Jonathan Learoyd dla SP: „Do końca życia nie zapomnę 66. TCS”

Jonathan Learoyd, fot. Magdalena Janeczko

Jonathan Learoyd (fot. Magdalena Janeczko)

Końcówka ubiegłego roku była zaskakująca w wykonaniu 17-letniego Jonathana Learoyda. Młodziutki Francuz w fenomenalnym stylu wygrał PK w Engelbergu i przebojem wdarł się do kadry narodowej trójkolorowych, po czym został powołany 66. TCS, na którym spisał się lepiej niż dwa razy starszy Decombes-Sevoie. Jak Learoyd ocenia te doświadczenia?

 

Magdalena Janeczko: Ostatnie tygodnie były dla Ciebie bardzo intensywne: wygrałeś PK w Engelbergu, debiutowałeś w PŚ, wystąpiłeś w niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni. Jak czujesz się po tych wszystkich doświadczeniach?

Jonathan Learoyd: Wszystkie te wydarzenia były dla mnie niespodzianką, nie spodziewałem się tak dobrej passy. Ten czas wiele mnie nauczył, na pewno zapamiętam te doświadczenia do końca życia, szczególnie 66. TCS.

 

Jak oceniasz swoje występy w TCS? Co sprawiło Ci największą trudność?

66. TCS był dla mnie czymś niesamowitym. Przede wszystkim atmosfera podczas moich skoków była niesamowita i sprawiało mi to dużo przyjemności. Z drugiej strony, turniej był wyczerpujący i stresujący, ponieważ nie przywykłem do takiego rodzaju konkursów. Dlatego też zapadła decyzja o zakończneniu moich występów po konkursach w Niemczech. Potrzebowałem regeneracji.

 

W Oberstdorfie Twoim przeciwnikiem z pary był drugi najlepszy skoczek poprzedniego TCS, Piotr Żyła. Czy czułeś szczególną presję związaną z rywalizacją z bardziej utytułowanym i doświadczonym zawodnikiem?

Podczas pojedynku z Piotrem nie myślałem o presji. Wiedziałem, że jest bardzo dobrym skoczkiem i że moją jedyną szansą w tym starciu jest pełna koncentracja na mojej próbie.

 

Były lider tegorocznego PK, a także Twój rówieśnnik, Tomasz Pilch, nie otrzymał szansy startu w niemieckich konkursach TCS, mimo że – podobnie jak Ty – był w wysokiej formie w przededniu turnieju. Co myślisz o tej decyzji?

Nie znam Tomka zbyt dobrze, więc trudno mi oceniać decyzję jego trenera, nie znam też okoliczności. Tak czy inaczej, wierzę, że był to najlepszy możliwy wybór.

 

Kondycja francuskich skoków pozostawia od dłuższego czasu wiele do życzenia: obecnie tylko jeden skoczek pojawia się regularnie w konkursach PŚ. Jak myślisz, gdzie leżą powody takiego stanu rzeczy?

Wydaje mi się, że francuskie skoki przechodzą teraz proces przemiany. Mamy u siebie dobre skocznie, nowoczesną infrastrukturę sportową oraz całe zaplecze potrzebne, aby konkurować z najlepszymi. Stanowimy młodą grupę i dopiero czas pokaże czy rozwiniemy się w dobrym kierunku. Dlatego musimy pracować ciężko i sumiennie.

 

rozmawiała Magdalena Janeczko

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram