karierze Kraft plasował się na trzecim miejscu klasyfikacji generalnej w sezonie 2014/2015, natomiast rok temu został sklasyfikowany jako 6. zawodnik sezonu. Obecną odsłonę PŚ rodak Thomasa Morgensterna zakończył z dorobkiem 1665 punktów.

Można powiedzieć, że od wygranych na skoczni do lotów w Obersdorfie Austriak był wręcz nie do zatrzymania. Świadczą o tym dwa złote medale wywalczone indywidualnie na normalnej oraz dużej skoczni podczas Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym w Lahti, triumf w norweskim turnieju Raw Air, zwycięstwo w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata 2016/2017 oraz Mała Kryształowa Kula za wygraną w klasyfikacji lotów.

Niewiarygodne, że dzisiaj ponownie triumfuję. Miniony sezon przyniósł ze sobą wiele pięknych chwil, każde wydarzenie było czymś specjalnym. Końcowe zwycięstwo w Pucharze Świata jest realizacją wyznaczonych na cały sezon osobistych celów. Z pewnością znajduję się teraz w kulminacyjnym punkcie swojej kariery. Do tego zawsze zmierzałem – dobitnie oświadczył rekordzista świata w długości skoku narciarskiego. – Teraz, kiedy już wygrałem Kryształową Kulę, ogarnia mnie euforia – podsumował triumfator sezonu 2016/2017 na antenie rodzimej telewizji.

 

Źródło: informacja własna / krone.at /  kleinezeitung.at / oesv.at

Dominika Szajda

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram