Gregor Schlierenzauer dla SkokiPolska.pl: Cieszę się z powrotu do Pucharu Świata

Gregor Schlierenzauer (fot. Martyna Ostrowska)

Wraca – zmotywowany, pełen energii i nadziei, że dobra passa znów sobie o nim przypomni. Odzyskanie radości ze skakania było głównym celem Gregora Schlierenzauera w trakcie przygotowań do kolejnej zimy. Czy mu się to udało? Przekonajcie się sami!

 

Sezon zimowy rozpocznie się lada chwila. Jak Twoje samopoczucie?

– Jestem bardzo zmotywowany i pozytywnie nastawiony do zimy. Lato było udane, przyniosło dużo dobrych chwil. Czuję, że zrobiłem spory krok naprzód, co daje ogromną satysfakcję, ale pamiętam, że muszę wykazać się sporą cierpliwością. Wciąż nie zawsze jest mi łatwo, ale moim celem na nadchodzące miesiące jest skakanie na najwyższym poziomie. Wiem, że potrzebuję na to czasu, jednak obrana przeze mnie droga jest jasna, a cele konkretne i jak najbardziej realne.

 

Stawiasz sobie cele wynikowe?

– Jedną z najważniejszych imprez w sezonie będą mistrzostwa Świata w lotach, ale nie zaprzątam sobie głowy medalami, to nie moja bajka. Najpierw krok po kroku muszę budować swoją pewność siebie i dyspozycję, potem mogę pomyśleć o rywalizacji z czołówką. Skoki nieustannie są moją pasją, ale wszystko okaże się na skoczni.

 

Puchar Świata tradycyjnie startuje w Wiśle. Co sądzisz o tamtejszej skoczni i kibicach?

– Zawsze cieszymy się na wyjazdy do Polski. Austria, Niemcy i właśnie Polska to miejsca z najbardziej zagorzałą publiką, która dopinguje nas za każdym razem i bez wyjątku. Skocznia jest w porządku, mimo, że w ubiegłych latach nie do końca potrafiłem sobie z nią poradzić. To samo przytrafiło mi się latem. Byłem naprawdę blisko, ale w 100% “nie poczułem” obiektu w Wiśle. Mam nadzieję, że poprawię się w nadchodzącym tygodniu. Oby pogoda dopisała, wtedy nie będzie problemu na rozbiegu, który bywa nieco uciążliwy.

 

Planujecie treningi na śniegu przed wyjazdem do Polski?

– Nie, ale w planie mamy treningi na skoczni. Jeśli warunki na to pozwolą w poniedziałek i wtorek będziemy skakać na igelicie w Innsbrucku. Tutaj mamy do dyspozycji najazd lodowy, co jest dla nas świetnym rozwiązaniem. Typowo zimowe skakanie zacznie się już w Wiśle.

 

W zeszłym tygodniu trenowaliście w Garmisch-Partenkirchen. Jak podsumujesz to zgrupowanie?

– Skocznia w Ga-Pa należy do moich ulubionych, dlatego zawsze cieszę się, kiedy wracamy tam trenować. Warunki były sprzyjające, oddałem kilka niezłych skoków, ale wciąż szukam swojego rytmu. Brakuje mi kropki nad “i”.

 

Wróciłeś do reprezentacji, nie jesteś jednak nowicjuszem. Odczuwasz więcej presji?

– Zupełnie tak do tego nie podchodzę. To, że jestem tutaj dzisiaj, a za kilka dni pojadę do Wisły na pierwsze konkursy Puchar Świata, to coś niesamowitego, biorąc pod uwagę jaką drogę przeszedłem, aby wrócić. Robię to dla siebie, nie narzucam sobie dodatkowej presji, staram się odcinać również te zewnętrzne spekulacje na mój temat. Zeszły rok był dla mnie wielką próbą. Wykluczenie z kadry narodowej, brak występu na MŚ w Seefeld…Różne myśli kłębiły się wtedy w mojej głowie, również te o zakończeniu kariery. Starałem się spojrzeć na moją sytuację z rozmaitych perspektyw i na szczęście znalazłem dobre rozwiązania, zacisnąłem zęby i ruszyłem dalej. Jak widać przyniosło to zamierzone efekty, dzięki którym możemy dzisiaj rozmawiać. Moim wielkim idolem jest Tiger Woods, który miał 10-letnią przerwę pomiędzy największymi sukcesami. Jest on wielką motywacją, a jego przykład pomógł mi w trudnych momentach. Wciąż kocham mój sport i nie poddam się tak łatwo.

 

Co najbardziej pomogło Ci w powrocie?

– Przede wszystkim ja sam musiałem dojść do pewnych wniosków, zastanowić się, co robię źle, dlaczego inni są dużo lepsi. Oczywiście wsparcie trenerów jest również niezwykle ważne. Miałem to szczęście, że trafiłem na zaufane osoby i teraz widać tego efekty [Gregor Schlierenzauer współpracuje z Wernerem Schusterem – przyp. red.].

 

Jaka atmosfera panuje w drużynie przed startem sezonu?

– Jest bardzo fajnie, ponieważ wszyscy jesteśmy w podobnym wieku. Każdy z nas ma za sobą inne historie, porażki i sukcesy. Trenerzy i cały zespół dbają, żeby niczego nam nie brakowało.

 

Czego życzy sobie Gregor Schlierenzauer na nadchodzące miesiące?

– Przede wszystkim mam nadzieję, że będę w pełni zdrowy i ominą mnie kontuzje. Liczę na wiele ekscytujących momentów wywołujących gęsią skórkę i na to, że będę cieszył się z każdego kolejnego konkursu!

 

Korespondencja z Innsbrucku: Martyna Ostrowska

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram