Maciej Maciusiak dla SP: „Tomek Pilch to wielki talent, już to pokazuje”

Maciej Maciusiak (fot. Bartosz Leja)

Maciej Maciusiak (fot. Bartosz Leja)

Maciej Maciusiak (fot. Bartosz Leja)Już dziś podopieczni trenera Macieja Maciusiaka z polskiej kadry C wezmą udział w indywidualnym konkursie Mistrzostw Świata Juniorów w Kanderstegu. Do Szwajcarii prowadziła ich jednak długa droga i intensywne treningi, które ukształtowały już jedną zimową rewelację, Tomasza Pilcha. – To wielki talent, ale sukcesy ma odnosić w przyszłości – mówi szkoleniowiec.

 

Kuźnia talentów u Maciusiaka

W kadrze C, pod okiem Macieja Maciusiaka trenuje obecnie sześciu polskich juniorów – Bartosz Czyż, Kacper Juroszek, Karol Niemczyk, Tomasz Pilch, Damian Skupień i Paweł Wąsek. Jak szkoleniowiec ocenił aktualne możliwości swoich podopiecznych?

Wyróżnia się trójka. Tomek Pilch, Paweł Wąsek i Bartek Czyż. Tomek pokazał, że może walczyć w Turnieju Czterech Skoczni, a w Pucharze Kontynentalnym może walczyć nawet z najlepszymi. Staramy się wszystkich pociągnąć do góry, może jeszcze wszystkim to nie wychodzi, ale najważniejsze jest to, że lato przepracowaliśmy bardzo solidnie i z tego jestem bardzo zadowolony. Chwała zawodnikom za to, że praktycznie wszystko zrealizowaliśmy. Oni uczą się wykonywać tę pracę i mają odnosić sukcesy w przyszłości -ocenił Maciusiak.

W juniorskiej grupie tej zimy wyraźnie wyróżnia się jednak 17-letni Pilch, który wygrał konkursy Pucharu Kontynentalnego w kanadyjskim Whistler i fińskie Ruce nieopodal Kuusamo, a przez pewien czas był nawet wyraźnym liderem klasyfikacji generalnej całego cyklu. – Tomek skakał bardzo dobrze, wiedzieliśmy to już jadąc do Kanady. Trójka Pilch, Wąsek, Czyż skakała naprawdę dobrze podczas ostatniego zgrupowania w Ramsau przed odlotem na pierwsze konkursy. Mieliśmy porównanie z trenującymi tam Niemcami i Austriakami. Wtedy mówiłem moim zawodnikom, że wystarczą im ich dobre skoki, bo nie odbiegali od rywali, a nawet byli lepsi. W Whistler Tomek ze skoku na skok prezentował się coraz lepiej. Z tą świadomością, że wszystko gra, udowodnił to w Kuusamo. Tam mieliśmy obawy, bo wcześniej nie skakaliśmy na tak dużej skoczni. Wiadomo jakie bywają są warunki. Na szczęście pierwszy dzień był bardzo bezpieczny, bo jeśli mocno by wiało, było zagrożenie, że nawet tam nie wystartujemy – opowiada nam szkoleniowiec biało-czerwonych.

 

Pilch jak Schlierenzauer?

Spoglądając na poczynania Tomasza Pilcha w narciarskiej „drugiej lidze”, można przypomnieć sobie niezwykłą karierę Gregora Schlierenzauera, który już jako nastolatek przebojem wskoczył do ścisłej światowej czołówki odnosząc sukcesy w zawodach najwyższej rangi. – W sporcie wszystko jest możliwe, jednak niczego nie można zagwarantować. Chłopcy muszą nauczyć się pracować. Co przyniesie przyszłość? To są skoki narciarskie. Oby obyło się bez żadnej kontuzji. Tomek to wielki talent, już pokazuje to na arenie międzynarodowej – stwierdził Maciusiak zapytany o Austriaka. O randze zawodów, do których Pilch powinien być nominowany, szkoleniowiec mówi krótko: – Staraliśmy skupiać się na Mistrzostwach Świata Juniorów, ale po drodze Tomek już wystartował już w Turnieju Czterech Skoczni, regularnie startuje w Pucharze Kontynentalnym, ostatnio odpuściliśmy nawet PK w Turcji i postawiliśmy na start w PŚ Zakopanem, gdzie Tomek nawet zapunktował. Teraz przed nami juniorski czempionat w Szwajcarii.

Poza szeroko opisywanym siostrzeńcem Adama Małysza, w juniorskiej kadrze w różnym okresie wyróżniali się także Paweł Wąsek oraz Bartosz Czyż. – Jeśli chodzi o młodych zawodników, nie wiadomo, który nagle zacznie skakać dobrze, a który przestaje. To jest moment. Nawet my trenerzy czasem nie wiemy, czemu jeden z nich odskakuje 10 metrów dalej – tłumaczy Maciusiak. – Czyż i Wąsek to zawodnicy pokroju Pilcha. Paweł już w zeszłym sezonie pokazywał, że ma wielki talent i smykałkę do skoków narciarskich. Teraz, podobnie jak Bartek skacze w kratkę. Mają „bomby”, ale co trzeci skok – dodaje.

 

Biegun, Stękała… i młody Maciusiak

Po kilkumiesięcznej przerwie w sportowej karierze, do skoków narciarskich powrócili Krzysztof Biegun oraz Andrzej Stękała, przed kilkoma laty uważani za największe talenty w polskim narciarstwie. Ta dwójka oficjalnie trenuje aktualnie poza grupami szkoleniowymi PZN, jednak szkoleniową radą podczas zgrupowań wspiera ich właśnie Maciusiak. – Troszkę brakuje im treningów z lata. Oni mieli jednak przerwę w najważniejszym okresie, gdzie trzeba było mocno trenować, obyć się na skoczni, a później jechać na pierwszy śnieg. Im tego zabrakło – stwierdził 35-letni trener z Chochołowa. – Krzysiek i Andrzej dostali jednak propozycję z Polskiego Związku Narciarskiego. Pogadaliśmy i oni sami wiedzą na czym teraz stoją. Ten sezon może nie jest jeszcze do końca stracony, ale od wiosny trzeba będzie bardzo często pracować, żeby dojść do takiego poziomu na jakim byli. Jeden wygrał konkurs Pucharu Świata, drugi zajmował miejsca koło dziesiątki. Stać ich na dobre skakanie – ocenił.

Podczas jednego z treningów na mniejszych skoczniach w Zakopanem wraz z trenerem Maciejem Maciusiakiem spotkaliśmy jego syna, 10-letniego Mateusza, który nie tylko stawia pierwszej kroki w narciarstwie, ale także ma już na swoim koncie sukcesy w dziecięcych zawodach rozgrywanych na polskich skoczniach. Jak trener polskich juniorów widzi przyszłość syna w sporcie? – Ciężko powiedzieć jak się losy potoczą, czy wybierze piłkę, czy skoki, czy jeszcze coś innego. Jest jeszcze młody i musi to być dla niego zabawa. Jak już dojdzie do takiego poziomu, żeby być w kadrze, to… raczej szybciej ja odejdę, niż będziemy razem trenować – zakończył ze śmiechem.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram