Żyła przegrał szansę na podium: „Popłynąłem na prostocie”

Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Polscy skoczkowie mieli mieszane odczucia po sobotnim konkursie Pucharu Świata w Niżnym Tagile. W obu rundach Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła radzili sobie ze zmiennym szczęściem. Niektórzy mieli też pecha do warunków wietrznych. Największe nadzieje można było wiązać z Żyłą, który na półmetku zmagań był wiceliderem. – Byłem przygotowany, wszystko grało. Popłynąłem na prostocie – komentował po konkursie.

 

Żyła: „Byłem przygotowany”

Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Dzięki pierwszemu skokowi na odległość 131 metrów, Piotr Żyła był wiceliderem konkursu. Wówczas mógł korzystać z wiatru pod narty rzędu 0,78 m/s. W finałowej rundzie sprzyjające podmuchy był nieco słabsze (0,49 m/s) i mogło się wydawać, że była to jedna z głównych przyczyn znacznie słabszej próby (112 metrów) i spadku na 24. miejsce.

Sam Wiślanin przyznawał jednak, że w bliższym locie sporo było jego winy. – To nie sport pokazuje brutalne oblicze, tylko ja. Byłem przygotowany, wszystko grało, a popłynąłem na prostocie. Popełniłem kilka błędów, których nie powinienem popełnić. Nawet nie w powietrzu, bo to wszystko dzieje się wcześniej – mówił mimo wszystko roześmiany 32-latek w rozmowie z Sebastianem Szczęsnym z TVP Sport.

Słowa kolegi potwierdzał też Dawid Kubacki. – Piotrek nie trafił z warunkami w drugiej serii, ale też chyba trochę „przyciął z progu”. Trzeba z tego jednak wyciągnąć pozytywy – komentował, zauważając, że Żyła jakby nie patrzeć, kręcił się w okolicach podium.

 

Kubacki: „Do dobrych skoków niewiele brakuje”

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Finalnie to jednak właśnie Kubacki okazał się dzisiaj najwyżej sklasyfikowanym reprezentantem naszego kraju. 29-letni zawodnik z Szaflar oddał skoki na odległość 127 i 131 metrów. On akurat, podczas obu prób nie mógł narzekać na wiatr, który był mu całkiem pomocy (odpowiednio 1,07 oraz 0,84 m/s).

Pierwszy skok był słabszy. Zabrakło „timingu”, bo technicznie skok był fajnie wykonany. Drugi skok był lepszy, była już rotacja, prędkość w powietrzu, można było na dole odlecieć – powiedział podopieczny trenera Doleżala, który awansował z jedenastej na piątą lokatę. – Patrzę z optymizmem w przyszłość, bo do tych dobrych skoków wiele nie brakuje – podsumował.

 

Stoch: „Nie będę wiecznie wygrywał”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Po piątkowych skokach, a szczególnie treningowym locie na 142 metry, wydawało się, że Kamil Stoch nareszcie znalazł patent na rosyjskiego „Bociana”. Niestety w pierwszym dzisiejszym skoku powtórzył się pech utytułowanego 32-latka do warunków. Stoch miał jeden z najsłabszych podmuchów pod narty (0,23 m/s) i uzyskał 121 metrów, co dało mu dopiero siedemnaste miejsce. W finale przy większej pomocy wiatru (0,69 m/s) uzyskał już 128,5 metra i awansował na dziewiątą pozycję.

Drugi skok był dobry, ale wydaje mi się, że pierwszy był dużo lepszy, bardziej trafiony w próg, natomiast totalnie nie trafiony z warunkami – komentował po konkursie. Zapytany o poszukiwanie wysokiej sportowej formy, odparł: – Jestem w dobrej dyspozycji. Nie jest tragicznie, wchodzę do drugiej serii. Może to nie jest szczyt moich ambicji, ale z drugiej strony nie będę wiecznie wygrywał i stawał na podium. Skoki są na bardzo dobrym poziomie, ale brakuje mi czegoś, co da mi lepszą energię z progu.

Pełne wywiady wideo znajdziecie na sport.tvp.pl >>>

 

źródło: sport.tvp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram