Kamil Stoch: „Nie przepadam za skocznią w Wiśle, ale potrafię na niej dobrze skakać”

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)Kamil Stoch spokojnie rozpoczął letnią rywalizację w Wiśle Malince. Treningowy skok na 119,5 metra dał mu 5. lokatę, natomiast w kwalifikacjach lądując na 123. metrze zajął 13. miejsce. 30-letni reprezentant Polski sam przyznał, nie przepada za obiektem im. Adama Małysza, jednak przy odpowiednio wysokiej formie także w Beskidach jest w stanie oddawać dobre skoki.

 

Stoch zapytany o obiekt im. Adama Małysza, stwierdził, że nie do końca odpowiada mu jej profil. – Nie przepadam za skocznią w Wiśle Malince, ale przyznaję, że kiedy czuję się mocny, potrafię na niej skakać daleko i dobrze. Bywa, że się na niej męczę i sobie na niej nie radzę, jednak uważam, że teraz jestem w stanie oddawać na niej dobre skoki.

Podopieczny trenera Horngachera przyznał, że nie dzieli skoków na letnie i zimowe i do obu okresów podchodzi z takim samym poziomie koncentracji. – Do letnich zmagań pochodzę tak samo jak do zimowych, a do treningów tak samo jak do zawodów, ponieważ dobrą dyspozycję wypracowuje się własnie na treningach. Na zawodach jest jednak więcej emocji.

Okazuje się, że przygotowania biało-czerwonej ekipy do sezonu olimpijskiego nie różniły się w dużej mierze od tych zeszłorocznych. – Jeżeli coś jest dobre, to nie powinno się tego zmieniać. Ubiegły sezon pokazał, że nasz system przygotowań fizycznych jest bardzo dobry. Każdy ma szansę się rozwijać i iść do przodu, ale jednak pewne szczegóły trzeba zmieniać – urozmaicenia treningu są wręcz wskazane. Jeżeli trening jest monotonny, to szybko nam się nudzi i nie daje rezultatów. Teraz wszystko jest na dobrej drodze – wytłumaczył Stoch, a zapytany o długi czas spędzany w gronie drużyny, odparł ze śmiechem: – Wspólne przebywanie daje się nam we znaki szczególnie podczas dłuższych wyjazdów, kiedy mamy się trochę nawzajem dość. Na szczęście same treningi czy zgrupowania nie trwają zbyt długo. Jesteśmy 5 dni na zgrupowaniu, potem jesteśmy 1,5 tygodnia w domu, więc nie nudzimy się sobą i nie szukamy zaczepki, raczej wracamy wypoczęci i naładowani pozytywną energią.

Dwukrotny mistrz olimpijski z 2014 roku z Soczi już w czasie nadchodzącej zimy będzie bronił tytułów na obiektach w południowokoreańskim PyeongChang. Jak podchodzi do tej rywalizacji? – Te igrzyska będą się trochę różniły od poprzednich. Mam już bardzo dużo doświadczenia ale też zdaję sobie sprawę, że nikt nie da mi nic za darmo. Nie ma żadnych przywilejów ani ułatwień, każdy zawodnik z czołówki będzie startował z tego samego pułapu i wszyscy będą mieli podobne szanse. Nie myślę jeszcze o igrzyskach, myślę o tym co jest tu i teraz, żeby skakać jak najlepiej – zapewnił, po czym dodał: – Jestem zdrowy i z tego się najbardziej cieszę. Mogę wstać rano i iść  na trening w pełni sił i w dobrej kondycji fizycznej. Potrzeba nam na tę chwilę zdrowia, dużej dawki wysiłku fizycznego, a potem dobrego jedzenia i wygodnego łóżka.

 

notowali w Wiśle: Bartosz Leja, Magdalena Janeczko

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram