Niespodzianki w norweskim składzie na Turniej Czterech Skoczni!

Daniel Andre Tande (fot. Bartosz Leja)

Daniel Andre Tande (fot. Bartosz Leja)

Trener kadry Norwegii, Alexander Stoeckl, stanął przed trudnym zadaniem wyboru „siódemki”, która będzie reprezentowała Kraj Wikingów w czasie zbliżającego się 67. Turnieju Czterech Skoczni. Niestabilna forma zeszłorocznego lidera, a także naciskający na drużynę narodową młodsi zawodnicy, skłonili Austriaka do kolejnych roszad w składzie.

 

Najmocniejszym norweskim skoczkiem jest aktualnie bez wątpliwości Johann Andre Forfang, który tej zimy dwukrotnie wskakiwał już na podium – zajmował pierwsze i drugie miejsce na skoczni w rosyjskim Niżnym Tagile i głównie dzięki temu plasuje się na wysokim, piątym miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W czołowej dziesiątce mieści się ponadto Robert Johansson, który jednak wciąż szuka „olimpijskiej” formy, dzięki której w przed rokiem w PyeongChang sięgał po medale zimowych igrzysk. Ta dwójka póki co wiedzie jednak prym w ekipie austriackiego szkoleniowca i z pewnością pojawi się na starcie już w Oberstdorfie.

Dodajmy, że pewny udział w prestiżowym niemiecko-austriackim tournee już na starcie mieli ponadto: Anders Fannemel, Daniel Andre Tande i Andreas Stjernen. Mimo niezbyt zachwycającej dyspozycji każdego z tej trójki, trener Stoeckl postawił na ich doświadczenie. Trudno bowiem wyobrazić sobie Turniej Czterech Skoczni bez aktualnego mistrza świata w lotach (Tande), który ponadto ma do wyrównania pewne rachunki z sezonu 2016/2017, podczas którego w ostatnim skoku stracił szansę na triumf w 65. edycji TCS. Dodajmy, że Fannemel przed rokiem powtórzył wyczyn swojego kolegi, także plasując się na trzeciej pozycji w turniejowej klasyfikacji. Do tego dochodzi niewątpliwe doświadczenie najstarszego w norweskiej ekipie, 30-letniego Stjernena.

A poza wspomnianą piątką? Pewny występu w Niemczech i Austrii był co ciekawe nie mistrz świata juniorów i zwycięzca dwóch inauguracyjnych konkursów Pucharu Kontynentalnego w Lillehammer, Marius Lindvik, a jego… starszy o dwa lat „następca”, Robin Pedersen. To właśnie on wykorzystał nieobecność Lindvika w zmaganiach narciarskiej „drugiej ligi” w fińskiej Ruce i sięgając po dwa triumfy wysunął się na czoło klasyfikacji generalnej PK i jednocześnie sprzątnął koledze sprzed nosa występ w Turnieju Czterech Skoczni. 20-letni Lindvik o ostatnie, siódme miejsce w norweskim składzie rywalizował z Halvorem Egnerem Granerudem, jednak to właśnie ten ostatni uzupełnił ekipę Stoeckla na niemiecko-austriackie zmagania. – To był trudny wybór – przyznał szczerze 45-letni szkoleniowiec.

 

Skład reprezentacji Norwegii na 67. TCS:

  • Johann Andre Forfang (5. miejsce w PŚ 2018/2019),
  • Robert Johansson (8. miejsce w PŚ 2018/2019),
  • Anders Fannemel (20. miejsce w PŚ 2018/2019),
  • Halvor Egner Granerud (21. miejsce w PŚ 2018/2019),
  • Daniel Andre Tande (37. miejsce w PŚ 2018/2019),
  • Andreas Stjernen (38. miejsce w PŚ 2018/2019),
  • Robin Pedersen (nieklasyfikowany).

 

Norwegowie czekają na wygranie Turnieju Czterech Skoczni już 12 lat. Ostatni zawodnikiem z Kraju Wikingów, który tego dokonał był Anders Jacobsen, który w debiutanckim sezonie 2006/2007 zachwycił narciarski świat. Od tego czasu na podium generalki stawali co prawda Tom Hilde (dwukrotnie), ponownie Jacobsen, a także wspomniani już Tande i Fannemel, jednak Złoty Orzeł przez ponad dekadę nie zawędrował do Krainy Fiordów. Jak będzie tym razem?

 

źródło: skiforbundet.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram