Austriacy kuszą Horngachera. Czy PZN powienien mieć powody do obaw?

Stefan Horngacher, fot. Bartosz Leja

Stefan Horngacher, fot. Bartosz Leja

Stefan Horngacher (fot. Bartosz Leja)

Niecałe dwa sezony pracy, wygrana w Pucharze Narodów, cztery medale mistrzostw świata i dwa medale olimpijskie – to bilans trenera Stefana Horngachera w pracy z reprezentacją Polski. Nic więc dziwnego, że tuzy skoków narciarskich mają chrapkę na zatrudnienie szkoleniowca Polaków. Który kraj wybierze Horngacher? I czy PZN powinien mieć powody do obaw?

 

Cztery najlepsze drużyny konkursu drużynowego w Pjongczangu, czterej austriaccy szkoleniowcy. Wśród nich Alexander Stoeckl, Werner Schuster i Stefan Horngacher – największe tuzy gniazda trenerskiego. Na dokładkę – Heinz Kuttin, jeszcze sezon temu cieszący się z sukcesów Stefana Krafta, dziś publicznie wylewający żale na swoich zawodników po nieudanych igrzyskach. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej jeden z czwórki w sezonie 2018/2019 zmieni miejsce pracy. Coraz głośniej mówi się o tym, że o zmianę może pokusić się też Stefan Horngacher. Tego z pewnością nie życzą sobie polscy kibice.

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner teoretycznie uspokaja fanów skoków Stocha i spółki. – Odbyłem rozmowę ze Stefanem i dyrektorem Adamem Małyszem. Była ona długa i bardzo dobra. Złożyłem mu oczywiście propozycję kontynuacji. Praktycznie wszystko sobie omówiliśmy, a do tematu wrócimy po kończących sezon zawodach w Planicy. Stefan wraca teraz do domu, gdzie chce wszystko omówić z rodziną – mówi w wywiadzie z Wojciechem Krukiem-Pielesiakiem dla serwisu Eurosport.interia.pl. Czyli nie mówi nic nowego. Wciąż możemy zastanawiać się, czy ktoś Austriaka nam nie podbierze.

Nieco skomplikowany scenariusz kreśli niemiecki „Sport Bild”. Według gazety Kuttin wypełni kontrakt w Austrii (do końca sezonu 2018/2019) i zastąpi go Werner Schuster (ponoć mający chęć na odejście z reprezentacji Niemiec). Wówczas Niemców przejąłby Horngacher. W takie rozwiązanie nie wierzy komentator niemieckiego Eurosportu Matthias Bielek, cytowany przez Sport.pl. – Nie było rozmowy z Horngacherem na temat jego powrotu – mówi dziennikarz, powołując się na Horsta Huettela, dyrektora sportowego Niemieckiego Związku Narciarskiego.

Jeśli jednak nie Niemcy, realną opcją dla szkoleniowca Polaków pozostaje kraj jego urodzenia. Prezes Tajner potwierdza, że Horngacher rozmawiał już nawet z prezesem austriackiej federacji. Choć w tej chwili nie doszło do żadnych ustaleń, Austria z pewnością będzie nakłaniać swojego dawnego medalistę do zajęcia się reprezentacją. W niej na lepsze momenty czekają takie nazwiska jak Kraft, Hayboeck czy Schlierenzauer. Chyba żaden obserwator karuzeli Pucharu Świata nie ma wątpliwości, że Horngacher takie momenty mógłby im zapewnić.

Czy powinniśmy martwić się, że stracimy znakomitego fachowca? Jest iskierka nadziei w wypowiedziach Tajnera. W rozmowie z Tomaszem Kalembą z Onet.pl prezes PZN twierdzi, że to nie pieniądze będą głównym warunkiem Austriaka w negocjacjach ze stroną polską. – Postawił jednak inne warunki. Jeżeli to zabezpieczymy, to nie będzie żadnego problemu z przedłużeniem umowy. Tu chodzi o bardzo nowatorskie rzeczy. Chcemy wejść ze skokami na nieodkryty dla nikogo jeszcze ląd. I ma tutaj Horngacher nasze pełne poparcie, ale będzie się to wiązało ze sporymi inwestycjami – przyznaje działacz. Tu warto zaznaczyć, że Apoloniusz Tajner jako trener kadry nie stronił od innowacji, dzięki czemu mógł wybuchnąć talent Adama Małysza. Jest więc szansa na porozumienie.

Jeżeli Horngacher ma długofalową i kompleksową wizję dotyczącą polskich skoków, nie warto zwlekać, tylko to wykorzystać. Rynek trenerski w skokach jest bardzo wąski, a szkoleniowców o tak rozwiniętej kreatywności i doskonałym warsztacie można policzyć na palcach jednej ręki. Gdybyśmy stracili ten diament, zastąpienie go nie należałoby do rzeczy najprostszych. Dobrzy trenerzy zagraniczni mogą nie być dostępni, a przedstawiciele naszej myśli szkoleniowej sami zgodnie twierdzą, że obcokrajowiec to najlepszy pomysł dla naszej kadry A. Jeśli jednak uda się zatrzymać Austriaka w Polsce, warto byłoby jednak skorzystać z jego wiedzy nie tylko w celach trenowania skoczków, ale także szkolenia trenerów. Nie tylko na wypadek, gdyby w przyszłości zapas obcokrajowców chętnych do pracy z naszymi skoczkami wyczerpał się. Także po to, by nasza młodzież przy zetknięciu z wielkim skakaniem była do niego przygotowana na więcej, niż pół gwizdka.

 

Mikołaj Szuszkiewicz

źródła: Eurosport.interia.pl / Sport.pl / Onet.pl / informacja własna

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram