Johann.Andre.Forfang_Raw.Air.Oslo.2017_fot.Maria.Grzywa

Johann Andre Forfang podjął działania, by w jego rodzinnym mieście Tromsoe powstała nowoczesna, duża skocznia. Wicemistrz olimpijski o swoim marzeniu rozmawiał z dyrektorem PŚ, Walterem Hoferem, który zapowiedział wizytę w norweskim mieście po zakończeniu sezonu. Niewykluczone, że pierwsze międzynarodowe zawody w Tromsoe odbędą się już w 2020 roku.

 

Tromsoe zamiast Trondheim?

Skocznia Granasen (K-124 / HS-140) w Trondheim, która jest przedostatnim przystankiem turnieju Raw Air, w 2020 roku ma przejść modernizację. W związku z planami jej przebudowy, organizatorzy norweskiego cyklu będą zmuszeni przenieść zawody na inny obiekt. Możliwe, że jednym z gospodarzy kolejnych edycji narciarskiego maratonu zostanie największe miasto północnej Norwegii, Tromsoe, które chciało ubiegać się nawet o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2014 i 2018 roku. Pomysły odrzucił jednak rząd „kraju Wikingów”. – Czuję, że ludzie nie chcą igrzysk w naszym regionie. Kiedy pojawia się opór, trudno zainwestować pieniądze w takie ważne wydarzenie. Możemy za to przygotowywać inne, duże imprezy Pucharu Świata. Raw Air może być jedną z nich – stwierdził urodzony w Tromsoe, Johann Andre Forfang. 22-latek już od dłuższego czasu zabiega o budowę dużej skoczni w swoich rodzinnych stronach, w których znajduje się tylko pięć małych obiektów przeznaczonych do treningów dla najmłodszych. Jeżeli zawodnicy dalej chcą się rozwijać, muszą wyjeżdżać na południe kraju. Wicemistrz olimpijski ze skoczni normalnej z PyeongChang także bardzo wcześnie wyprowadził się z domu i zamieszkał w Trondheim, by móc uprawiać skoki narciarskie. Norweski skoczek swoimi przemyśleniami podzielił się z dyrektorem Pucharu Świata, Walterem Hoferem, podczas niedawnych konkursów w fińskim Lahti. – Długo rozmawialiśmy o Tromsoe i o moich dwuletnich staraniach o rozpoczęcie budowy większej skoczni. Dyrektor Hofer był bardzo zainteresowany tym pomysłem i zaproponował, że wiosną odwiedzi moje rodzinne miasto. Chce na własne oczy zobaczyć to miejsce i dokładniej porozmawiać o planach powstania nowego obiektu. Nie mogę się doczekać tej wizyty – przyznał Forfang.

 

Konkursy w niezwykłej scenerii

Podopieczny Alexandra Stoeckla przekonuje, że warto zbudować dużą skocznię w Tromsoe i organizować na niej międzynarodowe zawody z jeszcze jednego powodu – niezwykłej atrakcyjności jego rodzinnego miasta. Położone 350 kilometrów na północ od koła podbiegunowego jest idealnym miejscem na obserwację zorzy polarnej, zwłaszcza od września do marca. – Puchar Świata byłby rozgrywany w niesamowitej oprawie, podobnie jak ostatnie zawody narciarskie w Kvaloeysletta. Wiele osób wciąż mówi, jakie świetne obrazy widzieli wtedy w telewizji. Zawody najwyższej rangi w naszym regionie gwarantują przepiękną panoramę. Konkursy w tej okolicy byłyby po prostu magiczne – zapewnił Forfang.

Do organizacji konkursów PŚ na północy Norwegii może zachęcić także wyjątkowo łagodny klimat. Dzięki fiordom, wyspom oraz wpływowi ciepłego Prądu Północnoatlantyckiego średnia temperatura zimą to zaledwie -4 stopnie Celsjusza.

Czy Forfangowi uda się wywalczyć oganizację zawodów najwyższej rangi w rodzinnym mieście? Wstępnych decyzji można spodziewać się po wizycie Hofera w Tromsoe po zakończeniu obecnego sezonu.

Katarzyna Cieślik
Źródła: nettavisen.no / dagbladet.no

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram