Bjoern Einar Romoeren o walce z chorobą: „Robi się coraz ciężej. Staram się spędzać czas z rodziną”

Bjoern Einar Romoeren (fot. archiwum zawodnika / Facebook.com/romoerenofficial)

Bjoern Einar Romoeren (fot. archiwum zawodnika / Facebook.com/romoerenofficial)

W lipcu jeden z najlepszych norweskich skoczków narciarskich w historii, Bjoern Einar Romoeren, poinformował, że zmaga się z chorobą nowotworową. Od tego czasu były rekordzista świata w długości lotu walczy z rakiem i przechodzi kolejne, wyczerpujące etapy leczenia. Ostatnio poinformował fanów na temat swojej sytuacji zdrowotnej. – Im bliżej końca leczenia, tym bardziej się męczę – powiedział w wywiadzie opublikowanym na profilu norweskiego teamu na Facebooku.

 

Wyczerpujące leczenie trwa

Kiedy w lipcu narciarskie środowisko obiegła wiadomość o poważnej chorobie 38-letniego byłego norweskiego zawodnika, wiele osób było w szoku. Sam zainteresowany nie zamierzał jednak się poddawać i zapowiedział walkę ze złośliwym nowotworem (mięsakiem Ewinga), który został wykryty w jego biodrze. Jak obecnie ma się Bjoern Einar Romoeren?

Nadal przechodzę chemioterapię. Skończyłem już radioterapię, ale nadal muszę się pokazywać w szpitalu i dopiero w przyszłym roku, za kilka miesięcy, kiedy zakończę leczenie, będę mógł rozpocząć powrót do formy. Okresy pomiędzy zabiegami są teraz trudniejsze niż na początku, chociaż i wtedy nie byłem przyzwyczajony do chemioterapii. To było czymś nowym i trudnym – przyznaje były reprezentant Norwegii. – Z jednej strony ten czas minął dość szybko, dużo się działo. Z drugiej było ekstremalnie nudno. Jedyne, co miałem do zrobienia, to chemioterapia w jeden tydzień, po której byłem bardzo zmęczony i próbowałem odbudować siły na następny zabieg. Nie ma wtedy energii, żeby robić cokolwiek innego poza leczeniem – dodaje.

Zapytany o postęp w radzeniu sobie z poważną chorobą, odparł: – Właściwie to nie wiem, nie jestem lekarzem. Ale sami lekarze wciąż się uśmiechają, więc mam nadzieję, że jest okej. Na pewno robi się coraz ciężej. Teraz, im bliżej końca leczenia, tym bardziej się męczę. Dołujące jest też to, że nie mogę chociażby wyjść z łóżka, a chciałbym robić coś więcej niż tylko leżeć. To żadna frajda.

 

Rodzina, spotkanie z królem i… skoki ciekawsze niż Netflix

Bjoern Einar Romoeren z czasów sportowej kariery (fot. Kata Deak)
Bjoern Einar Romoeren z czasów sportowej kariery (fot. Kata Deak)

Romoeren opowiedział także o tym, czym zajmuje swój czas pomiędzy kolejnymi wyczerpującymi zabiegami. – Staram się spędzać jak najwięcej czasu z moimi dziećmi, moją rodziną, ale czas leci niespodziewanie szybko – podkreślił. Wielokrotnie zaznaczał, że sił w chorobie dodaje mu żona Martine, a także dzieci, dwuletni syna i narodzona latem, niespełna roczna córeczka.

Zawodnik, który w 2005 roku w Planicy poszybował na rekordową odległość 239 metrów zaznaczył, że śledzi też poczynania swoich młodszych kolegów na skoczniach świata. – Sezon fajnie się zaczął dla chłopaków, cieszę się z tego. Oczywiście nie mogę się doczekać Turnieju Czterech Skoczni… Mam nadzieję, że norweska drużyna nadal będzie dobrze skakać i wreszcie będzie coś ciekawszego do oglądania niż Netflix.

W ostatnim czasie ośmiokrotny zwycięzca konkursów Pucharu Świata miał również okazję do wyjątkowego spotkania. W pałacu w Oslo razem z żoną miał okazję odwiedzić norweską rodzinę królewską. – To nie jest kolacja, na którą się chodzi co weekend. Spotkanie z królem to coś, co zdarzyło mi się kilkakrotnie wcześniej, ale to zawsze wielka przyjemność. Zwłaszcza teraz, ponieważ był tam też prezydent Słowenii. Świetnie bawiliśmy się rozmawiając o skokach i lotach narciarskich. To ważne, aby mieć ciekawe zajęcia w tym trudnym okresie – powiedział po wizycie u króla Haralda V.

 

Ważny apel: Zostańcie dawcami krwi

38-latek podczas jednego z etapów ciężkiej choroby korzystał z krwi, którą wcześniej oddali honorowi dawcy. W związku z tym Norweg wystosował ważny apel. – To ważne, aby wszyscy sprawdzili, czy mogą zostać dawcami krwi. To coś, co wyprodukujesz na nowo, następnego dnia, jeżeli jesteś zdrowy. Nie wiedziałem jednak, jak wielu pacjentów oddziałów onkologicznych potrzebuje tej krwi i ile jej potrzeba. Zawsze myślałem, że jest ona potrzebna podczas operacji, ale sam już kilkukrotnie potrzebowałem krwi, aby poprawić swoje wyniki. W związku z tym proszę, dowiedzcie się, czy możecie oddawać krew i pomóżcie w ten sposób szpitalom. To bardzo ważne i nic nie kosztuje… Trochę czasu i krwi, a można pomóc tak wielu ludziom – podsumował Romoeren.

Sympatycznemu norweskiemu zawodnikowi życzymy siły do walki z chorobą i powrotu do zdrowia. Przyłączamy się też do apelu związanego z krwiodawstwem!

Cały wywiad z Bjoernem Einarem Romoerenem na stronie Hopplandslaget na Facebooku >>>

 

Anna Libera, Bartosz Leja
źródło: Hopplandslaget / Facebook

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram