Zniszczoł po Beskydy Tour: „Szkoda, byłem bardzo blisko trójki” (WIDEO)

Aleksander Zniszczoł (fot. Julia Piątkowska)

Aleksander Zniszczoł (fot. Julia Piątkowska)

Aleksander Zniszczoł (fot. Julia Piątkowska)Po piątkowym konkursie w Szczyrku do Aleksander Zniszczoł był właścicielem plastronu lidera Turnieju Beskidzkiego. W Wiśle stracił zieloną koszulkę na rzecz Klemens Murańki, natomiast we Frenstacie spadł z podium klasyfikacji generalnej. Co mówił po zakończeniu tournée? – Przyszło zmęczenie, bo każdy konkurs był na 110 procent.

 

Bardzo interesująca batalia o triumf w polsko-czeskim Beskydy Tour 2017 rozpoczęła się na skoczni Skalite HS-106 w Szczyrku. Tam Zniszczoł zwyciężył uzyskując minimalną przewagę punktową nad Murańką. Podczas kolejnych, deszczowych zmagań w Wiśle (na skoczni im. Adama Małysza HS-134), reprezentant gospodarzy zajął 4. miejsce, a w klasyfikacji generalnej przypadła mi trzecia lokata. Finałowa rywalizacja we Frenstacie nie poszła po myśli 23-letniego reprezentanta polskiej kadry B – 14. lokata sprawiła, że w ostatecznej klasyfikacji generalnej Turnieju Beskidzkiego zajął 5. miejsce. Ominęło go więc zarówno podium, jak i gratyfikacja finansowa.

Co Zniszczoł mówił po swoich skokach na obiekcie im. Jiri Raski HS-106? – Konkurs był bardzo trudny, trzeba było mieć szczęście. Skocznia we Frenstacie ma bardzo trudne przejście, ale trenowaliśmy na niej wcześniej i byliśmy na to gotowi. Skoki były poprawne, ale nie było w nich błysku. Myślę, że przyszło też zmęczenie, bo każdy konkurs był na 110 procent – stwierdził.

Zapytany o ocenę całego beskidzki cyklu, odparł: – Poprawna. Trudno, dzisiaj nie wyszło, trzeba się z tym pogodzić, przyłożyć się jeszcze bardziej i to poprawić, żeby z konkursu na konkurs była większa powtarzalność. W skokach jest powtarzalność, ale widać, że siedzi to w zmęczeniu. Na pewno duża rezerwa jest w powietrzu. Myślę, że po paru zgrupowaniach wszystko „zatrybi” i będzie dobrze.

W związku z mniej efektywnymi próbami Zniszczoła w drugim i trzecim etapie Beskydy Tour, najlepszym reprezentantem naszego kraju okazał się Klemens Murańka, który odebrał najważniejsze trofeum. Jak podopieczny trenera Radka Zidka komentował zwycięstwo kolegi z drużyny? – Mnie nie udało się tego obronić, gratulacje dla Klimka, fajnie że wygrał. Mi trochę tego szkoda, bo byłem bardzo blisko trójki – zauważył, a zapytany o to, czy podczas turnieju w kadrze B panowała wewnętrzna rywalizacja, odparł: – Myślę, że nie. W sumie nie rozmawialiśmy o skokach. Każdy robi to co może i skacze to, co umie.

Po zadowalających startach w czasie ostatnich dni, skoczek z Wisły otrzymał szansę na zmagania w letnich zawodach najwyższej rangi. W czasie najbliższego weekendu Aleksander Zniszczoł wraz z Klemensem Murańką, Janem Ziobrą i Krzysztofem Miętusem wezmą udział w konkursach FIS Grand Prix w japońskiej Hakubie.

 

 

korespondencja z Frenstatu, Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram